Przed przerwą reprezentacyjną Górnik jedzie do Lublina w pogoni za najlepszym startem rozgrywek w historii Trójkolorowych. Po istnym maratonie ligowo-pucharowym i grze co trzy dni, ekipa Gasparika nie zwalnia tempa i stawia twarde warunki każdemu przeciwnikowi na ligowej drodze.
W porównaniu do ostatniego spotkania, w wyjściowej jedenastce zobaczyliśmy dwie zmiany - za Janżę, który doznał naciągnięcia mięśnia dwugłowego, zagra Ondrej Zmrzly. Do składu zawitał także sprowadzony w końcówce okienka transferowego Hojholt, który zajmie miejsce Paulo Bernardo. Torcida pojawiła się w liczbie około 500 na wyjeździe i zaprezentowała racowisko "Zabrzańska Torcida".
Od początku, to Górnik starał się zdominować gospodarzy i zaatakował na starcie. Jedna z akcji poskutkowała rzutem rożnym, z którego groźną wrzutkę w światło bramki musiał sparować Tratnik. Pierwsze 10 minut, to zamknięcie Motoru w hokejowym zamku, z którego gospodarze z odrobiną szczęścia wyszli cało. Najpierw po płaskim dośrodkowaniu Zmrzlego z lewej strony Peter oddał piłkę Hojholtowi, którego strzał sprzed pola karnego trafił w słupek. W następnej akcji Josema obsłużył Chłania zagraniem za plecy - do Ukraińca wyszedł golkiper, który został przelobowany sprytnym strzałem a piłka... wylądowała na poprzeczce. W 90 sekund Górnik dwukrotnie obił obramowanie bramki przeciwnika.
W 15 minucie, to gospodarze doszli w końcu do głosu. Piłkę w tercji Zabrzan przejął Rodrigues, ale jego strzał w środek bramki z łatwością złapał Schulze. Motor próbował akcji z kontry, którą efektowym wślizgiem przerwał Zmrzly, chwilę później wywalczyli także stały fragment po strzale Aiko, ale żadna z prób nie pognębiła defensywy Górnika. Ustawiony w ataku pozycyjnym zespół z Lublina nie miał pomysłu jak sforsować dobrze ustawioną obronę, Schulze pewnie piąstkował i wybijał wszystkie dośrodkowania oraz pojedynczy strzał Czubaka. Trójkolorowi za to próbowali jak najszybciej wykorzystać okazję będąc przy piłce i z kontry Chłań oddał niecelne uderzenie. Goście kilka robili sobie z wysokiego pressingu podopiecznych Misiury i futbolówka wędrowała jak po sznurku od bramkarza aż do napastników.
Błąd popełnili obrońcy ekipy z Zabrza i po zbyt krótkim wybiciu futbolówki z pierwszej piłki próbować uderzać Ndiaye, ale była zbyt lekko. Ciężar gry już chwilę później przeniósł się w drugie pole karne, w którym padł deptany przez defensorów Antiste, ale gwizdek sędziego Malca milczał. 10 minut przed końcem pierwszej połowy trener Misiura zmuszony był do zmiany - kontuzjowanego Rodriguesa zastąpił Łęgowski. Sternik ekipy żółto-niebieskich został także ukarany żółtą kartką za protesty i podważanie decyzji arbitra.
Mecz w ostatniej części pierwszej połowy się wyrównał i częściej do głosu dochodził Motor. Kilkukrotnie dośrodkowania doszły do Czubaka, ale jego próby były zbyt słabe. Największe zagrożenie stwarzał szybki Ndiaye, który wychodził na czyste sytuacje, bądź szukał podaniem Simona - ich uderzenia jednak były skutecznie blokowane przez defensywę drużyny ze Śląska. Jeszcze przed przerwą worek z bramkami mógł się rozwiązać. Strata stoperów na własnej połowie, do futbolówki doszedł Urbański, który doskonale obsłużył wychodzącego zza defensorów Chłania, ale natychmiastowa decyzja Ukraińca o strzale skończyła się fatalną próbą. Gorąco zrobiło się w ostatniej akcji, gdy "czyszczący" akcję Josema piłką prawie trafił Lukoszka i pretensje zgłosił do niego Bereszyński - piłkarze obu drużyn wdali się między sobą w żywiołowe dyskusje, które zakończyć musiał sędzia.
