Między nadzieją a ryzykiem. Podhale wraca do hokejowej elity

podhaleregion.pl 1 godzina temu

Po rocznej przerwie do Nowego Targu wraca hokejowa ekstraklasa. Dla miasta, w którym hokej zajmuje szczególne miejsce, to bez wątpienia wydarzenie ważne i wyczekiwane. Powrót „Szarotek” do grona najlepszych polskich drużyn nie powinien jednak przesłaniać pytań, które towarzyszą temu projektowi od samego początku.

Czy nie zdecydowano się na ten krok zbyt szybko? Czy Podhale jest już gotowe organizacyjnie, finansowo i sportowo na poziom ekstraklasy? A może ambicje po raz kolejny wyprzedziły realne możliwości?

Odpowiedzi zaczniemy poznawać już we wtorek, 15 września. Podhale zainauguruje sezon na wyjeździe, a poprzeczka od razu zostanie zawieszona najwyżej, jak to możliwe. Pierwszym rywalem nowotarżan będzie GKS Tychy – obrońca mistrzowskiego tytułu i klub funkcjonujący w zupełnie innych realiach sportowych, organizacyjnych oraz finansowych.

Pierwszy mecz przed własną publicznością „Szarotki” rozegrają w piątek przeciwko KH Enerdze Toruń. Dopiero wtedy ekstraklasa rzeczywiście wróci do Nowego Targu – na lodowisko przy ulicy Parkowej i przed kibiców, którzy przez ostatnie miesiące z nadzieją, ale też z uzasadnionymi obawami obserwowali kolejne etapy budowania drużyny.

Za funkcjonowanie zespołu odpowiada Podhale Nowy Targ sp. z o.o. – miejska spółka, która powstała niespełna trzy miesiące temu i wciąż znajduje się na etapie organizacji. W tak krótkim czasie trzeba było stworzyć struktury, skompletować kadrę, pozyskać środki, przygotować drużynę oraz dopiąć wszystkie sprawy formalne związane z udziałem w rozgrywkach.

To zadanie niezwykle trudne. Można choćby postawić pytanie, czy w takich warunkach rozsądniejsze nie byłoby pozostanie jeszcze przez jeden sezon na zapleczu, spokojne uporządkowanie podstaw i dopiero później wykonanie kroku w stronę ekstraklasy. Sam sentyment, historia oraz przekonanie, iż miejsce Podhala jest wśród najlepszych, nie wystarczą przecież do zbudowania stabilnego klubu.

Z drugiej strony już sam fakt, iż Podhale otrzymało licencję i stanie na starcie sezonu, można uznać za pierwszy sukces nowego projektu. Nie zmienia to jednak tego, iż prawdziwy egzamin dopiero się rozpoczyna. Ekstraklasa bardzo gwałtownie i bezlitośnie pokaże wszystkie braki – sportowe, organizacyjne i finansowe.

Kadra została zbudowana w dużej mierze z młodych zawodników, którzy nie mają jeszcze doświadczenia na najwyższym poziomie. Jej trzon tworzą hokeiści, którzy w poprzednim sezonie wywalczyli mistrzostwo I ligi. Tamten sukces miał dużą wartość, ale różnica między zapleczem a ekstraklasą jest ogromna. Teraz młodzi nowotarżanie będą regularnie mierzyć się z zawodnikami bardziej doświadczonymi, silniejszymi i przyzwyczajonymi do znacznie wyższego tempa gry.

Dla wielu graczy Podhala będzie to pierwsza prawdziwa próba na tym poziomie. Nie można wykluczyć, iż właśnie dzięki regularnej grze w ekstraklasie kilku z nich wykona znaczący krok w swojej karierze. Równie prawdopodobny jest jednak scenariusz, w którym różnica klas okaże się na tyle duża, iż zamiast rozwoju pojawią się frustracja, zmęczenie i coraz większa presja.

Zespół został uzupełniony zawodnikami mającymi już doświadczenie w ekstralidze. Jednym z najważniejszych powinien być powracający do Nowego Targu białoruski obrońca Dmitri Zalamai. Odpowiedzialność za drużynę będą musieli wziąć także bardziej doświadczeni hokeiści, między innymi Łukasz Kamiński, Adrian Słowakiewicz, Jakub Worwa, Marcin Horzelski i Dawid Majoch.

Ciekawie prezentuje się sztab szkoleniowy z Andrzejem Świstakiem na czele. Jego asystentami są Marek Batkiewicz oraz Marcin Kolusz, a funkcję kierownika pełni Wojciech Chowaniec. Nazwiska i doświadczenie członków sztabu dają podstawy do umiarkowanego optymizmu. Trenerzy stoją jednak przed niezwykle trudnym zadaniem. Muszą przygotować zespół do walki z silniejszymi rywalami, rozwijać młodych zawodników, a jednocześnie dbać o to, aby kolejne porażki nie odbierały drużynie wiary i motywacji.

Podhale nie stawia przed sobą konkretnego celu sportowego. Trudno zresztą byłoby oczekiwać deklaracji dotyczących miejsca w tabeli czy walki o fazę play-off. Na dziś celem jest przede wszystkim przetrwanie sezonu, zdobywanie doświadczenia oraz stworzenie podstaw, na których będzie można budować w kolejnych latach.

Tylko czy samo przetrwanie wystarczy?

Jeżeli po zakończeniu rozgrywek spółka będzie stabilniejsza, struktury zostaną uporządkowane, młodzi zawodnicy zrobią postęp, a drużyna zachowa swoje miejsce w ekstraklasie, sezon będzie można uznać za wartościowy. o ile jednak kolejne miesiące będą wyłącznie walką z problemami finansowymi, organizacyjnymi i wysokimi porażkami, pytanie o pochopność decyzji powróci ze zdwojoną siłą.

To może być bardzo trudny, a momentami wręcz bolesny sezon dla kibiców Podhala. Trzeba brać pod uwagę porażki, również te dotkliwe, oraz mecze, w których młody zespół nie będzie w stanie nawiązać równorzędnej walki. Historia klubu i jego dziewiętnaście mistrzowskich tytułów nie wyjadą jednak na lód. Nie zastąpią budżetu, doświadczenia ani jakości sportowej.

Decyzja została już jednak podjęta. Podhale wraca do ekstraklasy i teraz nie ma sensu nieustannie zastanawiać się, czy należało poczekać jeszcze rok. Te wątpliwości pozostają uzasadnione, ale najbliższe miesiące powinny dać odpowiedź, czy ryzyko miało sens.

We wtorek „Szarotki” rozpoczną nowy rozdział wyjazdowym spotkaniem z mistrzem Polski. W piątek po raz pierwszy zaprezentują się własnej publiczności w meczu z KH Energą Toruń. Skoro ten projekt już wystartował, pozostaje trzymać kciuki, aby nie zakończył się jedynie rozpaczliwą walką o dotrwanie do końca rozgrywek.

Ten sezon powinien coś Podhalu dać: doświadczenie młodym zawodnikom, czas na uporządkowanie spółki, odbudowę zaufania kibiców oraz fundament pod bardziej stabilną przyszłość. o ile tak się stanie, choćby bolesne porażki mogą mieć sens. Najważniejsze, aby za rok klub nie znalazł się ponownie w punkcie wyjścia.

Idź do oryginalnego materiału