Lukas Sadilek: Byłem pewny na sto procent , iż Marcel obroni tego karnego!

roosevelta81.pl 2 miesięcy temu

Lukas Sadilek był jednym z ojców zwycięstwa Górnika Zabrze w meczu 1/4 finału STS Pucharu Polski z Lechem Poznań. Czeski pomocnik Trójkolorowych w trakcie spotkania był jednym z najaktywniejszych graczy naszego zespołu, a dopełnieniem jego bardzo dobrego występu była zdobyta bramka, która przesądziła o awansie 14-krotnych mistrzów Polski do półfinału.

Niesamowity mecz. Czy możesz nam go przybliżyć? Bo było tu mnóstwo mieszanych uczuć, prawda?


- Tak, oczywiście. Wiedzieliśmy, iż będzie tu ciężko, ale myślę, iż w pierwszej połowie broniliśmy się naprawdę dobrze. Stworzyliśmy kilka okazji, oddaliśmy strzały na bramkę i myślę, iż byliśmy groźni. Ale druga połowa to była kwestia mentalności. Broniliśmy się przez ostatnie, nie wiem, 25 minut czy coś w tym stylu. Broniliśmy przed naszą szesnastką, potem musieliśmy bronić się w dziesiątkę, ale ten zespół pokazał mentalność i to jest naprawdę dobre. Ten mecz może odmienić ten sezon, bo ostatnie wyniki nie były dobre, więc mam nadzieję, iż wiele rzeczy się zmieni.

Czy możesz powiedzieć nam więcej o taktyce? Na boisku była duża wymienność pozycji.

- Czasami chodziło o komunikację, bo oni dużo rotowali, szczególnie w środku. Bardzo trudno było ich pilnować, ale myślę, iż daliśmy radę. Oczywiście oni mają dużą jakość, więc stworzyli sobie kilka szans, ale tak, było dobrze.

Nie zabrakło Ci paliwa w końcówce? Dużo biegałeś, szczególnie pod koniec, gdy mecz zbliżał się ostatni gwizdek sędziego.

- Wybieganie to moja siła, więc chcę pomagać drużynie tak bardzo, jak mogę. Mam nadzieję, iż to pomogło. Bardzo się cieszę, iż ten zespół pokazał charakter, bo w końcówce było mnóstwo dośrodkowań, a Rafał [Janicki - przyp. red.] i reszta chłopaków wykonała naprawdę, naprawdę dobrą robotę. Moją rolą było bieganie z przodu i robienie czegoś, co sprawi im trochę problemów.

Opowiedz trochę więcej o akcji, w której strzeliłeś gola.

- Nie pamiętam dokładnie, wiem, iż zmieniliśmy stronę. "Pacio" przerzucił piłkę na prawo, ja ją przejąłem i podałem do Dimiego w pole karne. On wykonał świetną robotę, bo utrzymał się przy piłce z obrońcą na plecach. To było naprawdę dobre, przygotował mi piłkę, a potem chodziło już tylko o to, czy trafię w światło bramki. Bardzo się cieszę, iż mogłem pomóc drużynie także golem. To świetne uczucie być w kolejnej rundzie.

Czy po tym, jak Marcel Łubik obronił karnego, poczułeś przypływ pewności siebie, a może choćby pewność, iż wygracie to spotkanie?

- Tak, rozmawiałem z Marcelem, powiedziałem mu to - dzień przed meczem ćwiczyliśmy karne i on obronił, nie wiem, znacznie więcej niż połowę [więcej TUTAJ]. Miałem więc pewność, iż obroni tego karnego. Byłem pewny na 100 procent i powiedziałem mu po meczu, iż wiedziałem to, po prostu wiedziałem. Dla mnie to nie było zaskoczenie, bo na linii jest naprawdę, naprawdę dobry i bardzo nam pomógł.

Źródło: Roosevelta81.pl
Foto: Roosevelta81.pl

Idź do oryginalnego materiału