W meczu 9. kolejki skoczowsko-żywieckiej okręgówki LKS Pogórze podejmował LKS Leśna. Po widowisku obfitującym w błędy defensywy trzy cenne punkty zgarnęli gospodarze.
Mecz od samego początku toczył się w szybkim tempie i nie brakowało w nim bramkowych okazji. Jednak w pierwszej odsłonie kibice zobaczyli tylko jedno trafienie. W 37. minucie po stałym fragmencie gry uderzeniem głową piłkę do siatki posłał Mateusz Hanzel.
Worek z golami rozwiązał się po zmianie stron. Ledwie minęło 20 sekund od wznowienia gry po przerwie, a goście mogli cieszyć się z gola wyrównującego. Z lewej strony boiska dynamiczną szarżę przeprowadził Filip Kupczak i Kacper Jakubiec nie miał już wyjścia, tylko wykończyć dokładne dogranie swojego kolegi z zespołu. Piłkarze z Leśnej mogli objąć prowadzenie, jednak mocny strzał Marcina Byrtka pod poprzeczkę skutecznie sparował golkiper z Pogórza Rafał Jacak.
W 60. minucie zaczęła się katastrofa przyjezdnych, którzy zaczęli popełniać fatalne błędy w defensywie. Pierwszy wykorzystał Łukasz Hanzel, dając miejscowym ponowne prowadzenie. 6 minut później po krótko rozegranym kornerze i centrze Piotra Ćwielonga do główki wyskoczył niepilnowany Marcin Bomski, wpisując się na listę strzelców. W 72. minucie było już praktycznie po meczu, gdy Maksymilian Kurpas dopadł do bezpańskiej piłki i sprzed pola karnego po rykoszecie zaskoczył golkipera z Leśnej Pawła Górę.
Goście nie zamierzali się wcale poddawać. Rafał Jacak najpierw musiał bronić strzał z rzutu wolnego Marcina Byrtka, a w 81. minucie w sukurs przyszedł mu słupek, gdy swoją szansę na gola miał Kacper Jakubiec. Niewykorzystane przez ekipę z Leśnej okazje zemściły się, gdy w 83. minucie po akcji i dośrodkowaniu Krystiana Danela strzałem głową dublet ustrzelił Maksymilian Kurpas. Co prawda 60 sekund później Kacper Jakubiec zmniejszył stratę przyjezdnych, ale ostatnie słowo i tak należało do Pogórzan. W kolejnej, 85. minucie, Mateusz Wieja ustalił końcowy rezultat na 6:2, choć gospodarze zdobyli jeszcze gola w ostatniej minucie spotkania, tyle tylko, iż sędziowie go nie uznali.
– Po przegranej w Radziechowach, gdzie dostaliśmy jeden do pięciu, choć moim zdaniem tamten wynik nie odzwierciedlał tego co się działo na boisku, chcieliśmy za wszelką cenę te punkty odrobić. Od początku podeszliśmy wysoko pod przeciwnika i dobrze realizowaliśmy nasze założenia. Wiadomo, iż jakieś niedociągnięcia zawsze będą, ale staraliśmy się utrzymać przy piłce i gwałtownie ją odbierać. Stracony tuż po przerwie gol nas nie zdeprymował, bo zawsze powtarzam chłopakom, że bez względu na wynik trzeba grać dalej swoją piłkę. Nie wolno głupieć po straconym golu, tylko cały czas robić swoje. Cieszą trzy punkty, bo to był istotny mecz, który dzięki wygranej, pozwoli nam odskoczyć od rywala w tabeli. Teraz chcemy punktować, gdyż czekają nas mecze z sąsiadami w tabeli. Wcześniej graliśmy praktycznie tylko z czołową ósemką ligi, więc teraz będzie okazja na podreperowanie konta. Wszystko jest teraz w naszych nogach i zobaczymy co jeszcze ugramy do końca – powiedział Łukasz Hanzel, trener LKS Pogórze.
– Mieliśmy dobry moment na początku drugiej połowy, kiedy gwałtownie zdobyliśmy bramkę. Chwilę później mieliśmy jeszcze jedną sytuację, próbowaliśmy coś z przodu sobie stworzyć, natomiast później popełniliśmy kolosalne błędy w defensywie. Jeżeli będziemy tak bronić, to na pewno będzie nam bardzo ciężko o pozytywne wyniki. Mam jednak nadzieję, iż to był tylko wypadek przy pracy i już od następnego meczu będzie ta nasza obrona dużo lepiej wyglądała – powiedział Mateusz Stankiewicz, szkoleniowiec LKS Leśna.


2 godzin temu
















