Na co czekają śmieci?

1 godzina temu
Zdjęcie: śmieci


Stare opony leżą na przystanku autobusowym. Jednak w wakacje nie zatrzymał się tu żaden autobus. Sytuacja powinna zmienić się już z początkiem roku szkolnego. Czy śmieci odjadą?

Według najnowszych danych Głównego Urzędu Statystycznego w 2025 roku w Polsce zebrano 14,27 mln ton odpadów komunalnych. To o 0,8 proc. więcej niż rok wcześniej. W przeliczeniu na jednego mieszkańca daje to 381,6 kg odpadów rocznie. Jednocześnie zmienia się sposób ich zbierania. W 2025 roku selektywnie zebrano około 6,32 mln ton, czyli o 6,2 proc. więcej niż w 2024 roku.

Dane pokazują więc dwie rzeczy jednocześnie. Z jednej strony śmieci wciąż przybywa, z drugiej coraz większa ich część trafia do odpowiednich strumieni, zamiast być wrzucana do jednego pojemnika. Problem nie kończy się jednak na tym, co znajduje się w oficjalnym systemie odbioru.

Dzikie wysypiska

Obok legalnie funkcjonującej gospodarki odpadami od lat istnieje jej niechlubna, nielegalna część. To śmieci pozostawiane tam, gdzie nie powinny się znaleźć.

Skala problemu jest większa, niż mogłyby sugerować pojedyncze sterty śmieci spotykane przy drogach czy w lasach. Według najnowszych danych Głównego Urzędu Statystycznego w 2025 roku w Polsce zlikwidowano 12 938 dzikich wysypisk. To więcej niż rok wcześniej, kiedy usunięto 12 726 takich miejsc. Podczas likwidacji dzikich wysypisk w 2025 roku zebrano łącznie 38,1 tys. ton odpadów komunalnych. Na koniec 2025 roku w kraju odnotowano jeszcze 1989 istniejących dzikich wysypisk. Rok wcześniej było ich 2728.

To jednak nie oznacza, iż wszystkie takie miejsca wyglądają jak wielkie sterty śmieci widoczne z daleka. Część z nich rzeczywiście może przypominać duże wysypisko – są tam stare meble, zużyty sprzęt, gruz, opony, worki z odpadami czy pozostałości po remontach.

Znacznie częściej problem zaczyna się jednak od znacznie mniejszej ilości odpadów. Jeden worek pozostawiony przy leśnej drodze, kilka worków przy parkingu, stare opony w rowie albo zużyte elementy wyposażenia wyrzucone na skraju miejscowości nie wyglądają jeszcze jak wysypisko. o ile jednak kolejne osoby uznają takie miejsce za wygodne do pozbycia się własnych śmieci, niewielka sterta potrafi w krótkim czasie zamienić się w większe nielegalne składowisko.

I właśnie dlatego liczba ujawnianych dzikich wysypisk nie mówi wszystkiego o skali problemu. Statystyka pokazuje miejsca, które zostały wykryte, zinwentaryzowane i później uprzątnięte. Nie obejmuje natomiast każdego pojedynczego worka pozostawionego przy drodze czy w lesie.

PSZOK zamiast rowu

Tymczasem w przypadku wielu problematycznych odpadów istnieje legalna droga ich zagospodarowania. Są nią Punkty Selektywnego Zbierania Odpadów Komunalnych, czyli PSZOK-i.

Ich funkcjonowanie nie jest przypadkowym rozwiązaniem wymyślonym przez pojedynczą gminę. Ustawa o utrzymaniu czystości i porządku w gminach nakłada na samorządy obowiązek tworzenia punktów selektywnego zbierania odpadów komunalnych. Gmina ma zapewnić mieszkańcom dostęp do takiego punktu samodzielnie albo wspólnie z innymi gminami.

W PSZOK-ach można przekazywać między innymi odpady wielkogabarytowe, zużyty sprzęt elektryczny i elektroniczny, baterie i akumulatory, zużyte opony, tekstylia, odpady niebezpieczne, a także określone odpady budowlane i rozbiórkowe pochodzące z gospodarstw domowych. Szczegółowy zakres przyjmowanych odpadów, limity oraz zasady korzystania z punktu mogą być określone przez daną gminę.

Według danych dotyczących systemu gospodarki odpadami w 2024 roku w Polsce funkcjonowało 2378 PSZOK-ów.

Dla mieszkańca oznacza to przede wszystkim jedno: stary fotel, telewizor, opona czy odpady po remoncie nie muszą kończyć swojego życia w lesie. W wielu przypadkach istnieje miejsce, do którego można je legalnie przekazać.

W lesie, przy drodze, na parkingu

Mimo tego przez cały czas znajdują się osoby, które wybierają rozwiązanie najprostsze – przynajmniej z ich własnej perspektywy.

Zamiast zawieźć odpady do PSZOK-u albo skorzystać z przewidzianego przez gminę sposobu ich odbioru, ktoś zostawia je przy leśnej drodze. Ktoś inny wrzuca worek do rowu. Jeszcze ktoś pozbywa się starego wyposażenia na parkingu, przy drodze albo na nieużytkach.

Dla sprawcy może to być kilka minut i problem z głowy. Dla właściciela terenu, gminy czy zarządcy drogi oznacza to już konieczność uprzątnięcia pozostawionych odpadów. W przypadku większych ilości dochodzą koszty transportu i zagospodarowania.

Kolejne, jak na razie jeszcze małe dzikie wysypisko odpadów powstaje przy drodze wojewódzkiej 360 w miejscowości Wieża. Tu ktoś na przystanku autobusowym porzucił opony. Skala niewielka, dwie opony nie przykuwają uwagi. Ale ich dalsze pozostawienie w tym miejscu niedługo sprawi, iż odpadów w tym miejscu przybędzie.

Idź do oryginalnego materiału