Wielu kierowców żyje w błędnym przekonaniu, iż gdy samochód stoi w korku lub przed sygnalizatorem, zakaz korzystania z telefonu „na chwilę” przestaje obowiązywać. Nic bardziej mylnego. Policja przypomina: dopóki nie zaparkujesz auta w miejscu do tego wyznaczonym, wciąż jesteś w ruchu. A za „szybkie sprawdzenie posta” na światłach grozi surowa kara.
Postój to przez cały czas jazda
Zgodnie z przepisami prawa o ruchu drogowym, zatrzymanie pojazdu wynikające z warunków drogowych – takich jak oczekiwanie na zmianę świateł, postój w zatorze (korku) czy przed zamkniętym przejazdem kolejowym – nie jest przerwaniem jazdy.
W świetle prawa kierowca przez cały czas prowadzi pojazd i ma obowiązek zachować pełną czujność. Trzymanie telefonu w dłoni w takich sytuacjach jest wykroczeniem dokładnie tak samo, jak podczas jazdy autostradą.
„Słony” rachunek za powiadomienie
W ramach trwającej ogólnopolskiej akcji „Łapki na kierownicę”, funkcjonariusze drogówki zwracają szczególną uwagę na telefony w dłoniach kierowców. Kary są bezlitosne:
- Mandat: 500 zł.
- Punkty karne: aż 12 (wystarczą dwa takie błędy, by stracić prawo jazdy!).
Warto dodać, iż zakaz ten dotyczy nie tylko kierowców samochodów, ale również rowerzystów i użytkowników hulajnóg. Z kolei piesi, którzy wchodzą na pasy z nosem w telefonie, ograniczając sobie widoczność, mogą zostać ukarani mandatem w wysokości 300 zł.
Dlaczego to takie groźne?
Problem nie polega tylko na samym trzymaniu urządzenia, ale na drastycznym rozproszeniu uwagi.
- Opóźniony start: kierowca zapatrzony w ekran często nie zauważa zielonego światła, co tamuje ruch i wywołuje agresję u innych uczestników.
- Brak reakcji na otoczenie: stojąc na światłach, przez cały czas musimy obserwować, czy np. obok nie przejeżdża pojazd uprzywilejowany lub czy przed maskę nie wtargnął pieszy.
- Wydłużony czas reakcji: używanie telefonu opóźnia reakcję o ok. 30%. Przy prędkości 50 km/h każda sekunda zerkania w dół to kilkanaście metrów przejechanych „na oślep”.
Edukacja zamiast kary
Przypomnijmy, iż przez cały marzec trwa akcja „Łapki na kierownicę” we współpracy z policją i operatorem aplikacji Yanosik. W samej aplikacji kierowcy mogą wziąć udział w quizie edukacyjnym, który ma podnieść ich świadomość – co ciekawe, system pozwoli na rozwiązanie testu wyłącznie wtedy, gdy prędkość auta wynosi 0 km/h.
Wniosek jest prosty: Żadne powiadomienie, SMS czy polubienie na Facebooku nie jest warte 500 zł, a tym bardziej czyjegoś życia. jeżeli musisz skorzystać z telefonu, zjedź na parking. Świat się nie zawali, jeżeli odpiszesz 10 minut później.

1 godzina temu












