
Stadion wielofunkcyjny w Monako kontynuuje w tym sezonie swoją transformację wraz z renowacją trybuny Premieres - czytamy w czwartkowym wydaniu L'Equipe. Na pierwszej stronie znalazło się miejsce na artykuł o wiele mówiącym tytule: "Wielka frustracja" - opowiadającym o zakończonym porażką 1:2 meczu Olimpique Lyon z Fenerbahce Stamuł, przez który francuska ekipa straciła szansę na awans do fazy ligowej Ligi Mistrzów.
Artykuł o meczu III rundy eliminacji Ligi Konferencji AS Monaco - Górnik Zabrze znalazł się w środku wydania. Głównym tematem jest kwestia modernizacji Stade Louis II, na którym w czwartkowy wieczór zmierzą się siódma ekipa Ligue 1 z wicemistrzem Polski.
Alpy Morskie i Monako
Podczas gdy kosiarki wyrównywały murawę Stade Louis-II, a pracownicy klubowej magazynowni skrupulatnie przygotowywali szatnię gospodarzy, Filipe Luís nie ukrywał szerokiego uśmiechu podczas wczorajszej konferencji w centrum treningowym w La Turbie. Przed swoim pierwszym oficjalnym meczem domowym w tym sezonie - rewanżowym starciem w barażach o Ligę Konferencji przeciwko Górnikowi Zabrze (w pierwszym spotkaniu: 3:2) - brazylijski szkoleniowiec z sentymentem wspomniał to miejsce:
- Stadion jest wspaniały, wyróżnia się wyjątkową architekturą. Przeżyliśmy tu cudowne chwile. Powrót w to miejsce przywołuje fantastyczne emocje.
Mowa o 2012 roku i wygranym 4:1 starciu z Chelsea. Obecny trener AS Monaco występował wówczas jako lewy obrońca Atlético Madryt. Był to czas, gdy Stade Louis-II przez piętnaście kolejnych lat gościł mecze o Superpuchar Europy, w których triumfator Ligi Mistrzów mierzył się ze zwycięzcą Ligi Europy.
Od tamtej pory wielka rywalizacja przeniosła się jednak na inne obiekty. UEFA zaczęła stawiać na stadiony o znacznie większej pojemności, a i sama czerwono-biała arena - zainaugurowana w styczniu 1985 roku meczem z Lens (3:0) - powoli zaczęła odczuwać upływ czasu. Z inicjatywy Księstwa Monako od ubiegłego sezonu trwa tam gruntowna modernizacja z budżetem opiewającym na około 240 milionów euro, a prace obejmują znacznie więcej niż tylko infrastrukturę piłkarską.
Stadion od początku projektowano jako obiekt wielofunkcyjny - taka była wizja księcia Rainiera III. Kibice i telewidzowie kojarzą go prawdopodobnie z bieżnią lekkoatletyczną, na której co roku odbywa się prestiżowy mityng Herculis i gdzie swoje rekordy śrubował Mondo Duplantis. Z budynku usytuowanego między palmami a brzegiem morza korzysta jednak znacznie więcej dyscyplin i instytucji. Na co dzień pracuje tu sześćdziesiąt dziewięć osób, a prawdziwe tętno tego kompleksu bije w jego rozbudowanych podziemiach.

- Ludzie, którzy tu przychodzą, spodziewają się po prostu boiska piłkarskiego, a nie całego tego kompleksu wokół - mówi Sylvie Bertrand, dyrektorka Stade Louis-II.
Dowodem na jej słowa była wczoraj grupa czterdziestu turystów zwiedzających obiekt. Przemierzając korytarze, wyglądali niczym bohaterowie komiksu o Asteriksie poszukujący słynnej zaświadczenia A38 w "Domu, Który Szaleństwem Napawa". Bo Louis-II to prawdziwy labirynt. Obiekt - otwarty przez cały rok z wyjątkiem 1 stycznia i 1 maja - regularnie gości młodzież szkolną. Poza wielopoziomowym parkingiem mieści się tu m.in. kompleks basenowy (gruntownie modernizowany w latach 2017-2022), w tym niecka do nauki pływania. Tuż obok znajduje się wielofunkcyjna hala sportowa, przystosowana głównie do rozgrywek koszykarskich, której pojemność zwiększono z 3800 do 5000 miejsc dzięki instalacji składanych trybun.
