MORĄG: PRZEZ 30 LAT TWORZYLI TO MIEJSCE. TERAZ NIE CHCĄ GO ODDAĆ MIASTU

ostrodanews.pl 2 godzin temu

Kiedy przez trzy dekady inwestuje się czas, pieniądze i pracę w jedno miejsce, trudno potem po prostu spakować rzeczy i odejść. Właśnie z takim problemem mierzą się dziś żeglarze z Morąskiego Klubu Żeglarskiego „Keja”. Po zmianie władz w Morągu pojawił się nowy pomysł na przystań nad jeziorem Narie, a wraz z nim konflikt, który właśnie wszedł w kolejny etap.

Jeszcze kilkadziesiąt lat temu teren w Bogaczewie nie przypominał przystani, jaką znamy dzisiaj. Jak opowiadają członkowie Morąskiego Klubu Żeglarskiego „Keja”, zaczynali praktycznie od nieużytku. Przez kolejne lata teren był zagospodarowywany, pojawił się budynek klubowy, dwa pomosty, hangary i publiczny slip do wodowania jachtów. Część inwestycji realizowano przy wykorzystaniu dotacji unijnych i wsparciu miasta.

W międzyczasie miejsce zaczęło żyć czymś więcej niż tylko żeglarstwem. Na przystani działa szkółka żeglarska dla dzieci, znajduje się tam baza WOPR i OSP, a klub organizuje regaty i inne wydarzenia na jeziorze Narie. Dla jego członków nie jest to więc po prostu kawałek miejskiego gruntu. To miejsce, które przez około 30 lat współtworzyli i z którym są mocno związani.

I właśnie tutaj zaczyna się problem.

Po zmianie władz w Morągu pojawiła się inna koncepcja funkcjonowania przystani. Burmistrz Tomasz Orłowski wypowiedział klubowi umowę użyczenia terenu. Jak tłumaczył, nie chodzi o usunięcie żeglarzy, ale o zmianę zarządcy i stworzenie zasad, które – w jego ocenie – pozwolą mieszkańcom i turystom korzystać z tego miejsca na równych zasadach. Burmistrz wskazywał również na skargi mieszkańców, którzy mieli mieć problemy ze swobodnym dostępem do przystani. Żeglarze tym zarzutom zaprzeczają.

Nowym zarządcą terenu ma być morąskie Przedsiębiorstwo Usług Komunalnych. Dla władz miasta jest to więc zmiana sposobu zarządzania miejskim majątkiem. Z perspektywy członków „Kei” sprawa wygląda jednak zupełnie inaczej – po 30 latach działalności mają oddać zarządzanie miejscem, które w dużej części sami tworzyli.

Termin minął wraz z końcem września. 1 października na przystani pojawili się przedstawiciele miasta, którzy mieli przeprowadzić inwentaryzację i przejąć nieruchomość. Żeglarze odmówili jej wydania.

– Dziś rano była komisja z miasta i odmówiliśmy wydania nieruchomości. Teraz ruch jest po stronie miasta – powiedział Radiu Olsztyn komandor klubu Cezary Brędowski.

I właśnie w tym miejscu spór wchodzi na zupełnie nowy poziom. Nie chodzi już wyłącznie o różnicę zdań podczas sesji czy rozmowy o przyszłości przystani. Miasto wypowiedziało umowę, termin jej wydania minął, a klub jasno pokazał, iż nie zamierza dobrowolnie opuścić terenu.

Teraz ruch rzeczywiście należy do władz Morąga. Nie wiadomo jeszcze, czy sprawa zakończy się kolejnymi rozmowami, czy przeniesie się na drogę formalną.

źródło: Radio Olsztyn

Idź do oryginalnego materiału