
Bezbramkowym remisem zakończyło się sobotnie starcie pomiędzy Motorem Lublin a Górnikiem Zabrze w ramach 9. kolejki PKO BP Ekstraklasy. Choć kibice zgromadzeni na trybunach nie zobaczyli bramek, na boisku nie brakowało twardej gry i walki o każdy centymetr murawy.
Od pierwszego gwizdka spotkanie przypominało partię gry w szachy, w której żadna z stron nie chciała popełnić błędu skutkującego utratą bramki. Górnik starał się narzucić własny styl gry, dłużej utrzymując się przy piłce i szukając luk w defensywie Motoru Lublin. Choć nie oglądaliśmy bramek i wielu klarownych sytuacji, to starcie obfitowało w twardą, fizyczną walkę. Trójkolorowi mogli pluć sobie w brodę, bo już w pierwszych minutach meczu piłka zatrzymywała się na słupku - po strzale Malthe Hojholta i poprzeczce po próbie lobu Maksyma Chłania - lubelskiej bramki.
- Kontrola i kreacja - Górnik kontrolował przebieg meczu, co potwierdza posiadanie piłki (54%) oraz wyżej zakładany pressing.
- Celność i konkrety - Obie drużyny uderzały na bramkę dość często (14 strzałów Motoru i zaledwie jeden mniej Zabrzan), ale celność oraz skuteczność mocno szwankowała - Górnik oddał tylko 2 strzały w światło bramki, a rywale o jeden więcej. Górnik jednak widocznie dominował w precyzji podań.
- Walka w defensywie - Mecz był czysty ze strony Górnika, a obrońcy ze Śląska zanotowali wiele kluczowych przechwytów piłki oraz sporą liczbę wybić, nie popełniając ani jednego błędu skutkującego realnym zagrożeniem pod własną bramką.
- Pomiędzy słupkami - Przyzwoity występ zaliczył Philipp Schulze. Niemiecki golkiper doskonale czytał grę, czujnie reagując na każdą próbę strzału i dośrodkowanie we własne pole karne.

Prawdziwym bohaterem tego spotkania był Josema, który zaliczył wręcz bezbłędny występ w linii obrony. Hiszpański defensor wygrał większość pojedynków i kompletnie zneutralizował napastników z Lublina z Karolem Czubakiem na czele. Kolejny bardzo dobry występ zaliczył Rafał Janicki, partner z defensywy, a solidną pracę w środku pola i na bokach wykonali Jarosław Kubicki oraz Ondrej Zmrzly. Swoją jakość pokazał również grający od pierwszej minuty w składzie Malthe Hojholt. Nieco mniej widoczni byli tym razem skrzydłowi - Maksym Chłań oraz Peter Federico, którzy zostali odcięci od podań przez gospodarzy.
Źródło: Roosevelta81.pl
Foto: Roosevelta81.pl















![Była 8. minuta. Koszmar Polaków w Szwecji [WIDEO]](https://sf-administracja.wpcdn.pl/storage2/featured_original/6ababa89cf8887_04731777.jpg)

