ŁKS robił co mógł, ale skończyło się kolejną stratą punktów na Stadionie Króla

2 godzin temu

Osłabienie ŁKS-u

W meczu z Odrą Opole zabrakło w środku pola Mateusza Wysokińskiego, co przed pierwszym gwizdkiem mogło wyglądać na duże osłabienie. Nabawił się on naciągnięcia mięśnia dwugłowego uda jeszcze w trakcie meczu z Polonią Warszawa. Grzegorz Szoka nie mógł skorzystać też z Sebastiana Ernsta, który walczy z infekcją. Wciąż zespołowi nie może pomóc Piotr Głowacki, który dopiero wraca do treningów. Antoni Młynarczyk z kolei ma za sobą pierwszy tydzień treningów z zespołem.

W kadrze meczowej, na razie na ławce rezerwowych, znalazł się Łukasz Wiech. Środkowy obrońca ostatni raz w pierwszej drużynie ŁKS-u zagrał 2 marca, ale 2025 roku. Wtedy w debiucie Ariela Galeano Łukasz Wiech uszkodził obręcz parkową i wypadł do końca poprzedniego sezonu. W obecnej kampanii wrócił do zdrowia, ale na krótko. Po rozegraniu czterech spotkań w rezerwach na przełomie sierpnia i września znów jednak wypadł. Tym razem z powodu uszkodzenia łękotki. 12 marca wrócił do gry, rozgrywając nieco ponad godzinę w rezerwach w wygranym meczu przeciwko KKS-owi Kalisz. Teraz znalazł się na ławce w zespole prowadzonym przez Grzegorza Szokę.

Bramkarz Odry był nie do pokonania. Aż do doliczonego czasu gry

W pierwszej części gry mecz był spokojny. Żadna z ekip nie ryzykowała, a na dobrą akcję którejś ze stron czekaliśmy do 36. minuty. Wtedy Ełkaesiacy dobrze rozegrali piłkę, a w jej końcowej fazie Hinokio dograł do Mateusza Lewandowskiego, ale jego strzał świetnie obronił bramkarz Odry.

Dwie minuty później Odra, nieco szczęśliwie, ale objęła prowadzenie. Po rzucie rożnym piłkę przejęli goście. Ta została zagrana ponownie w pole karne, a tam Szymon Kobusiński wepchnął ją do bramki. Sytuację chciał ratować jeszcze Aleksander Bobek, ale piłka przed jego interwencją zdążyła minąć linię brmkową całym obwodem. Do przerwy ŁKS przegrywał 0:1.

Po zmianie stron obraz gry się nie zmieniał. ŁKS Łódź miał duże problemy z kreowaniem sytuacji. Taką stworzyli dopiero w 57. minucie. Po dośrodkowaniu z rzutu wolnego blisko trafienia był Krzysztof Fałowski, ale piłka po jego strzale głową została wybita z linii bramkowej. Po tym ŁKS nieco podkręcił tempo i naciskał Odrę, ale opolanie wyglądali na niewzruszonych.

Najlepszą sytuację w drugiej połowie miał Jasper Löffelsend, który wykorzystał złe ustawienie linii obrony gości i znalazł się w znakomitej sytuacji, ale mając przed sobą tylko jednego obrońcę uderzył bardzo źle. Później znów pokazał się Fałowski, a chwilę później wprowadzony z ławki młodziutki Lenard Szczygieł. Za każdym razem lepszy był jednak Haluch. Tak samo było w 85. minucie, gdy stu, a może choćby dwustuprocentową sytuację zmarnował Andreu Arasa. Haluch był tego dnia nie do pokonania.

Tak było do 91. minuty. Wtedy na strzał z dystansu zdecydował się Krzysztof Fałowski. W piłkę nieczysto trafił Chrzanowski, który zmylił własnego bramkarza, a piłka w końcu wpadła do siatki. Fałowski zasłużył na gola, tak jak cały ŁKS. Odra była w odwrocie i czekała już tylko na końcowy gwizdek, żeby utrzymać chociaż remis. To jej się udało, mimo iż Łodzianie nie odpuszczali. Ostatecznie mecz zakończył się remisem i kolejną stratą punktów Ełkaesiaków na Stadionie Króla.

ŁKS Łódź 1:1 Odra Opole
0:1 - Szymon Kobusiński 40'
1:1 - Krzysztof Fałowski 90+1'

ŁKS: Bobek - Löffelsend (Krykun 72'), Fałowski, Rudol, Pingot, Norlin (Szczygieł 72') - Terlecki, Hinokio, Toma (Piasecki 58') - Arasa, Lewandowski

Odra: Haluch - Kendzia, Piroch, Chrzanowski - Spychała (Miloš 83'), Liber, Purzycki (Pochcioł 64'), Mida (Białowąs 83'), Kobusiński (Prikryl 73'), Tront (Sukiennicki 73') - Feliks

Idź do oryginalnego materiału