Lech Poznań przerwał fatalną serię w Lidze Europy. Jeden gol wystarczył, by zatrzymać Anglików

46 minut temu

Po dwóch wcześniejszych spotkaniach nastroje wokół europejskich występów Lecha były dalekie od optymizmu. Mistrzowie Polski przegrali zarówno z Crystal Palace, jak i Bayerem Leverkusen po 0:4. Oznaczało to osiem straconych bramek, żadnej zdobytej i ostatnie miejsce w tabeli Ligi Europy.

Czwartkowe spotkanie z kolejnym przedstawicielem angielskiej Premier League miało być okazją do zmiany tej sytuacji.

Początek nie zapowiadał jednak przełamania.

Już w drugiej minucie piłkarze Lecha popełnili błąd w pobliżu własnego pola karnego. Goście natychmiast wykorzystali stratę, a Timur Tuterov skierował piłkę głową do bramki. Sunderland objął prowadzenie 1:0, zanim spotkanie zdążyło się na dobre rozpocząć.

Dla gospodarzy oznaczało to konieczność odrabiania strat przez niemal cały mecz. Poznaniacy nie zdołali jednak odpowiedzieć przed przerwą i po pierwszych 45 minutach to angielska drużyna pozostawała bliżej zwycięstwa.

Po zmianie stron Lech przez cały czas szukał swojej pierwszej bramki w tegorocznej edycji Ligi Europy. Trener Niels Frederiksen zdecydował się w końcu na zmiany, które okazały się niezwykle ważne dla dalszego przebiegu spotkania.

W 62. minucie na murawie pojawili się Luis Palma i Leo Bengtsson. Ten drugi zastąpił Pablo Rodrígueza i zaledwie osiem minut później został bohaterem poznańskiej drużyny.

W 70. minucie gospodarze wykonywali rzut rożny. Piłka po dośrodkowaniu trafiła do Bengtssona, który uderzył bez przyjęcia i pokonał bramkarza Sunderlandu.

Na stadionie przy Bułgarskiej zapanowała radość. Lech nie tylko doprowadził do wyrównania, ale przede wszystkim zakończył serię ponad dwóch spotkań bez zdobytej bramki w europejskich rozgrywkach.

Do końca meczu pozostało jeszcze dwadzieścia minut, ale żadnej z drużyn nie udało się ponownie trafić do siatki.

W końcówce szkoleniowiec Kolejorza wprowadził kolejnych zawodników. Na boisku pojawili się między innymi Yannick Agnero, Timothy Berggren i Filip Jagiełło. W 87. minucie murawę opuścił również kapitan Mikael Ishak.

Po trzech doliczonych minutach sędzia zakończył spotkanie wynikiem 1:1.

Dla Lecha był to pierwszy remis w tegorocznej Lidze Europy, a zarazem pierwsza zdobycz punktowa. Po trzech meczach poznaniacy mają jeden punkt i bilans bramkowy 1:9.

Choć remis nie zmienia zasadniczo trudnej sytuacji Kolejorza w tabeli, oznacza przerwanie serii wysokich porażek. Co ważne, poznaniacy zdołali odrobić straty w starciu z przedstawicielem Premier League, mimo iż już na początku spotkania znaleźli się w niekorzystnym położeniu.

Warto przypomnieć, iż ostatni raz Lech pokonał angielski zespół w europejskich rozgrywkach w 2010 roku. Wówczas przy Bułgarskiej wygrał z Manchesterem City 3:1. Tym razem do zwycięstwa zabrakło jednego trafienia, ale gospodarze przynajmniej uniknęli kolejnej porażki.

Przed poznańskim zespołem pozostaje pięć spotkań fazy ligowej. Najbliższe odbędzie się 5 listopada w Lizbonie, gdzie rywalem Lecha będzie Benfica. Później Kolejorz zmierzy się jeszcze z Union Saint-Gilloise, Ferencvárosem, Torreense i OFI Kreta.

Jeśli mistrzowie Polski chcą awansować do dalszej fazy Ligi Europy, będą musieli w kolejnych meczach regularnie zdobywać punkty. Czwartkowy remis z Sunderlandem pozwolił jednak zakończyć najgorszą serię i dał kibicom pierwszy powód do zadowolenia w obecnej europejskiej kampanii.

Lech Poznań – Sunderland A.F.C. 1:1 (0:1)

Bramki: Leo Bengtsson 70′ – Timur Tuterov 2′.

Idź do oryginalnego materiału