Przed rezerwami Górnika Zabrze najważniejsze spotkanie w finale POLTENT Pucharu Polski okręgu Zabrze, a zarazem kluczowa faza rywalizacji w Betclic 3 Lidze. O tym, jak młodzi piłkarze radzą sobie z presją, dlaczego w szatni wciąż potrzebni są doświadczeni zawodnicy i jak wspomina rygor Adama Nawałki, opowiada w rozmowie z serwisem Roosevelta81.pl Marcin Wodecki, kapitan Górnika II Zabrze.
Przed Górnikiem II Zabrze finał POLTENT Pucharu Polski okręgu Zabrze. Jakie macie nastawienie? To chyba dość istotny element tej wiosny?
Marcin Wodecki: Zdecydowanie. Jesteśmy zaangażowani w stu procentach i nie ma co ukrywać, iż bardzo na to spotkanie czekaliśmy. To finał, a jeżeli go wygramy, przechodzimy na poziom wojewódzki. Chcemy zajść jak najdalej. Przykład Zawiszy Bydgoszcz, który też gra w III lidze i dotarł w Pucharze Polski bardzo wysoko, pokazuje, iż wszystko jest możliwe. Zrobimy wszystko, żeby awansować.
Waszym rywalem będzie ŁTS II Łabędy. Zespół C Klasy, choć pewnie solidnie wzmocniony piłkarzami z pierwszego zespołu, występującego w Klasie Okręgowej. Tacy rywale potrafią być niewygodni... Robiliście jakąś specjalną analizę przeciwnika czy to będzie dla was mecz-zagadka?
- Nie robiliśmy szczegółowej analizy, bo na tym poziomie często trudno przewidzieć, jak zachowa się przeciwnik, nie znamy też dokładnego stanu tamtejszego boiska. Rywale na pewno nie będą faworytami, więc dopóki nie stracą bramki, będą się głęboko bronić. My jednak jesteśmy młodą, ale już na tyle doświadczoną ekipą - mamy za sobą sporo meczów w III lidze i w pucharze - iż wiemy, z czym to się je. Zamierzamy grać swoją piłkę, a nie dostosowywać się do rywala.
Ostatnio złapaliście bardzo fajną formę. Cztery mecze bez porażki, trzy zwycięstwa i remis. Czujesz, iż ta drużyna rośnie z każdym spotkaniem?
- W tej rundzie na pewno jesteśmy lepszym zespołem i to widać na każdym kroku. Dobre mecze budują w nas motywację. Widzimy, iż potrafimy grać w piłkę i wygrywać z najlepszymi w naszej lidze. To efekt ciężkiej pracy - tego, iż na treningach cały czas szlifujemy powtarzalność, co potem przekłada się na zachowania na boisku.
Szkoda tylko jesiennej serii bez zwycięstwa. Gdyby nie te gorsze spotkania, moglibyście teraz celować w tabeli nieco wyżej.
- To prawda. Zaczęliśmy sezon dobrze, ale potem przyszła seria kilku meczów, w których nie potrafiliśmy wygrać. Coś wtedy w maszynie nie zagrało. Byliśmy tego świadomi, wyciągnęliśmy wnioski i teraz widać, iż poprawiliśmy tamte błędy.
Czy Twoim zdaniem Betlic 3 Liga to odpowiedni poziom dla rezerw Górnika? A może, żeby lepiej ogrywać chłopaków z akademii, powinniście celować w awans szczebel wyżej?
- Uważam, iż trzecia liga to bardzo dobre miejsce dla tych chłopaków. Przeskok z piłki juniorskiej - choćby z Centralnej Ligi Juniorów - do seniorskiej trzeciej ligi i tak jest ogromny. Tutaj gra się o wiele twardziej, zupełnie inna jest też taktyka. Ta liga jest w tej chwili na naprawdę solidnym poziomie. Awans do drugiej ligi wiązałby się z koniecznością sprowadzenia większej liczby doświadczonych zawodników, bo sami młodzi nie unieśliby ciężaru walki o wynik w wyższej klasie rozgrywkowej. Dochodzi do tego większa presja, a z tym u młodych bywa różnie.
