Marcin tracił palce, ale nie przestawał dzwonić po pomoc. Ostatni wybity numer to omyłkowe liczby

22 godzin temu
Psy szkolone przez byłego policjanta wyrywały swojej ofierze skórę i mięśnie, kawałek po kawałku. Marcinowi udało się wpisać numer 112, rozmawiał z dyspozytorem sześć minut. Po jego śmierci Joanna nie chciała odsłuchać nagrania. Nie miała siły.
Idź do oryginalnego materiału