Masz nowy „pieprzyk”? Uważaj, to może być groźna nimfa kleszcza [AKTUALIZACJA 2026]

9 godzin temu

Nimfa kleszcza to jedno z trzech stadiów rozwojowych kleszczy, które przechodzą przez cykl życia składający się z jaja, larwy, nimfy i dorosłego osobnika. Nimfy kleszczy są większe niż larwy, ale mniejsze niż dorosłe kleszcze. Nimfy, podobnie jak inne stadia rozwojowe kleszczy, mogą być żywicielami dla różnych patogenów. W tym roku zima była surowa. Czy kleszcze ponownie zaatakują wcześnie?

Fot. Kraków w Pigułce

Nimfy kleszcza również groźne

Nimfa kleszcza może być groźna dla ludzi oraz zwierząt, ponieważ może przenosić różne choroby. W przypadku kontaktu z człowiekiem, nimfy kleszczy mogą być odpowiedzialne za przenoszenie takich chorób jak borelioza (borelioza z Lyme), anaplazmoza czy babeszjoza.

Warto pamiętać, iż nie wszystkie nimfy kleszczy są zarażone i mogą przenosić choroby. Ryzyko zakażenia zależy od regionu i występujących tam patogenów. Aby zminimalizować ryzyko ugryzienia przez kleszcze, warto stosować środki repelentowe, nosić odpowiednią odzież i dokładnie sprawdzać ciało po powrocie z obszarów, gdzie mogą występować kleszcze. W przypadku znalezienia kleszcza na skórze, należy go jak najszybciej usunąć, korzystając z odpowiednich technik i narzędzi, aby zmniejszyć ryzyko zakażenia.

W tym roku zima była mroźna, ale to nie wystarczy

W tym roku zima pokazała swoje ostrzejsze oblicze. Długie tygodnie mrozu, spadki temperatury znacznie poniżej zera i miejscami solidna pokrywa śnieżna sprawiły, iż wiele osób odetchnęło z ulgą. Pojawiło się przekonanie, iż taka aura wreszcie „rozprawi się” z kleszczami. Rzeczywistość jest jednak bardziej złożona.

Kleszcze to jedne z najbardziej odpornych pasożytów w naszej strefie klimatycznej. Nie potrzebują ciepła, by przetrwać – potrzebują odpowiednich warunków do ukrycia się. choćby podczas silnych mrozów nie pozostają bezbronne. Chronią się w ściółce leśnej, pod warstwą liści, w glebie, a także w trawach przy samej ziemi. Tam temperatura jest wyższa niż ta, którą widzimy na termometrach.

Kluczową rolę odgrywa śnieg. Choć dla ludzi oznacza zimno i trudne warunki, dla kleszczy bywa… ochroną. Warstwa śniegu działa jak naturalna kołdra, izolując podłoże przed najniższymi temperaturami. jeżeli śniegu było dużo, paradoksalnie zwiększa to szanse przeżycia wielu osobników, w tym nimf.

A to właśnie nimfy są szczególnie istotne. To młode stadia kleszczy, bardzo małe i trudne do zauważenia. Jednocześnie odpowiadają za dużą część zakażeń, bo łatwo je przeoczyć. I tu pojawia się najważniejsza kwestia: surowa zima nie oznacza automatycznie, iż nimfy znikną.

Część populacji rzeczywiście mogła nie przetrwać, zwłaszcza tam, gdzie mróz był silny i długotrwały, a pokrywa śnieżna niewielka. W takich warunkach gleba przemarza głębiej, co ogranicza przeżywalność. Jednak w miejscach osłoniętych – w lasach, parkach, ogrodach – sytuacja wygląda inaczej. Tam wiele nimf spokojnie „przeczekało” zimę.

Efekt zobaczymy wiosną. jeżeli temperatury gwałtownie wzrosną powyżej kilku stopni, kleszcze – w tym nimfy – zaczną być aktywne niemal od razu. Co ważne, ich pojawienie się może być nagłe. Wystarczy kilka cieplejszych dni, by znów zaczęły szukać żywicieli.

Warto też pamiętać, iż surowa zima nie działa jak „reset” dla całej populacji. Kleszcze rozmnażają się etapami, a ich cykl życia rozciąga się na kilka sezonów. Oznacza to, iż choćby jeżeli część zginęła, inne stadia – w tym larwy i dorosłe osobniki – mogą gwałtownie uzupełnić braki.

Dla nas oznacza to jedno: nie ma co liczyć na to, iż problem sam zniknie. Wiosną znów trzeba będzie uważać, szczególnie w miejscach zielonych. Nimfy, choć niemal niewidoczne, będą jednym z głównych zagrożeń. I niestety – choćby po naprawdę mroźnej zimie – mogą pojawić się w dużej liczbie.

Co to oznacza dla ciebie? Uważaj, bo to może nie być pieprzyk

Nie będzie „bezpiecznego początku sezonu”. jeżeli zrobi się cieplej, kleszcze mogą pojawić się praktycznie od razu. I to w miejscach, które wielu osobom wydają się niegroźne – jak osiedlowe trawniki czy miejskie parki.

Największym zagrożeniem będą nimfy. Są małe, trudne do zauważenia i aktywne bardzo wcześnie. Dlatego już na początku wiosny warto zachować czujność. Po spacerze sprawdzić ubranie i skórę. Zwrócić uwagę na dzieci. Unikać siadania bezpośrednio na trawie. Ta zima mogła ograniczyć część populacji. Ale nie na tyle, by problem zniknął. I to jest ta część, którą wiele osób ignoruje – aż do pierwszego ukąszenia.

Anna Szkutnik

W Krakowie w Pigułce pracuje na stanowisku redaktora. Zajmuje się tematami miejskimi. Lubi poznawać nowych ludzi i nowe miejsca.

Idź do oryginalnego materiału