Mundial 2026 (mnie) rozczarował. Za dużo show, za mało piłki

2 godzin temu

A zawsze przecież było tak (a trochę już tych imprez widziałem), iż zostawała pewna pustka. Jak po świetnym filmie albo serialu, kiedy kończy się sezon i wiadomo, iż na kolejną odsłonę trzeba będzie czekać rok, dwa lub w tym przypadku cztery lata. Tym razem nie!

Myślę zresztą, iż wielu z nas tak ma. I chyba właśnie to byłby dla FIFA największy sygnał ostrzegawczy… O ile ta liczyłaby się ze zdaniem kogokolwiek poza swoimi księgowymi i pewnym panem w Białym Domu.

Mundial 2026 i 48 drużyn? Jestem przeciw!

104 mecze. 48 reprezentacji. Finał z prawie półgodzinną przerwą, przez którą rytm spotkania mocno się rozsypał. A trzeba dodać jeszcze tradycyjne pauzy (choć te były w każdym meczu!) na ureklamowienie… O przepraszam, nawodnienie.

Przedstawiciele FIFA uważają chyba, iż większy turniej automatycznie oznacza lepszy. No nie oznacza. Republika Zielonego Przylądka czy Demokratyczna Republika Kongo się obroniły, a Afryka jako całość zanotowała chyba największy postęp spośród wszystkich kontynentów, ale jednak znacznie więcej miałbym argumentów „przeciwko” powiększaniu turnieju, aniżeli „za”.

Już choćby dodatkowa runda pucharowa (1/16 finału) pokazała, iż piłkarsko się to nie obroniło. Jakby nie było siedem z ośmiu drużyn, które wyszły z grup z trzeciego miejsca, odpadło od razu. To adekwatnie zamyka dyskusję o sensowności tego rozwiązania. A przecież już pojawiają się pomysły, żeby za cztery lata zagrały… 64 reprezentacje.

FIFA, USA & Var-gentyna?

Kontrowersji było za to co niemiara. Jak choćby kpina z przepisów w związku z anulowaniem kartki dla gracza Stanów Zjednoczonych. Czy sędziowanie, które momentami wołało o pomstę do nieba.

Daleki jestem od teorii spiskowych, ale parę statystyk w związku z Argentyną dawało do myślenia. Jak choćby to, iż jako jedyna spośród wszystkich 48 drużyn nie miała ani jednej interwencji VAR przeciwko sobie. I to w świetle informacji, iż popełniła najwięcej fauli na całym turnieju! Do tego zachowanie jej piłkarzy podczas finału, a szczególnie po nim, utrwaliło obraz mocno antypatycznej ekipy. Nie dość, iż swoimi przepychankami skutecznie popsuli zwycięzcom moment świętowania od razu po gwizdku, to jeszcze w trakcie podnoszenia pucharu przez triumfatorów, ostentacyjnie odwrócili się od podium.

Sportowo chyba nie mam większych zastrzeżeń. Choć nigdy też jakoś szczególnie nie kibicowałem Hiszpanom. To trzeba jednak przyznać, iż wygrała najlepsza drużyna. A jej największe gwiazdy, może poza Laminem Yamalem, dowiozły poziomem. Zresztą było tak w przypadku wielu graczy na czele z Lionelem Messim, choć już nie z Cristiano Ronaldo. Zresztą, co niemniej ważne, dwaj ostatni plus Luka Modrić, już więcej na mistrzostwach świata raczej nie zagrają.

Mundial 2026 „too much”

Co by nie wyjść na malkontenta, to owszem były też rzeczy, które naprawdę mi się podobały. Stadiony wyglądały znakomicie, oprawa świeża na czele z kapitalnym pomysłem wspólnego wyjścia całych drużyn na hymny, nie tylko podstawowych „jedenastek”.

Największym problemem tego mundialu był jednak… sam mundial. Było po prostu „too much”. Za dużo. Za długi. Zbyt rozciągnięty w czasie. Nie chodzi choćby o godziny spotkań, bo w przypadku grania w Ameryce czy w Azji to norma, choć nocnych meczów obejrzałem raptem kilka, bo życie gwałtownie mnie zweryfikowało, iż przecież rano trzeba w miarę sensownie funkcjonować, szczególnie żyjąc w domu, z urodzonym tuż przed mundialem bobasem. I sam się czasem zastanawiałem czy ja w trakcie nocnych sesji meczów usypiałem przez malucha, przez natłok meczów czy może ich poziom?

Ps. No i nigdy więcej takich wielkich turniejów piłkarskich bez Polski. Mimo wszystko zdążyłem się przyzwyczaić (od EURO 2016), iż choćby jeżeli kończyło się klapą, to jednak mogliśmy być bardziej częścią takiego święta. I wtedy na pewno nie zasnąłbym w dziewiątej minucie meczu Tunezja – Szwecja, bo zamiast tej drugiej „powinni” być biało-czerwoni.

***

Odważne komentarze, unikalna publicystyka, pasjonujące reportaże i rozmowy – czytaj w najnowszym numerze tygodnika „O!Polska”. Do kupienia w punktach sprzedaży prasy w regionie oraz w formie e-wydanie

Idź do oryginalnego materiału