Reaktywacja linii kolejowej z Kielc do Staszowa i Połańca dla dwóch czy trzech par połączeń nie ma większego sensu – ocenia Michał Szymajda, założyciel portalu Love Peace Trains. Podkreśla, iż takie połączenie kolejowe może być ciekawą alternatywą dla samochodu, ale tylko przy większej liczbie kursów w ciągu doby.
Jak informowaliśmy, trwają rozmowy na temat przywrócenia regularnych połączeń pasażerskich na tej trasie. Po ostatnim spotkaniu przedstawicieli PKP S.A i PKP PLK z samorządowcami, władzami województwa i przedstawicielami rządu poinformowano, iż już w grudniu tego roku powinien pojechać pierwszy po 25-letniej przerwie pociąg na trasie Staszów – Połaniec – Kielce.
Michał Szymajda zwrócił uwagę na antenie Radia Kielce, iż PKP Polskie Linie Kolejowe zarządzające linią 70 będą remontować trasę z Chmielnika do Staszowa, co poprawi jej parametry.
– Powstaną więc parametry na tej linii, które umożliwią płynny i dość szybki ruch pociągów, mowa o prędkości powyżej 100 km/h. To było dotąd dla organizatora transportu głównym problemem, żeby uruchomić takie pociągi od Kielc do Staszowa i Połańca. Myślę, iż ta prędkość pozwoli na uruchomienie na tym odcinku pociągów pasażerskich, które w sensownym czasie dotarłyby do Kielc zarówno ze Staszowa, jak i Połańca. Miałoby się to stać w 2029 roku, jeżeli dobrze się orientuję. – wyjaśnia.
Ekspert dodaje, iż kursowanie pociągów w takich przypadkach zwykle finansuje urząd marszałkowski. Mogą się dołożyć także gminy, które są na trasie kolei i uznają, iż takie połączenie jest potrzebne.
– Bez wątpienia, reaktywacja tej linii kolejowej dla dwóch czy trzech par połączeń nie ma większego sensu, to nie będzie alternatywa dla przewozów samochodowych. Prawdopodobnie nie będzie to też alternatywa dla komunikacji regionalnej, która tam już istnieje. Natomiast liczba połączeń od 5, może 8 wzwyż dla takiej linii to jest już rzeczywista alternatywa – ocenia.
Pytany o pomysł związany z planowaną reaktywacją linii kolejowej z Tarnowa do Szczucina, który miałby polegać na wydłużeniu tej linii do Buska-Zdroju, gdzie można byłoby się przesiadać w stronę Kielc, Michał Szymajda ocenia, iż taka inwestycja nie jest zbyt uzasadniona ekonomicznie.
– Owszem, ta linia ma być odbudowywana od Tarnowa do Szczucina, ale z myślą o inwestycjach, które zakłada tam Ministerstwo Obrony Narodowej, także to nie jest linia wyłącznie z przeznaczeniem dla transportu pasażerskiego. Ona ma też trochę niekorzystny przebieg. Do Szczucina będziemy koleją jeździć trochę objazdem, nie tak szybko, jak jeździmy w tej chwili po drodze 73. Moje obawy wzbudza też ewentualna budowa mostu na Wiśle w Szczucinie po to, żeby te pociągi mogły dojechać do Buska-Zdroju. Ponadto, tu nigdy nie było szybkiej linii kolejowej i to będzie wymagało gigantycznych środków. Nie jestem też przekonany, czy to jest najbardziej pożądany kierunek między Kielcami, a Tarnowem, zwłaszcza tymi objazdami przez Szczucin – dodaje.
Dużo korzystniejszą inwestycją jest, zdaniem Michała Szymajdy, planowana modernizacja linii nr 25 między Skarżyskiem-Kamienną i Tomaszowem Mazowieckim. W efekcie, pociągi mają jeździć tą trasą choćby 200 km/h/. Inwestycja ma zostać zrealizowana do 2029 roku.
– Mamy do czynienia tu ze zdecydowanie większymi ośrodkami miejskimi. Chodzi o to, by linię 25 przebudować na taką, która służyłaby nie tylko ruchowi lokalnemu, ale także międzyregionalnemu. Łączyłaby nie tylko Kielce z Łodzią, ale także w szerszym kontekście: Podkarpackie z Łódzkiem, a dalej w kierunku Poznania. Plany są bardzo ambitne. Chodzi o elektryfikację tej linii, podniesienia prędkości do 200 km/h. Ma to sens także z uwagi na połączenie tej linii z Koleją Dużych Prędkości, która będzie projektowana od Łodzi w kierunku Wrocławia i od Łodzi w kierunku Poznania. Odcinek tej linii 25 podniesiony do takich parametrów sprawi, iż będziemy mogli bardzo gwałtownie dostać się z województwa świętokrzyskiego, być może nieco okrężną drogą, także do Wrocławia – wyjaśnia gość Radia Kielce.
Z kolei pytany o zasadność wykonania kosztownej łącznicy Czarnca-Włoszczowa Północ, która miała gwarantować szybkie połączenia w kierunku Łodzi, Szczecina, Trójmiasta, Michał Szymajda przyznaje, iż nie spełniła ona pokładanych w niej nadziei, ale i tak musiała powstać.
– Trzeba pamiętać, iż łącznica w Czarncy jest potrzebna nie tylko do pasażerskiego ruchu kolejowego, ale także by połączyć fragmenty linii kolejowej z Kielc Centralną Magistralą Kolejową i wykorzystywać od czasu do czasu w ruchu awaryjnym, kiedy jakaś linia np. z Kielc jest zamknięta – podkreśla.

2 godzin temu













