Michal Gasparik zamieszał w składzie Górnika Zabrze na mecz z Jagiellonią. Jakie były powody tych zmian?

roosevelta81.pl 10 godzin temu
Zdjęcie: Zawisza_Gasparik


Obecność Roberto Massimo w wyjściowej jedenastce Górnika Zabrze na mecz z Jagiellonią Białystok była dla kibiców drużyny z Roosevelta największym zaskoczeniem. Niemiec w trakcie spotkania pokazał kilka efektownych rajdów, ale nie był to przełomowy występ prawoskrzydłowego w trójkolorowych barwach. Szansy na swoich nominalnych pozycjach doczekało się też trzech innych graczy Trójkolorowych.

Z piłkarzy obecnej kadry Górnika, Massimo jest z pewnością największą zagadką. Piłkarz, który w na boiskach 1. i 2. Bundesligi rozegrał grubo ponad sto spotkań, strzelał bramki i asystował, w PKO BP Ekstraklasie na razie nie błyszczy. W tym roku na placu gry spędził zaledwie 45 minut, a za swoje wcześniejsze występy był krytykowany nie tylko przez dziennikarzy i kibiców, ale także trenera zabrzańskiej drużyny.

Mimo to Michal Gasparik zdecydował się zaskoczyć i postawić na 25-latka od początku meczu w Białymstoku, a ten przebywał na placu gry aż do 83. minuty spotkania. Był to jedenasty od czasu transferu do Zabrza i zarazem zdecydowanie najdłuższy występ Massimo w barwach drużyny z Roosevelta. Nie był on najsłabszym piłkarzem Górnika w tym meczu, ale po raz kolejny zabrakło błysku w grze imponującego dużą szybkością piłkarza zza naszej zachodniej granicy.

- Massimo ostatnie dwa tygodnie wyglądał dobrze na treningu, czym zasłużył na szansę. Dlatego zdecydowaliśmy się na niego postawić - wyjaśnia trener Gasparik. Słabiej od Niemca wypadł Yvan Ikia Dimi, który zanotował zdecydowany regres formy w porównaniu do wcześniejszych występów w kwietniu. - Dimiego chcieliśmy spróbować na "9", żebyśmy mieli na te następne kolejki, jeszcze na ten puchar, jakoś dodatkową opcję - dodaje szkoleniowiec drużyny z Roosevelta.

Poza zmianami w formacji ofensywnej, Górnik wyszedł w zmienionym zestawieniu formacji obronnej. Od początku na placu gry przebywali Michal Sacek i Ondrej Zmrzly, którzy zajęli miejsce na bokach defensywy. - W tym wypadku była to normalna zmiana. "Saczo" wrócił już do formy po kontuzji, a kontuzję złapał Erik Janża, Ondro zagrał z lewej strony obrony - argumentuje słowacki trener 14-krotnych mistrzów Polski.

Źródło: Roosevelta81.pl
Foto: Roosevelta81.pl

Idź do oryginalnego materiału