Lider obrony Górnika Zabrze o dopingu podczas meczu z Fenerbahce Stambuł. "Aż ciarki przechodziły po plecach"

roosevelta81.pl 4 tygodni temu
Zdjęcie: Janicki


Rafał Janicki i obrona Górnika Zabrze bardzo dobrze spisały się w dwumeczu z Fenerbahce Stambuł. Faworyzowany rywal z Turcji zdołał strzelić Trójkolorowym w dwumeczu zaledwie dwie bramki, a iż samemu stracił tylko jedną, awansowali do dalszej fazy walki o Ligę Mistrzów. Wynik z ekipą znad Bosforu przyjęto jednak przy Roosevelta jako dobrą monetę na przyszłość.

Odpadacie z walki o Ligę Mistrzów, ale kibice mogą być z was dumni. Pokazaliście kawał dobrej piłki i charakteru. Jak skomentujesz ten mecz?

- Głowa do góry. Pokazaliśmy, iż można jak równy z równym rywalizować z takim przeciwnikiem i naprawdę fajnie to dzisiaj wyglądało. Stworzyliśmy dużo więcej sytuacji, dlatego czujemy spory niedosyt. Nie ukrywam, iż wierzyliśmy w końcowy sukces.

Taktyka na to spotkanie od początku miała tak wyglądać? Czy może wasza gra była podyktowana rzutem karnym, który skomplikował wam sytuację już w czwartej minucie? Nie da się ukryć, iż w takich momentach głowy u niektórych zawodników idą w dół i pojawiają się myśli, iż jest już po meczu.

- Myślę, iż paradoksalnie po stracie bramki jeszcze bardziej uwierzyliśmy w siebie i nasza gra poszła w dobrą stronę. Wielka szkoda, iż się nie udało, ale udowodniliśmy, iż potrafimy walczyć. Teraz czeka nas Liga Europy. jeżeli będziemy grać z takim zaangażowaniem jak dzisiaj, to jestem dobrej myśli i wierzę, iż możemy tam sporo namieszać.

Nie wiem, jak odbierałeś to z perspektywy boiska, ale patrząc z trybun - a jeżdżę na mecze Górnika od wielu lat - dawno nie widziałem tak świetnego widowiska i po prostu kapitalnego spotkania, biorąc pod uwagę stawkę i klasę rywala.

- To chyba dobrze o nas świadczy. Plan zakładał, żeby zaprezentować się z jak najlepszej strony. Zdecydowanym faworytem było Fenerbahce i nie ma o czym dyskutować, a kwestię tego, kto wygrał zasłużenie, pozostawiam do oceny innym. W pierwszym meczu mieliśmy więcej sytuacji, a dzisiaj rywale zagrozili nam adekwatnie raz, kiedy Filip świetnie interweniował w drugiej połowie. Pokazaliśmy się z bardzo dobrej strony, stąd ten niedosyt.

W którym momencie czuliście, iż jesteście najbliżej doprowadzenia do dogrywki i osiągnięcia korzystnego wyniku?

- Po wyrównaniu na 1:1. Już w pierwszej połowie czuliśmy, iż wszystko idzie w dobrą stronę - mocno naciskaliśmy i wysoko odbieraliśmy piłkę. Kiedy podchodziliśmy wyżej, piłkarze Fenerbahce też się gubili i ratowali się wybijaniem do przodu. Udowodniliśmy, iż to też są tylko ludzie.

Jak ogólnie oceniasz zespół Fenerbahce?

- To przede wszystkim ogromna jakość w ofensywie. Mają pewne problemy w defensywie i wydaje mi się, iż taktycznie nie są najmocniejsi, ale indywidualne umiejętności poszczególnych zawodników na pewno robią wielką różnicę.

Kibice bardzo was dzisiaj nieśli. Można zaryzykować stwierdzenie, iż pomogli wam strzelić bramkę.

- Zdecydowanie tak. Gra przy takim wsparciu to czysta przyjemność. Liczymy, iż ten doping będzie z nami na każdym meczu.

Udowodniliście, iż gorąco potrafi być nie tylko w Turcji.

- O to trzeba by zapytać samych Turków, ale dzisiaj, kiedy kibice ryknęli po naszej strzelonej bramce, aż przechodziły ciarki. Wielki szacunek dla naszych fanów.

Z powodu przekładania meczów macie teraz dłuższą przerwę w lidze. Do gry wracacie najprawdopodobniej w czwartek, grając z Ferencvárosem. Dobrze się stało, iż w weekend pauzujecie?

- Nie mnie to oceniać, sztab szkoleniowy ma w tym odpowiednie doświadczenie. Przełożyliśmy spotkanie ligowe, więc wpadnie nam pewnie dodatkowy dzień na złapanie oddechu i zregenerowanie głów. Myślę, iż to może na nas dobrze wpłynąć. Przepracujemy normalny mikrocykl przed czwartkowym starciem i na pewno przygotujemy się do niego lepiej, niż gdybyśmy mieli na to tylko trzy dni.

Nie wiem, czy już słyszałeś, ale Lech Poznań niespodziewanie przegrał w karnych aż 1:4.

- O, proszę.

Będziesz musiał zadzwonić do swojego przyjaciela, Mateusza Lisa, który tam gra.

- Dokładnie, Mateusz tam broni, więc na pewno zapytam go, jak wyglądała sytuacja z perspektywy boiska. To bez wątpienia spora niespodzianka. Myślę, iż w Poznaniu apetyty były duże, zwłaszcza po pierwszym meczu, a potencjalna ścieżka awansu w kolejnych rundach wydawała się łatwiejsza niż w przypadku innych drużyn.

Jesteś optymistą przed kolejnymi meczami - tym razem już w eliminacjach Ligi Europy? Waszym kolejnym rywalem będzie Ferencváros lub Twente.

- To będą zupełnie inne spotkania. My też będziemy musieli zaprezentować nieco inny futbol - nie wyjdziemy na boisko z nastawieniem, by bronić się tak głęboko jak z Fenerbahce. Trudno mi w tej chwili oceniać obu rywali, bo nigdy z nimi nie grałem, ale trener na pewno przygotuje na nich odpowiedni plan. jeżeli zagramy z takim samym zaangażowaniem i sercem jak dzisiaj, to będzie dobrze.

Takie pucharowe mecze jak ten dzisiejszy to dla piłkarza chyba czysta przyjemność?

- Wcześniej tylko w barwach Lecha miałem okazję grać w europejskich pucharach, więc długo czekałem na powrót takich emocji. Przez całą karierę za dużo na arenie międzynarodowej nie pograłem, ale to są naprawdę fantastyczne spotkania. Kibice też nastawiają się na nie inaczej. W Poznaniu czuło się, iż to nie jest zwykły mecz Ekstraklasy, tylko coś wyjątkowego. Dzisiaj fani w Zabrzu również pokazali, iż poczuli ten specyficzny, pucharowy smak.

Czujesz, iż piłkarsko rośniesz po takich spotkaniach?

- Raczej nie. Po prostu zagraliśmy dzisiaj dobre zawody. Uważam, iż możemy zejść z boiska z podniesionymi głowami i pogratulować sobie nawzajem świetnej postawy. Jutro czeka nas regeneracja, w piątek prawdopodobnie dostaniemy wolne, a od soboty wracamy do normalnego trybu pracy.

Źródło: Roosevelta81.pl
Foto: Roosevelta81.pl

Idź do oryginalnego materiału