„Musimy być miastem sportu”. Marek Hohenhauer o ambicjach Krakowa (Nasz Rozmowa)

58 minut temu

Z jednej strony wielkie imprezy, utytułowani sportowcy i tłumy kibiców. Z drugiej – brak hali, w której krakowskie drużyny mogłyby regularnie grać przed większą publicznością, brak 50-metrowego basenu i drugiego pełnowymiarowego lodowiska. W rozmowie z KRKNews Marek Hohenauer, przewodniczący Komisji Sportu Rady Miasta Krakowa, opowiada o tym, gdzie dziś jest krakowski sport i czego potrzeba, by zrobić kolejny krok.

Małgorzata Armada KRKNews: Na początek wyjaśnijmy czytelnikom, czym zajmuje się Komisja Sportu Rady Miasta Krakowa, której jest Pan przewodniczącym. Jaka jest jej rola?

Marek Hohenauer, radny i przewodniczący Komisji Sportu Rady Miasta Krakowa: Komisja Sportu jest ciałem doradczym dla Rady Miasta. Opiniujemy więc programy i uchwały dotyczące sportu, ale też monitorujemy działalność Wydziału Sportu i podległych mu jednostek. Robimy to nie tylko zza biurka, ale też w terenie. W tym roku wizytowaliśmy MOS Zachód przy okazji meczu blind footballu – reprezentacja Polski grała z reprezentacją Anglii. Wspominam o tym, ponieważ znajduje się tam centrum przygotowawcze i meczowe dla tej dyscypliny. Trenuje w nim i rozgrywa swoje mecze nasza lokalna drużyna – Wisła Blind Football Kraków.

W tym roku odwiedziliśmy także MOS Wschód, który organizuje Krakowską Olimpiadę Młodzieży, czyli pod względem liczby uczestników największą sportową imprezę w Krakowie. Rywalizują w niej tysiące dzieci ze szkół podstawowych i ponadpodstawowych w kilkunastu dyscyplinach.

Z kolei lada dzień mamy posiedzenie wyjazdowe w KSOS-ie. Ośrodek prowadzi m.in. zajęcia gimnastyki korekcyjnej i zarządza kilkoma basenami. My jako Komisja Sportu wybieramy się zobaczyć jego najnowszą inwestycję, czyli Halę Lodową, która w grudniu zostanie oddana do użytku. To będzie całoroczny obiekt służący mieszkańcom – jesienią i zimą będzie można trenować tam łyżwiarstwo na lodowisku, a w pozostałe miesiące rozgrywać mecze piłki nożnej i manualnej oraz pojedynki tenisowe.

Chciałam zapytać o krakowski sport, ale najpierw określmy, co kryje się pod tym pojęciem. Jak je Pan rozumie?

To jest wielowątkowe zagadnienie. Na pewno zawiera się w nim sport powszechny, masowy. W tym zakresie miasto ma bardzo dużo do powiedzenia, inwestując chociażby w infrastrukturę – bieżnie, boiska, ścieżki biegowe czy siłownie.

Mamy też sport na poziomie klubów, których w Krakowie nie brakuje. Do programu dotacyjnego zgłasza się ich około 180, składając oferty na szkolenie dzieci i młodzieży. Odgrywają istotną rolę, ponieważ są lokalnymi centrami życia sportowego na osiedlach czy w dzielnicach. Często mają też drużyny seniorskie.

Jak ocenia Pan w takim razie kondycję krakowskiego sportu?

Na pewno nie jest zła, natomiast chciałoby się, żeby była lepsza, zwłaszcza jeżeli chodzi o sport zawodowy, seniorski. Mnie leży na sercu brak sportów halowych w Krakowie. W latach 80. byliśmy pod tym względem bardzo silni. Mieliśmy w każdej dyscyplinie drużyny, które z sukcesami biły się o mistrzowskie tytuły. W koszykówce męskiej była Wisła i Hutnik, w siatkówce i piłce manualnej męskiej – Hutnik Kraków. W siatkówce i koszykówce żeńskiej – Wisła, a w piłce manualnej – Cracovia. Kiedy przyszły lata 90., jakoś nam ta Polska odjechała. Kraków przespał moment, nie zainwestował w hale. Mamy więc dużo do zrobienia na tym polu.

Oczywiście należy cieszyć się z trzech drużyn piłkarskich w Ekstraklasie, bo ci zawodnicy są wzorem dla dzieci i młodzieży. Natomiast takich wzorców powinno być więcej.

Zatrzymajmy się przy Wiśle, Cracovii i Wieczystej, które grają w Ekstraklasie, ale są klubami prywatnymi. Czy miasto w jakiś sposób je wspiera?

Mamy program w naszym mieście, który funkcjonuje już od dobrych kilku lat – „Ambasadorowie Krakowskiego Sportu”. To wsparcie sportu na najwyższym poziomie, zarówno drużynowego, jak i indywidualnego, na zasadzie promocji. Sportowcy i drużyny promują miasto Kraków, a w zamian otrzymują odpowiedni ekwiwalent pieniężny. To nie są duże kwoty, natomiast w jakiś sposób pokazują, iż miasto interesuje się także tym najwyższym poziomem sportu. Moim zdaniem powinniśmy dbać o to, żeby nie uciekał on z Krakowa. Bo to ostatni element szkolenia i – jak wspomniałem – wzorzec dla dzieci i młodzieży.