Przyszłość koszykarskiej drużyny Roca Team wygląda stabilnie i wszyscy w klubie liczą na kontynuację pasma sukcesów aktualnych mistrzów Francji. Niezależnie od wyników, hala Gaston-Médecin pozostanie jednak w pełni funkcjonalna także dla innych wydarzeń. W podziemiach stadionu swoje mecze i treningi odbywają bowiem pięściarze, judocy czy ciężarowcy, a do ich dyspozycji pozostaje choćby czternaście kortów do squasha.
- Drugi taki stadion po prostu nie istnieje - podkreśla dyrektor Bertrand. - Odwiedzający spodziewają się jedynie boiska piłkarskiego. Zresztą patrząc z zewnątrz, wielu dopytuje, gdzie w ogóle stoi stadion, bo z ulicy go nie widać.
A stoją tuż obok niego. Na obszarze liczącym zaledwie trzy hektary, jakim dysponuje Księstwo, każda piędź ziemi musi być optymalnie wykorzystana.
W ramach prac renowacyjnych na 40-lecie obiektu odświeżono zachodni deptak. Charakteryzująca stadion konstrukcja dachu - wciąż w bardzo dobrym stanie technicznym - zachowała swój unikalny styl, doskonale komponując się z nowymi elementami. Na trybunach wymieniono już około 7000 krzesełek. Część z nich trafi do San Remo (4000 sztuk), a resztę wyprzedano osobom prywatnym.
- Gdy tylko rozpoczęliśmy demontaż, nagle wszyscy zapragnęli mieć pamiątkowy fotel w domu - uśmiecha się Bertrand.
Na koronie obiektu widnieje jasny przekaz: po czterech dekadach intensywnego użytkowania stadion wymagał odświeżenia infrastruktury treningowej i przywrócenia mu dawnego blasku.
Absencje nie psują nastrojów
Przed dzisiejszym rewanżowym meczem barażowym Ligi Konferencji AS Monaco wciąż musi radzić sobie bez Ansu Fatiego, Folarina Baloguna (który przechodzi rehabilitację i czeka na transfer) oraz Mathisa Abline'a. Dla sprowadzonego latem napastnika z Nantes to wyjątkowy pech: podczas sparingu z Coventry (0:2, 14 sierpnia) doznał bolesnego rozcięcia nogi, które wymagało założenia szwów.
Filipe Luís nie zamierza ryzykować zdrowia zawodnika: - Mathis wciąż ma problem z założeniem buta piłkarskiego i nie może trenować choćby indywidualnie. Mamy nadzieję, iż wróci do do dyspozycji w przyszłym tygodniu.
Oznacza to, iż Abline opuści nie tylko starcie z Górnikiem Zabrze, ale również niedzielny hit ligowy z Olympique Marsylia. W ataku, po wygranej 3:2 w pierwszym meczu w Polsce, zaliczka jest po stronie Monakijczyków, jednak sztab szkoleniowy zachowuje ostrożność. Filipe Luís nie podjął jeszcze decyzji co do skali rotacji w składzie, ale z pewnością nie zrezygnuje całkowicie z kluczowych graczy.
Znaki zapytania dotyczą głównie Jeana Brunnera, który zaliczył dwa występy w wyjściowej jedenastce, oraz lewej obrony, gdzie ostatnio zagrał Nazinho. W niedzielnym meczu z Le Havre (1:0) Mika Biereth przesiedział cały mecz na ławce i można przypuszczać, iż dziś wyjdzie w podstawowym składzie przeciwko Górnikowi. Wszystko wyjaśni się tuż przed pierwszym gwizdkiem - brazylijski szkoleniowiec rzadko odkrywa karty i do samego końca nie zdradza zawodnikom wyjściowego zestawienia.

Z Monaco: eMZet
Źródło: Rooevelta81.pl / L'Equipe
Foto: Rooevelta81.pl / L'Equipe














