Lodówka pracuje bez przerwy w trakcie upałów? 1 częsty błąd drastycznie podnosi rachunki za prąd

1 godzina temu

Ekstremalnie wysokie temperatury w kuchni zmuszają sprzęty AGD do pracy na najwyższych obrotach przez całą dobę. Dlaczego złe ustawienie lodówki lub popełnienie jednego, bardzo popularnego błędu przy chłodzeniu jedzenia może kosztować Cię fortunę na rachunku za prąd?

Lodówka w trakcie upałów Fot. Warszawa w Pigułce

Lodówka pracuje 24 godziny na dobę – i upał to czuje najbardziej

W przeciwieństwie do pralki czy zmywarki, lodówka działa nieprzerwanie przez cały rok, a w upalne dni jej sprężarka włącza się znacznie częściej, żeby zrównoważyć wyższą temperaturę otoczenia. To samo w sobie nie jest błędem – to po prostu fizyka. Prawdziwy problem zaczyna się, gdy do tej naturalnie zwiększonej pracy dokładamy jeszcze błędy, które zmuszają urządzenie do pracy znacznie ciężej, niż musiałoby.

Najczęstszy błąd – lodówka przy ścianie i bez przestrzeni

Wiele osób wciska lodówkę tak blisko ściany, mebli kuchennych czy choćby nagrzanego od słońca okna, iż urządzenie nie ma gdzie oddawać ciepła generowanego przez sprężarkę i skraplacz. Producenci zalecają minimum 5-10 cm wolnej przestrzeni z każdej strony, zwłaszcza z tyłu, gdzie znajduje się układ chłodzący. Bez tego odstępu lodówka grzeje samą siebie własnym ciepłem odpadowym, co w połączeniu z wysoką temperaturą w kuchni może podnosić zużycie energii choćby o kilkadziesiąt procent.

Druga pułapka – przesadne dokręcanie termostatu

W przekonaniu, iż „im chłodniej, tym bezpieczniej”, wiele osób w upały przekręca termostat na maksimum. To błąd – optymalna temperatura w komorze chłodziarki to 4-5 stopni Celsjusza, a w zamrażalniku -18 stopni. Każdy dodatkowy stopień chłodzenia poniżej tego poziomu zwiększa zuzycie energii o około 5-6 proc., a jednocześnie nie poprawia realnie trwałości żywności – psują na to tylko struktura warzyw i owoców, które zaczynają przemarzać przy zbyt niskiej temperaturze.

Trzeci błąd – ciepłe potrawy prosto do lodówki

Wstawienie gorącego garnka z obiadem do lodówki to dla urządzenia prawdziwy szok termiczny. Sprężarka musi nagle pracować na pełnej moc, by zrównoważyć skok temperatury w całej komorze, co napędza zużycie prądu i naraża inne produkty na chwilowe ocieplenie, sprzyjające rozwojowi bakterii. Zawsze warto poczekać, aż potrawa ostygnie do temperatury pokojowej, zanim trafi do chłodziarki.

Co to oznacza dla Ciebie? Proste triki, które realnie obniżą rachunek

  • Sprawdź, czy Twoja lodówka ma co najmniej 5-10 cm wolnej przestrzeni z każdej strony, a zwłaszcza z tyłu – jeżeli stoi przyklejona do ściany, odsuń ją.
  • Ustaw termostat na 4-5 stopni w chłodziarce i -18 stopni w zamrażalniku – to optimum, dalsze dokręcanie tylko podnosi rachunek bez realnej korzyści.
  • Studź gorące potrawy do temperatury pokojowej, zanim wstawisz je do lodówki – to jeden z najprostszych sposobów na odciążenie sprężarki.
  • Otwieraj drzwi lodówki rzadziej i na krócej – zaplanuj, czego potrzebujesz, zanim je otworzysz, żeby nie wpuszczać do środka ciepłego powietrza z kuchni bez potrzeby.
  • Nie przepełniaj lodówki – zostaw kilka centymetrów przestrzeni między produktami, żeby zimne powietrze mogło swobodnie krążyć między półkami.
  • Jeśli Twoja lodówka nie ma technologii No Frost, regularnie ją rozmrażaj – już 3 milimetry szronu na ściankach mogą zwiększyć zużycie prądu o około 10 proc.
  • Sprawdź uszczelki w drzwiach testem kartki papieru – jeżeli zamknięta kartka łatwo się wysuwa, uszczelka jest nieszczelna i warto ją wymienić, bo to realnie podnosi rachunek za prąd.
Idź do oryginalnego materiału