Stadion w Gliwicach jest dla Wisły Płock pechowy. Nafciarze 5 listopada 2011 roku "otwierali" stadion Piasta, wówczas jeszcze na zapleczu Ekstraklasy. Od tamtej pory oba zespoły rywalizowały wielokrotnie, ale stadionu Piasta Wisła Płock jeszcze nie zdobyła. I ta seria nie została złamana w 20. kolejce PKO Ekstraklasy. Zespół Daniela Myśliwca pokonał Wisłę 1:0 po bramce Jorge Felixa i tym samym przełamał passę Wisły - 11 meczów bez porażki. To i tak rekord klubu w najwyższej klasie rozgrywkowej. Zespół Mariusza Misiury był niepokonany przez 143 dni.
- Na początku chciałem pogratulować tutaj wszystkim zwycięstwa w tym spotkaniu. Gratuluję Danielowi, Łukaszowi, dziękuję za tę rywalizację. Na pewno czujemy taką złość i smutek, bo na początku było to spotkanie, tak bym powiedział, zamknięte, do błędu i wydaje się, iż ten błąd pierwszy przytrafił się drużynie Piasta, ale nie potrafiliśmy tego błędu wykorzystać. W drugiej połowie to my zrobiliśmy błąd i Piast był w jakiś sposób bezwzględny i to wykorzystał. Z tej strony chciałem naprawdę pogratulować swojej drużynie. Porażka ostatnio u nas nie gościła, więc to taki istotny moment dla nas, żebyśmy teraz byli bardzo zjednoczeni, byli blisko siebie, żebyśmy w jakiś sposób cały czas szli naszą drogą i to też będzie interesujące doświadczenie zobaczyć jak zareagujemy. Ja zrobię z swojej strony wszystko, żeby być jak najbliżej chłopaków i żebyśmy w najbliższym meczu prezentowali się lepiej niż dzisiaj. Dziękuję naszym kibicom za to, iż przyjechali nas wspierać
- mówił na gorąco po meczu trener Mariusz Misiura.
Piast zdobył bramkę po stracie Daniego Pacheco. Podobny błąd w pierwszej połowie przydarzył się Jakubowi Czerwińskiemu, ale wówczas Łukasz Sekulski za długo zbierał się do strzału.
- Ciężko powiedzieć czy mecz skończyłby się 0:0. Po bramce na 1:0 próbowaliśmy się otworzyć, Piast wyprowadzał groźne kontrataki, mieli jeszcze 1 dosyć dobrą sytuację i mogli podwyższyć prowadzenie. Szkoda, iż nie możemy sprawdzić jakby się zakończyło, gdybyśmy to my strzelili na 1:0
- mówił trener Wisły.
Szkoleniowiec wytłumaczył też zmianę Nemanji Mijuskovicia na Marina Karamarko. Chorwat wszedł na boisko przy stanie 1:0.
- Mecz był (wtedy) bardzo otwarty, więc zostawaliśmy w niedowadze. Cały czas byliśmy w sytuacji 3 obrońców na 4 albo 5. Wtedy bardzo łatwo oceniać, jeżeli ktoś przegra pojedynek 2 na 1 czy 3 na 1. Nie oceniam, iż zagrał niefrasobliwie. Robił co mógł, żeby wybronić sytuacje. Była stykowa sytuacja, baliśmy się iż będzie druga żółta kartka. Były jeszcze 22 minuty do końca meczu i nie chcieliśmy ryzykować. Stąd zmiana. Marin jest z nami 2-3 dni, więc potrzebuje poznać ligę, wejść na odpowiednie tempo. Będziemy zadowoleni z jego gry
- przekonuje Mariusz Misiura.
Kolejny mecz Wisła Płock zagra 14 lutego. Przy Łukasiewicza 34 Nafciarze podejmą Widzew Łódź. Początek meczu o 20:15.

















