Między samotnością a systemem. Opolskie szuka odpowiedzi, zanim będzie za późno

opowiecie.info 2 godzin temu

Są liczby, diagnozy i coraz bardziej niepokojące pytanie: co stanie się z regionem, który starzeje się szybciej niż większość kraju, jeżeli państwo i samorządy nie nauczą się pomagać ludziom tam, gdzie naprawdę żyją – w domu, w sąsiedztwie, w swojej gminie? W Opolu rozpoczęło się spotkanie „Rozwój usług społecznych – czy mamy jeszcze wybór?”, a odpowiedź adekwatnie padła już w samym tytule.

Dotyczy tysięcy rodzin, które już dziś funkcjonują na granicy wydolności. Córka opiekująca się schorowaną matką. Starszy mężczyzna mieszkający samotnie po śmierci żony. Rodzice dorosłego dziecka z niepełnosprawnością, którzy boją się jednego pytania: „co będzie później?”. I właśnie dlatego spotkanie organizowane przez Regionalny Ośrodek Polityki Społecznej w Opolu nie jest kolejną urzędniczą konferencją o „optymalizacji systemu”. To raczej próba zmierzenia się z rzeczywistością, której nie da się już przykrywać kolejnymi raportami. Bo Opolskie znalazło się dziś w miejscu szczególnym. Region od lat mierzy się z depopulacją, emigracją młodych i gwałtownym starzeniem się społeczeństwa. W praktyce oznacza to coraz większą liczbę osób potrzebujących codziennego wsparcia i coraz mniej ludzi, którzy są w stanie tę pomoc świadczyć. A tradycyjny model opieki – oparty głównie na rodzinie i dużych instytucjach – po prostu przestaje wystarczać.

Dlatego tak często podczas spotkania wracało słowo „deinstytucjonalizacja”. Brzmi technokratycznie, ale jego sens jest bardzo prosty: człowiek ma żyć możliwie długo u siebie, a nie w wielkiej placówce oddalonej od świata. Pomoc ma przychodzić do mieszkańca, a nie mieszkaniec być wyrywany ze swojego środowiska.

To zmiana cywilizacyjna. I jednocześnie ogromne wyzwanie organizacyjne.

Bo łatwo wpisać do strategii „mieszkania wspomagane”, „teleopiekę” czy „usługi asystenckie”. Znacznie trudniej znaleźć ludzi do pracy, pieniądze na utrzymanie systemu i gminy gotowe do prowadzenia nowych usług. Szczególnie tam, gdzie budżety ledwo spinają podstawowe potrzeby. A jednak alternatywy adekwatnie nie ma. W dokumentach prezentowanych przez ROPS pojawia się wizja regionu „cenionej jakości życia”, regionu nowoczesnego, otwartego i solidarnego. Tyle iż jakości życia nie buduje się już dziś wyłącznie drogami, halami sportowymi czy kolejnym rondem. Coraz częściej będzie ją wyznaczać odpowiedź na dużo bardziej podstawowe pytania: czy starszej osobie ma kto zrobić zakupy? Czy opiekun dostanie kilka godzin odpoczynku? Czy osoba z niepełnosprawnością będzie mogła mieszkać samodzielnie, ale bez samotności?

To właśnie dlatego tak ważne stają się Centra Usług Społecznych, opieka wytchnieniowa, mieszkania treningowe, usługi środowiskowe czy rozwój ekonomii społecznej. Nie są dodatkiem do polityki społecznej. Stają się jej fundamentem.

W tle tych debat pobrzmiewa jeszcze jedna prawda – bardzo niewygodna dla państwa i samorządów. Polska przez lata budowała system, który często reagował dopiero wtedy, gdy człowiek trafiał już do kryzysu. Tymczasem przyszłość będzie należała do usług, które mają ten kryzys zatrzymać wcześniej: wsparcia psychologicznego, pomocy sąsiedzkiej, lokalnej aktywności, codziennej obecności drugiego człowieka.

To oczywiście kosztuje. Ale brak działania będzie kosztował znacznie więcej.

Bo można jeszcze przez kilka lat udawać, iż wszystko da się załatwić rodziną, dobrą wolą i heroicznym poświęceniem opiekunów. Tyle iż społeczeństwo zmienia się szybciej niż urzędowe przyzwyczajenia. Rodziny są mniejsze. Dzieci mieszkają setki kilometrów od rodziców. Coraz więcej osób żyje samotnie. A samotność bardzo gwałtownie staje się jednym z największych problemów społecznych współczesnej Polski.

Dlatego pytanie „czy mamy jeszcze wybór?” jest w gruncie rzeczy retoryczne.

Wyboru już adekwatnie nie ma. Można jedynie zdecydować, czy zmiany zostaną przeprowadzone rozsądnie i z wyprzedzeniem, czy dopiero wtedy, gdy system zacznie się rozpadać pod ciężarem demografii. I może właśnie dlatego to spotkanie w Opolu ma większe znaczenie, niż mogłoby się wydawać. Bo nie dotyczy wyłącznie polityki społecznej. Dotyczy tego, jak będzie wyglądało codzienne życie mieszkańców regionu za dziesięć czy piętnaście lat.

Fot. UMWO

Idź do oryginalnego materiału