W Krakowie mamy mistrzynię świata w drużynowej szpadzie – Renatę Knapik-Miazgę i olimpijkę Aleksandrę Jarecką. Ostatnio z naszym miastem związała się też Klaudia Zwolińska, mistrzyni świata w kajakarstwie. Mamy również Alexa Boruckiego, młodego kajakarza, który w tym roku został młodzieżowym mistrzem świata. Czy Kraków wspiera jakoś te mniej medialne dyscypliny?

Częściowo wspiera, chociażby poprzez wspomniany program „Ambasadorowie Krakowskiego Sportu”. Czy na wystarczającym poziomie? Trudno powiedzieć. Pewnie zainteresowani chcieliby aby środki przeznaczane na ich wsparcie były większe, ale musimy pamiętać że, trzeba je wcześniej zabezpieczyć w budżecie miasta, a to, przy wielu potrzebach nie jest takie proste. Sam program powstał zresztą jako odpowiedź na tendencję uciekania naszych zawodników, m.in. lekkoatletów, do Katowic.

Jeśli chodzi o kajakarstwo, mamy piękny obiekt na ulicy Kolnej, który, wymaga rozbudowy i modernizacji. Z pewnością warto w niego zainwestować, ale tutaj bez pomocy ministerstwa się nie obędzie. Natomiast my największy nacisk chcemy teraz kłaść na sporty halowe – mamy to zapisane w Programie Rozwoju Sportu, który Rada Miasta uchwaliła w tej kadencji.

Czy brak sportów halowych w Krakowie wynika z braku finansów czy zainteresowania?

Zainteresowania zdecydowanie nie brakuje, wystarczy zobaczyć, jaką popularnością cieszy się Memoriał Wagnera. Natomiast faktycznie przez lata nie było w mieście takich dużych podmiotów gospodarczych, które byłyby w stanie wesprzeć drużyny. Potrzebujemy przede wszystkim inwestorów.

Rolą miasta nie jest bowiem finansowanie w stu procentach sportu seniorskiego – to nigdy tak nie działa. Natomiast środki miejskie uwiarygadniają kluby w oczach prywatnych potencjalnych sponsorów. Bez prywatnych środków na poziomie zawodowym po prostu się nie obejdzie.

Skoro o pieniądzach mowa: czy także sport dzieci i młodzieży w Krakowie potrzebuje większego dofinansowania przez miasto?

W tym roku mieliśmy do rozdysponowania 8 milionów złotych na dotacje dla klubów szkolących dzieci i młodzież, a zapotrzebowanie jest ponad dwa razy większe. Nie jesteśmy w stanie w stu procentach zaspokoić tych oczekiwań, natomiast możemy do tego dążyć. Zresztą podobnie jak w przypadku sportu seniorskiego. Planujemy w tym celu rozszerzyć wspomniany już miejski program „Ambasadorowie Krakowskiego Sportu”.

Jak ocenia Pan infrastrukturę sportową? Czego nam brakuje?

Myślę, iż możemy pochwalić się bardzo dobrą infrastrukturą, ale jednak dostrzegam braki. Przede wszystkim jesteśmy drugim miastem w Polsce, a nie mamy pięćdziesięciometrowego basenu. Jest w planach, aktualnie rozważana jest lokalizacja tej inwestycji.

Mimo wszystko nie mamy też dobrej hali. Tauron Arena Kraków to miejsce, które świetnie sprawdza się przy wielkich wydarzeniach, ale mecze ligowe nie zgromadzą tam takiej publiczności. Co prawda mamy budować nową halę Wandy, ale projekt przewiduje maksymalnie dwa tysiące miejsc na widowni. Potrzebujemy hali, w której będzie dwa razy więcej miejsc.

Przydałoby się też drugie pełnowymiarowe lodowisko w Krakowie oraz centrum wspinaczkowe.

Czy Kraków ma ambicję być miastem sportu?

Musimy być miastem sportu, bo jesteśmy miastem znanym na całym świecie, Kraków jest marką międzynarodową. Mamy duże aspiracje, ale mamy też dużo do zrobienia. Ważne, żeby odbywały się u nas imprezy sportowe w różnych dyscyplinach. Żebyśmy byli areną wydarzeń także międzynarodowych, bo to również promocja miasta.

Przypuśćmy, iż dostaje Pan 100 milionów złotych do wydania na krakowski sport. Na co przeznaczyłby Pan takie środki?

Dzielę na trzy części. Pierwsza to infrastruktura: wkłady własne miasta na halę na 4,5 tysiąca osób, pełnowymiarowe lodowisko, basen 50-metrowy i centrum wspinaczkowe.

Drugą część to rozwój sportu dzieci i młodzieży, czyli zwiększamy pulę na granty, stypendia, programy miejskie oraz dofinansowujemy MOS-y i KSOS. Trzecią pulę kierujemy do „Ambasadorów Krakowskiego Sportu”, czyli wspieramy krakowski sport seniorski.

Idź do oryginalnego materiału