Prym od samego początku drugiej części spotkania wiódł aktywny Kubicki, który próbował znaleźć partnerów w polu karnym podaniami z lewej strony boiska. Największe zagrożenie sprawili jednak Ndiaye w duecie z Aiko - ten pierwszy popędził skrzydłem i próbował podać do Francuza iworyjskiego pochodzenia, ale ten będąc tuż przed bramką nie doszedł do niedokładnej piłki. Górnik oddał kontrole gospodarzom i szukał okazji z kontry, dopiero po dłuższym czasie próbując długo budowanych akcji. Takowa nadarzyła się w 56 minucie, gdy podanie z pominięciem drugiej linii dotarło do Petera, którego strzał został zablokowany. Wydawało się, iż dogodna sytuacja zakończy się chociaż pognębieniem Tratnika, ale sędzia liniowy podniósł chorągiewkę na znak spalonego.
Powoli Trójkolorowi zaczęli przejmować inicjatywę, Zmrzly obsłużył Chłania, który w biegu spróbował uderzyć z okolic 16 metra, ale jego próba była niestety zbyt lekka i niedokładna, żeby zaskoczyć golkipera przeciwnika. Motor chciał ukąsić kontratakiem i posłać Ndiaye, ale sprytnie Janicki odprowadził go w polu karnym i ten nie miał ani pomysłu ani szansy na zrobienie krzywdy defensywie.
Antiste został zmieniony przez Prekopa i świeżo powołany reprezentant w pierwszej swojej akcji miał doskonałą okazję. Najpierw futbolówkę przejął Hojholt, który długim podaniem wypuścił Słowaka, ten wyprzedzając obrońców wdał się w pojedynek z Tratnikiem i zderzył się z bramkarzem poza polem karnym. Kontrowersje wyjaśnił VAR, który stwierdził, iż to zawodnik Motoru był pierwszy, nie faulował i nie będzie konsekwencji tego zdarzenia.
Mecz zwolnił, walka odbywała się głównie w środku pola i obaj trenerzy postanowili poczynić zmiany. Misiura zmienił oba skrzydła, Gasparik wprowadził Bernardo za Urbańskiego. Górnik próbował atakować, ale jego próby spełzały na niczym - dośrodkowania nie dochodziły do napastników, albo ci byli przewracani w szesnastce - czy to Kubicki czy Prekop. Pierwsza z akcji była także nieskitecznie VARowana, gdzie najpierw Polak podczas upadku oddał futbolówkę do Bernardo a ten w stykowej sytuacji był kopnięty przez Simona.
Trójkolorowi próbowali atakować, ale niedokładność i kompaktowa obrona Motoru nie pozwalała na rozwinięcie skrzydeł. Sacek był neutralizowany na prawej stronie, Dimi nie mógł przedryblować rywala a wysokie piłki nie docierały do Prekopa, który musiał walczyć z kilkoma stoperami przy przejściu lublinian do piątki w defensywie. Do końca spotkania Trójkolorowi okupowali połowę gospodarzy, ale zachowany został status quo - nikt nie miał dogodnej okazji żeby myśleć o powiększeniu dorobku bramkowego i zakończyliśmy to spotkanie bezzębnym remisem.

Motor Lublin - Górnik Zabrze 0:0 (0:0)
Górnik Zabrze: Schulze - Sacek, Janicki, Josema, Zmrzly, Hojholt, Kubicki, Urbański ('71 Bernardo), Federico ('82 Dimi), Chłań ('82 Inoussa), Antiste (63' Prekop)
Rezerwowi: Loska - Warczak, Bochniewicz, Donio, Sadilek, Bernardo, Ikia Dimi, Inoussa, Liseth, Prekop
Trener: Michal Gasparik
Motor Lublin: Tratnik - Lukoszek ('90 Meyer), Bereszyński, Bartos, Luberecki, Bourhane, Rodrigues ('34 Łęgowski), Simon, Ndiaye ('72 Lopes), Aiko ('72 Ronaldo), Czubak
Rezerwowi: Popa, Meyer, Plavotić, Akatau, Łęgowski, Lopes, Ronaldo, Haxha, Santos, Tall, Posmyk, Gregorski
Trener: Mariusz Misiura
Sędzia: Paweł Malec (Łódź)
Sędzia VAR: Paweł Gryckiewicz (Toruń)
Żółte kartki: Rodrigues, Misiura, Janicki, Antiste, Bartos, Dimi
Widzów: 10427
Źródło: Roosevelta81.pl
Media: Roosevelta81.pl















![Była 8. minuta. Koszmar Polaków w Szwecji [WIDEO]](https://sf-administracja.wpcdn.pl/storage2/featured_original/6ababa89cf8887_04731777.jpg)

