"Mężczyźni to pantoflarze, a kobiety to Erynie, które ich gnębią". Hanna Bakuła o współczesnych relacjach damsko-męskich

1 godzina temu

Pięć razy więcej obowiązków i ciągła presja

Hanna Bakuła – znana polska malarka, pisarka, publicystka, scenografka i kostiumolożka – była gościem audycji "Kobiety Rakiety" w Polskim Radiu RDC. W rozmowie z naszą dziennikarką Beatą Jewiarz otworzyła się na temat relacji damsko-męskich we współczesnym świecie.

Artystka zdiagnozowała sytuację współczesnych kobiet jako permanentne przeciążenie. Choć pracują zawodowo na równi z mężczyznami, jej zdaniem ich realne obciążenie jest nieporównywalnie większe. – Ona też pracuje, a ma pięć razy więcej obowiązków niż facet – mówiła. – Ma pracę, ma wyglądać, ma być bystra, ma być szybka. Wracając z pracy musi pojechać po dziecko do szkoły, po drugie dziecko do przedszkola. Te dzieci rozebrać, zrobić obiad dla dzieci, siebie i męża – wskazała.

Zdaniem Bakuły, kobiety w słusznym gniewie postanowiły zrobić "wiosenne porządki" w relacjach z mężczyznami, jednak w trakcie tych zmian posunęły się za daleko.

– Słusznie się wściekłyśmy i słusznie zrobiłyśmy trochę porządku, ale w ramach robienia porządków wiosennych zburzyłyśmy pałac – stwierdziła malarka, mając na myśli tradycyjną, partnerską relację między płciami.

Efektem tej rewolucji jest – według niej – narodziny mściwych "Erynii" (bogiń zemsty), które gnębią swoich partnerów, oraz całkowita utrata męskiej samodzielności. Jako przykład Bakuła podała zachowania swoich kolegów, którzy nie potrafią umówić się na zwykły koleżeński lunch bez lęku przed reakcją żony i konieczności pytania jej o zgodę. Symbolem tego kryzysu męskości stał się dla artystki obrazek ze sklepu spożywczego.

– Stoi facet w sklepie, ma telefon i mówi: "No to mąkę kupić, tak? Cukier jeszcze? Aha, no przepraszam, zapomniałem o tej brukselce..." (...) Patrzę na dorosłego, przystojnego faceta, świetnie ubranego, który po prostu nie potrafi zrobić zakupów, a jest wysłany – przytoczyła.

Wojna płci zamiast serdeczności

Artystka zauważa, iż procesy, które zapoczątkowano w Stanach Zjednoczonych, przyniosły wiele dobrego – m.in. zlikwidowały systemowy seksizm oraz przemoc. Niestety, skutkiem ubocznym stało się całkowite zniszczenie normalnych, serdecznych stosunków między płciami.

W opinii Bakuły współczesny model relacji opiera się na ciągłym atakowaniu mężczyzn, a każdy przejaw męskiego oporu sprawia, iż mężczyzna natychmiast zyskuje etykietę "chama" lub "potwora".
Recepta Bakuły: Zwolnić tempo i wprowadzić opiekę naprzemienną

Jak wyjść z tego ślepego zaułka? Hanna Bakuła apeluje przede wszystkim o "zwolnienie tempa" i zmianę nastawienia. Kobiety powinny dać mężczyznom – zwłaszcza tym, których kochają – realną szansę na istnienie i partnerstwo, zamiast spychać ich do roli bezwolnych wykonawców poleceń.

Idź do oryginalnego materiału