Jak młodzi gracze radzą sobie z sytuacjami meczowymi, w których pojawia się stres? Piłkarz ze słabą głową - choćby był wybitny technicznie - nie zrobi wielkiej kariery.
- Chłopaki, którzy przychodzą z akademii, muszą wchodzić w dorosłą piłkę małymi krokami. Wielu wydaje się, iż trzecia liga to przelewki i od razu będą w niej błyszczeć. Potem przychodzi zderzenie z rzeczywistością. Kiedy pojawia się presja, na przykład w walce o utrzymanie, nie każdy potrafi to udźwignąć. Wtedy nieoceniona jest pomoc doświadczonych zawodników. o ile na boisku masz wokół siebie czterech, pięciu rutyniarzy, oni trzymają zespół w ryzach. Młodzi grają z nami po to, żeby uczyć się radzić sobie ze stresem i budować mentalność zwycięzców.
Ty pełnisz właśnie taką rolę. Masz 38 lat i wciąż nie dajesz za wygraną na boisku, choć ostatnie mecze zaczynałeś na ławce. Jak widzisz swoją przyszłość?
- To prawda, ostatnio byłem rezerwowym, ale u nas zasada jest jasna: mają grać młodzi, by się rozwijać, promować i ewentualnie iść wyżej. Ja to w pełni rozumiem. Oczywiście zależy mi na grze, cieszę się każdym treningiem i meczem. Zdrowie dopisuje mi - z przymrużeniem oka powiem - prawie jak Lewandowskiemu, choć to oczywiście inna forma i poziom (śmiech). Trener dobrze wie, iż jestem do dyspozycji, dużo rozmawiamy. Zależy mi na tym, by trzymać szatnię, pomagać chłopakom i dawać im wsparcie.
Będą rozmowy o nowym kontrakcie? Zostajesz w klubie, może w roli grającego asystenta?
- Na razie konkretów nie było. zwykle decyzje "na górze" zapadają, gdy utrzymanie w lidze jest już pewne czarno na białym. Wierzę, iż zrealizujemy cel i wtedy siądziemy do rozmów. Bardzo chciałbym tu zostać, bo czuję się w Zabrzu świetnie. Zobaczymy, jaki pomysł będzie miał na mnie zarząd.
A w jakiej roli Ty siebie widzisz w przyszłym sezonie? Wchodząc na boisko, wciąż jesteś wartością dodaną tej drużyny. Pod żadnym względem nie odstajesz, a wnosisz swoją osobą potężny bagaż doświadczenia, którego często tej młodej drużynie brakuje.
- Na pewno chcę dalej grać w piłkę. Nie myślę o zakończeniu kariery. Wciąż mi zależy na tym, żeby grać i cieszyć się piłką. Jak wchodzę na boisko, zostawiam zawsze całe serducho i zaangażowanie. Nie interesuje mnie bylejakość, zawsze zależy mi na tym, żeby to co robimy przynosiło jak najlepsze efekty. W szatni też robię wszystko, by tym młodym chłopakom pomóc i oni wiedzą, iż zawsze mogą na mnie liczyć.
Paweł Olkowski wspominał niedawno, iż w szatni potrzebni są starsi piłkarze, którzy potrafią krzyknąć i wprowadzić profesjonalną, "dorosłą" atmosferę, z którą młodzi często mają problem. Zgadzasz się z nim?
- Zdecydowanie, rozmawiałem zresztą z "Olem" na ten temat. Młodzi piłkarze, którzy wchodzą dziś z akademii do seniorskiej szatni, często zachowują się jeszcze jak dzieciaki. Brakuje im dyscypliny i dojrzałości. Kiedy jest więcej starszych graczy, młodzież czuje respekt i wie, iż nie na wszystko może sobie pozwolić. Kiedy ja wchodziłem do pierwszej drużyny, czułem ogromny dystans i podpatrywałem dorosłych krok po kroku. Uczyłem się od nich profesjonalizmu. Dziś tego często brakuje, bo w szatniach rezerw dominują 18- i 19-latkowie. Zgadzam się z Pawłem, iż doświadczenie to absolutny fundament mądrego wprowadzania młodzieży.
