Młodzi szczypiorniści Świt Szaflary z bardzo dobrym występem w Praga Handball Cup.

podhaleregion.pl 2 godzin temu

Zawodnicy grupy TOP UKS Świt Szaflary mają za sobą udział w jednym z największych młodzieżowych turniejów piłki manualnej w Europie – Praga Handball Cup. W zawodach, które zgromadziły ponad 700 drużyn z wielu państw świata, zespół ze Szaflar był jedyną polską drużyną rywalizującą w kategorii chłopców.

Podopieczni trenera Kazimierza Dygonia znakomicie zaprezentowali się w fazie grupowej, odnosząc komplet zwycięstw i imponując zarówno skutecznością w ataku, jak i solidną grą w defensywie. Świt Szaflary pokonał kolejno: TJ Senice na Hané (Czechy) 23:4, HK Ivančice (Czechy) 23:12, Házená Slovan Modra (Słowacja) 29:9, SKH Polanka (Czechy) 33:8, SG MoGoNo Leipzig (Niemcy) 20:10 oraz TH JM Chodov Praha (Czechy) 27:8, pewnie wygrywając swoją grupę.

Dobra postawa w pierwszej fazie turnieju dała drużynie awans do fazy pucharowej i szansę walki o czołowe lokaty. Rywalizacja zakończyła się jednak na etapie 1/16 finału. W meczu o awans do kolejnej rundy Świt Szaflary przegrał 9:11 z niemieckim zespołem SV Koweg Görlitz.

– Z rozgrywek grupowych po sześciu meczach wyszliśmy w poczuciu dobrze zagranej tej rundy zawodów. Graliśmy skutecznie w obronie, a bramki zdobywaliśmy swobodnie, wykorzystując posiadaną technikę gry jeden na jeden. Zagraliśmy również wiele akcji w ataku pozycyjnym, współpracując oraz szukając pozycji do rzutu w strefie obrony przeciwników. Wiele razy skutecznie wybiegaliśmy do kontry – podsumował trener Kazimierz Dygoń.

Szkoleniowiec nie ukrywał jednak niedosytu po meczu pucharowym.

– To nie przeciwnik z nami wygrał. To my przegraliśmy, nie wykorzystując w meczu siedmiu sytuacji pewnych do zdobycia bramki. Zaczęliśmy bardzo dobrze i przy prowadzeniu 7:4 nastąpiła kumulacja niewykorzystanych okazji. Cztery razy pudłowaliśmy sam na sam, w tym rzut karny, a do tego popełniliśmy błędy przy rozegraniu, które zakończyły się przechwytami przeciwnika – zaznaczył.

Jak dodał, na postawę zespołu wpływ miały również czynniki zewnętrzne.

– Graliśmy w otoczeniu bardzo żywiołowo kibicujących i hałasujących niemieckich kibiców, którzy znajdowali się bardzo blisko boiska. To również nie było bez znaczenia dla chłopaków – ocenił Dygoń.

Ostatecznie Świt Szaflary zakończył turniej z bilansem sześciu zwycięstw i jednej porażki oraz imponującym stosunkiem bramek 164:62. Jak podkreśla trener, udział w tak silnie obsadzonym turnieju był niezwykle wartościowym doświadczeniem.

– To doświadczenie pokazuje, iż poziomem sportowym plasujemy się w czołówce zespołów europejskich. Kluczowym elementem pozostaje jednak sfera mentalna. W sytuacjach presji i zmęczenia to właśnie ona decyduje o końcowym wyniku – podkreślił.

Szkoleniowiec podziękował również zawodnikom za zaangażowanie oraz sztabowi i osobom wspierającym za pomoc w organizacji wyjazdu.

– Chłopakom dziękuję za walkę i reprezentowany poziom sportowy. Dziękuję trenerom za organizację wyjazdu, a także wszystkim osobom, które nas wspierały na miejscu – podsumował.

Mimo zakończenia rywalizacji na etapie 1/16 finału, występ Świtu Szaflary w Prague Handball Cup należy uznać za bardzo udany, a zdobyte doświadczenie z pewnością zaprocentuje w kolejnych startach.

Idź do oryginalnego materiału