Kibice skoków narciarskich w całej Polsce doczekali się chwili, o której od lat marzyli. 19‑letni Kacper Tomasiak wywalczył srebrny medal igrzysk olimpijskich w Mediolanie–Cortinie 2026 na normalnej skoczni w Predazzo, zostając jednym z najmłodszych polskich medalistów w historii tej dyscypliny. Lepszy od niego okazał się tylko Niemiec Philipp Raimund, który sięgnął po tytuł mistrza olimpijskiego.
Dramaturgia olimpijskiego konkursu
Konkurs na obiekcie HS 107 w Predazzo od początku zapowiadał się jako wielka szansa młodego Polaka. Już treningi i kwalifikacje pokazały, iż Tomasiak świetnie „czyta” tę skocznię – regularnie plasował się w ścisłej czołówce, a raz stawał choćby na podium próbnej rywalizacji. W pierwszej serii konkursowej utrzymał nerwy na wodzy i wskoczył do walki o medal, a wszystko rozstrzygnęło się w finałowym skoku.
W decydującej serii Polak oddał znakomity skok na 107 metrów, co w połączeniu z notami za styl i przelicznikiem za wiatr dało mu ostatecznie srebro olimpijskie. Za jego plecami rozegrała się zacięta walka o brąz, ale to właśnie nazwisko Kacpra Tomasiaka wybrzmiało z głośników stadionu zaraz po Raimundzie, jako wicemistrza igrzysk.
Chłopak z Bielska-Białej na olimpijskim podium
Kacper Tomasiak urodził się 20 stycznia 2007 roku w Bielsku-Białej, mieście z silnymi tradycjami sportów zimowych. Od najmłodszych lat dorastał w cieniu beskidzkich szczytów, a bliskość skoczni w Szczyrku i Wiśle sprawiła, iż gwałtownie zakochał się w skokach narciarskich. Jego korzenie sięgają również Beskidu Sądeckiego – ojciec pochodzi z Rytra – co sprawia, iż postać młodego skoczka jest szczególnie bliska mieszkańcom południa Polski.
Na co dzień reprezentuje klub LKS Klimczok Bystra, w którym od dziecka szlifował technikę pod okiem doświadczonych trenerów. Już jako nastolatek uchodził za jeden z największych talentów młodego pokolenia polskich skoczków, łącząc treningi z nauką i częstymi wyjazdami na zawody w kraju i za granicą.
Od juniorskich sukcesów do olimpijskiego srebra
Zanim stanął na olimpijskim podium, Tomasiak zdążył mocno zaznaczyć swoją obecność w rywalizacji juniorskiej i seniorskiej. Jest medalistą mistrzostw świata juniorów, gdzie zdobywał krążki w konkursach drużynowych, co już wtedy zapowiadało jego możliwości na wielkiej scenie. W kolejnych sezonach przebijał się do Pucharu Kontynentalnego i Pucharu Świata, stopniowo oswajając się z rywalizacją z najlepszymi na świecie.
Przełom przyszedł tuż przed igrzyskami w Mediolanie–Cortinie. W Predazzo, na tej samej skoczni, gdzie sięgnął po srebro, Tomasiak błyszczał już w treningach i seriach próbnych, zajmując miejsca w czołówce i oddając jedne z najdłuższych skoków w stawce. Eksperci i komentatorzy coraz śmielej mówili, iż Polak „może namieszać w grze o medal” – dziś już wiadomo, iż nie były to słowa na wyrost.
Nowy bohater polskich skoków
Srebrny medal w Predazzo to pierwszy olimpijski krążek w karierze Kacpra Tomasiaka i jednocześnie sygnał, iż polskie skoki narciarskie mają nowego lidera młodego pokolenia. W czasach, gdy kończy się złota era Kamila Stocha, Piotra Żyły i Dawida Kubackiego, sukces 19‑latka daje kibicom realną nadzieję na kolejne lata wielkich emocji.
Dla lokalnej społeczności to powód do ogromnej dumy. Młody skoczek z Bielska-Białej pokazał, iż dzięki pracowitości, wsparciu rodziny i trenerów oraz konsekwencji w dążeniu do celu można z beskidzkich skoczni trafić prosto na olimpijskie podium. Niewykluczone, iż srebro w Mediolanie–Cortinie to dopiero początek listy jego największych sukcesów.

2 godzin temu
















