Nagła śmierć 46-latka podczas interwencji w Płocku. Siostra zmarłego: "Nie zasługiwał na takie traktowanie. Zasługiwał tylko i wyłącznie na karetkę"

1 godzina temu

Śledztwo w sprawie ewentualnego przekroczenia uprawnień przez funkcjonariuszy prowadzi prokuratura.

Zabezpieczono monitoring miejski oraz nagrania z kamer nasobnych funkcjonariuszy.

- Mężczyzna wydostał się ze swojego mieszkania skacząc z okna kuchennego z I piętra na daszek klatki schodowej. Przeprowadzono oględziny jego mieszkania, w którym zabezpieczono różne przedmioty i substancje do dalszych badań procesowych - mówił nam kilka dni temu Bartosz Maliszewski, rzecznik Prokuratury Okręgowej w Płocku.

Potwierdził też, iż na daszku klatki schodowej znaleziono nóż. Nie wiadomo jeszcze, czy należał do zmarłego.

Zdaniem funkcjonariuszy, zachowanie 46-latka mogło wskazywać na działanie środków odurzających. To jednak potwierdzić będą mogły dopiero zlecone badania histopatologiczne i fizykochemiczne.

Siostra zmarłego: "Mówił do mnie bardzo cicho. Powtarzał, iż podsłuchują. Bał się policji"

Tematem zainteresowała się znana, kontrowersyjna osobowość medialna - Zbigniew Stonoga.

- To 106 interwencja na przestrzeni ostatnich lat, po której człowiek traci życie. Oczywiście nie wchodzę w rolę adwokata zmarłego, ani adwokata policji. Nie jest normalne, by człowiek biegał nago po mieście i nie byłoby normalne, gdyby policjanci nie zareagowali. Ale czy dostrzegalna rzadkość tej sytuacji nie powinna lec u podstaw wezwania możliwie jak najszybciej karetki z zespołem psychiatrycznym? - pyta w swoim materiale wideo.

Stonoga dotarł również do siostry zmarłego, z którą porozmawiał kilka dni po zdarzeniu.

Zdaniem kobiety, z filmów przedstawiających interwencję wynika, iż brat nie był agresywny, a policjantów prosił o pomoc. Irracjonalne zachowania miał przejawiać już jesienią zeszłego roku, po opuszczeniu zakładu karnego.

- Czasami mówił do mnie bardzo cicho. Powtarzał, iż podsłuchują. Bał się policji, ale chciał żyć normalnie. To nie był ten sam człowiek sprzed piętnastu lat. Nie był agresywny, chciał ułożyć sobie życie - przyznała.

Przypomnijmy, iż zmarły był jednym ze sprawców zabójstwa Macieja P., znanego w płockim półświatku. Do morderstwa doszło w 2008 r. "Jamal", bo taki miał pseudonim, za kratkami spędził piętnaście lat. Na wolność wyszedł zaledwie kilka miesięcy temu.

- Nie oznacza to, iż człowiek powinien być dehumanizowany, bo siedział w więzieniu - podkreśla Stonoga.

Zabrakło pomocy dla 46-latka? "Karetka przyjechała dopiero, by stwierdzić zgon"

Zarówno Zbigniew Stonoga, jak i siostra zmarłego nie mają pretensji, iż policja zareagowała. Uważają jednak, iż zabrakło przede wszystkim pomocy medycznej i psychiatrycznej, której mężczyzna wówczas potrzebował.

- Widząc nagiego człoweka w centrum miasta mam natychmiastową informację, iż coś jest nie w porządku. Albo jest pod wpływem środków odurzających, albo jest chory psychicznie. Dlatego pierwsze co robię, to wzywam karetkę psychiatryczną. Tutaj był jednak nacisk na to, by go gwałtownie położyć, aby tę nagość zakryć i można było to zrobić, ale wiedząc, iż za minutę-dwie będzie karetka. Jej nie ma przez cały okres nagrania, a kiedy przyjedża, to dopiero po to, by stwierdzić zgon - słyszymy.

Siostrę zaniepokoiło również to, iż - jak twierdzi - informację o śmierci dostała od ludzi.

- I policja, i pogotowie powiedzieli, iż takiej interwencji nie było. Nie mają takiego wpisu, iż ktoś taki nie żyje - mówi kobieta.

Pod koniec filmu pojawił się także apel do prokuratury o uczciwe przeprowadzenie śledztwa.

O wynikach postępowania będziemy informować. Pełen reportaż Zbigniewa Stonogi możecie obejrzeć TUTAJ.

Idź do oryginalnego materiału