
Linia produkcyjna, która działa od kilkunastu lat, rzadko przestaje działać z dnia na dzień. Zamiast tego zaczyna się psuć trochę częściej, zużywać trochę więcej energii i generować trochę więcej braków, aż w pewnym momencie te „trochę" sumują się w realny problem finansowy, który trudno już zignorować. Poniżej pięć sygnałów, które w praktyce najczęściej poprzedzają decyzję o modernizacji, oraz to, jak zaplanować ją tak, żeby nie sparaliżować produkcji na tygodnie. Sygnał pierwszy: koszty utrzymania rosną szybciej niż produkcja jeżeli wydatki na naprawy, części zamienne i przestoje rosną z roku na rok szybciej niż wolumen produkcji, to znak, iż infrastruktura wyczerpuje swój potencjał techniczny. Analiza kosztów całkowitych w takich przypadkach zwykle pokazuje, iż dalsze łatanie starej linii wychodzi drożej niż jej modernizacja rozłożona na dwa, trzy lata zwrotu inwestycji. Warto policzyć te koszty na chłodno, bo intuicja kierownika produkcji często niedoszacowuje skalę problemu, dopóki nie zobaczy go w liczbach. Sygnał drugi: przestoje zaczynają wpływać na terminy dostaw Awarie starzejącego się sprzętu z czasem przestają być incydentem, a stają się elementem harmonogramu, z którym trzeba się liczyć. Gdy nieplanowane przestoje zaczynają realnie zagrażać terminom dostaw do klientów, koszt utraconej reputacji często przewyższa koszt samej modernizacji. Klient, który raz dostał zamówienie z opóźnieniem, zapamiętuje to z