Z końcem czerwca kończy mu się kontrakt. Myślisz, iż z Pawłem Olkowskim będzie wam dane dzielić szatnię w drużynie rezerw w przyszłym sezonie?
- Uważam, iż on jest w takim gazie i w takiej dyspozycji, iż dziś trzecia liga to nie jest poziom dla niego. Mam nadzieję, iż zostanie w Górniku, bo na pewno swoimi występami na ten nowy kontrakt zasługuje. Prezentuje na dziś poziom Ekstraklasy i na pewno tam powinien grać w przyszłym sezonie.
Gdy wchodziłeś do pierwszego zespołu Górnika, poprzeczkę miałeś zawieszoną bardzo wysoko. Twoim trenerem był Adam Nawałka - jeden z najlepszych i najbardziej wymagających szkoleniowców tego pokolenia.
- Debiutowałem, kiedy Górnika prowadził trener Wieczorek, ale to u trenera Nawałki zobaczyłem, czym jest prawdziwy rygor. Kto nie wykonywał jego poleceń albo nie trzymał dyscypliny, siadał na ławce, a w skrajnych przypadkach musiał pożegnać się z klubem. Trener nie tolerował półśrodków. Ja zawsze mocno zapieprzałem, zależało mi, byłem zaangażowany. To był chyba najlepszy okres w mojej karierze, dużo grałem, stałem się dojrzałym piłkarzem.
W tamtym czasie miałeś też okazję dzielić szatnię z Michalem Gasparikiem, który dziś prowadzi z powodzeniem pierwszą drużynę Górnika Zabrze.
- Tak, pamiętam. Zawsze imponowała mi jego lewa noga - miał ją świetnie ułożoną, do tego cechował go bardzo dobry zmysł taktyczny na boisku. Obserwowałem jego grę, bo to cenne podpatrywać kogoś o takich atutach. Fakt, iż był tak inteligentnym piłkarzem, teraz mocno procentuje u niego na ławce trenerskiej. Zebrał doświadczenie od innych szkoleniowców i wykonał potężny krok do przodu. Widać u jego drużyn wolę walki, dobrą taktykę i zaangażowanie.
Jak oceniasz szanse pierwszej drużyny Górnika w tym sezonie? Finał Pucharu Polski i czołówka Ekstraklasy brzmią dumnie.
- Uważam, iż jest ogromna szansa na to, by wygrać Puchar Polski. Taka okazja - w wypadku Górnika - nie zdarza się co roku. Co do Ekstraklasy, stać chłopaków na zakończenie sezonu w pierwszej trójce.
A jeżeli chodzi o rezerwy? jeżeli wygracie finał okręgowy, w drabince wojewódzkiej czekają interesujące ekipy - choćby Polonia Łaziska Górne, Sparta Katowice, ROW Rybnik czy Ruch Radzionków.
- Idziemy małymi krokami. Skupiamy się na meczu w Łabędach. Jak wygramy, potem pomyślimy o starciu z Polonią Łaziska.
Pucharowy dublet dla Górnika - dla pierwszej i drugiej drużyny. To brzmi jak dobry scenariusz?
- Wierzę w to jak najbardziej. Po to są marzenia, żeby je spełniać.
Rozmawiał: eMZet
Źródło: Roosevelta81.pl
Foto: Roosevelta81.pl






![FUTSAL. Świetna gra i sensacyjny remis BSF z Constractem 2-2! [DUŻO ZDJĘĆ]](https://bochniazbliska.pl/wp-content/uploads/2026/04/DSC_0785_wynik.jpg)






