Zły początek ŁKS-u
ŁKS Łódź był zdecydowanym faworytem meczu w Tychach, ale od samego początku gra nie układała się podopiecznym Grzegorza Szoki. Już w 11. minucie gospodarze wyszli na prowadzenie. Z prawej strony boiska dośrodkował Machowski. Aleksander Bobek został na linii bramkowej i obronił strzał Barańskiego, za którm nie zdążył Jasper Löffelsend. Do piłki dopadł jednak Julian Keiblinger i głową wpakował ją do bramki.
https://twitter.com/i/status/2045560323692699703Ełkaesiacy mieli bardzo dużo problemy ze stworzeniem sobie jakiejkolwiek stuprocentowej sytuacji w pierwszej połowie. GKS Tychy bardzo dobrze się ustawiał i zamykał wszystkie strefy. Obojętnie, gdzie by nie trafiła piłka, to już czekał tam gąszcz zawodników gospodarzy. Mogliśmy zaobserwować też dużo walki w środku pola i w większości zwycięsko wychodzili z niej trójkolorowi.
Dodatkowo już w 25. minucie Grzegorz Szoka muiał zrobić pierwszą zmianę. Boisko musiał opuścić Mateusz Lewandowski, który ucierpiał około 12. minuty spotkania. Widać wtedy było mnóstwo krwi na jego koszulce. Zdołał wytrwać na boisku jeszcze tylko kilkanaście minut i w końcu w jego miejsce pojawił się Fabian Piasecki.
Fabian Piasecki znów ratuje ŁKS? Prawie
Po zmianie stron ŁKS znalazł się w świetnej sytuacji. Konkretnie był to Andreu Arasa, który po przejęciu piłki w środku pola miał kilka opcji pod bramką GKS-u, ale wybrał najgorszą i uderzył poza światło bramki. Chwilę później ŁKS dopiął jednak swego. W 57. minucie po dośrodkowaniu z rzutu rożnego Mateusza Wysokińśkiego do piłki dopadł Sebastian Rudol i uderzył na bramkę. Przypadkowo trafił w głowę Fabiana Piaseckiego, a ten mógł cieszyć się z gola.
https://twitter.com/i/status/2045580025513037840Na tym ŁKS się nie zatrzymywał. Już dwie minuty później mógł wyjść na prowadzenie. Rezerwowy Antoni Młynarczyk miał mnóstwo miejsca i czasu w polu karnym rywali, ale zamiast podawać do lepiej ustawionego partnera decydował się na strzał, który z łatwością obronił Mądrzyk.
ŁKS miał jednak Fabiana Piaseckiego. Napastnik ŁKS-u błysnał po raz kolejny. Świetnie na wolne pole zagrał mu Bastien Toma, a Piasecki ściął na prawą nogę i zapakował Mądrzykowi piłkę pod samą poprzeczkę. Łodzianie prowadzili i wydawało się, iż już tylko oni mogą ewentualnie strzelać kolejne bramki. Nic bardziej mylnego. Kilkadziesiąt sekund po wznowieniu gry Tyszanie doprowadzili do remisu. Listkowski zagrał mocno po ziemi z prawej flanki, a tam czekał już Ryguła, który bez problemu pokonał Aleksandra Bobka z kilku metrów i to nie był koniec problemów gości. W 86. minucie trochę miejsca przed polem karnym miał Szpakowski, który huknął płasko przy bliższym słupku. Zasłonięty Bobek nie zdążył zatrzymać tego strzału i GKS ponownie prowadził na kilku minut przed końcem.
GKS Tychy 3:2 ŁKS Łódź
1:0 - Julian Keiblinger 11'
1:1 - Fabian Piasecki 57'
1:2 - Fabian Piasecki 73'
2:2 - Tymoteusz Ryguła 74'
3:2 - Marcin Szpakowski 86'
GKS: Mądrzyk: Machowski, Lipkowski, Łasicki, Silva - Keiblinger, Szpakowski, Barański, Błachewicz - Kądzior, Ryguła
ŁKS: Bobek - Rudol, Craciun, Pingot - Löffelsend, Terlecki, Wysokiński, Hinokio, Norlin - Arasa, Lewandowski (Piasecki 25')

1 godzina temu
![FUTSAL. Świetna gra i sensacyjny remis BSF z Constractem 2-2! [DUŻO ZDJĘĆ]](https://bochniazbliska.pl/wp-content/uploads/2026/04/DSC_0785_wynik.jpg)













