Ewakuowani lokatorzy z rozpadającego się bloku przy ul. Hirszfelda 2 na warszawskim Ursynowie nie mają gdzie się podziać. Nadzór budowlany stwierdził, iż budynek, w którym mieszka ponad 40 rodzin, grozi zawaleniem.
Mieszkańcy bloku w piątek dostali informację, iż mają opuścić swoje lokale.

Dziś przyznają, iż nie wiedzą, gdzie mają mieszkać.
Prezes Spółdzielni Mieszkaniowej Imielin przebywa na urlopie.

Jak powiedział Grzegorz Śmiałkowski z rady nadzorczej Spółdzielni Budownictwa Mieszkaniowego Imielin, spółdzielnia ma w tej chwili "związane ręce" i nie moze podejmować żadnych decyzji.
– Spółdzielnia poprzez swojego ubezpieczyciela, ma tę szkodę w jakimś stopniu likwidować, ale nie wiadomo w jakim. Ludzie mogą sobie wynająć mieszkanie o podobnym standardzie, rozumiem metrażowym, no ale wiadomo Warszawa, cena może być różna. Mają na dwa dni zapewniony hotel. Bardzo ciężko będzie uzyskać odszkodowanie. Ta sprawa się ciągnie od wielu, wielu lat – podkreślił.
Przyczyną tragicznego stanu bloku przy Hirszfelda 2 - według nadzoru budowlanego - ma być brak dylatacji pomiędzy dwiema pionowymi częściami budynku czyli specjalnych szczelin, które przejmują naprężenia i ruchy budynku, pozwalając mu bezpiecznie pracować. To doprowadziło do pęknięć i przesunięć ścian.

Powiatowy Inspektorat Nadzoru Budowlanego w marcu tego roku nakazał spółdzielni przeprowadzenie prac budowlanych w ciągu kolejnych 12 miesięcy. Termin upływa wiosną przyszłego roku.

2 godzin temu












