Lokomotywa, której nie było w Nowym Sączu… Przynajmniej do czasu interwencji Wichra

4 dni temu

Są miasta, w których przez siedem lat buduje się metro. Są takie, które stawiają mosty, lotniska albo całe dzielnice. A jest też Nowy Sącz, gdzie po siedmiu latach rządów największym odkryciem okazuje się… lokomotywa stojąca od blisko czterdziestu lat przy ulicy Kolejowej.

To piękna historia. Trochę jak z filmów przygodowych. Bohater przez lata przemierza nieznane lądy, aż pewnego dnia odkrywa skarb, który od początku leżał… we własnym ogródku.

Jeszcze piękniejsze jest jednak to, iż odkrywcą nie okazał się prezydent miasta. Potrzebna była interwencja posła Patryka Wichra, żeby w ratuszu zorientowano się, iż obok dworca stoi zabytkowy parowóz wymagający ratunku.

A przecież Ludomir Handzel jest prezydentem już dłużej, niż Patryk Wicher jest posłem. Można więc odnieść wrażenie, iż przez ten czas dało się zauważyć nie tylko lokomotywę, ale i kilka innych rzeczy.

Na przykład kostkę na rynku.

Tę samą, która od lat prowadzi nierówną walkę z grawitacją. Kostkę, która chyba jako jedyna inwestycja w Nowym Sączu ma własny cykl życia. Raz się zapada, później się ją poprawia, potem znowu się zapada i znów poprawia. Prawdziwy symbol zarządzania „po handzlowemu”.

Bo „po handzlowemu” coraz częściej nie oznacza już: zrobić dobrze. Oznacza: zrobić tak, żeby dobrze wyglądało na zdjęciu.

Piaskowanie.

Malowanie.

Konferencja.

Komunikat.

I można ogłaszać sukces.

Tylko iż – jak mawiają budowlańcy – choćby najlepsza farba nie uratuje ściany, która od środka się sypie. Piaskowanie potrafi odświeżyć wygląd, ale nie zastąpi remontu. Pudrowanie trupa jeszcze nikomu nie przywróciło życia.

Dlatego historia lokomotywy jest tak symboliczna.

Nie dlatego, iż chodzi o sam parowóz. Chodzi o to, iż przez siedem lat stał dokładnie tam, gdzie stoi dziś. Nie wyjechał. Nie schował się. Nie odjechał do Chabówki.

Po prostu czekał.

Aż ktoś go zauważy.

Na szczęście zauważył go ktoś spoza ratusza.

Dzisiaj wszyscy cieszymy się, iż lokomotywa ma szansę odzyskać dawny blask. I bardzo dobrze. Naprawdę szkoda byłoby takiego zabytku.

Pozostaje tylko pytanie…

…co jeszcze przez siedem lat stoi w Nowym Sączu i czeka, aż ktoś o tym poinformuje prezydenta?

Może dziury na ulicach?

Może rynek?

A może gdzieś pod warstwą konferencji prasowych, wizualizacji i kolejnych komunikatów leży jeszcze plan rozwoju miasta.

Jeśli tak, warto go odkurzyć.

Bo czasem naprawdę nie trzeba robić wszystkiego po handzlowemu.

Czasem wystarczy zrobić coś po prostu… dobrze.

Idź do oryginalnego materiału