Najpierw Legia Warszawa, teraz Górnik Zabrze. Motor Lublin notorycznie podgląda treningi swoich rywali. "Zupełnie nie pojmuję, jak można się tym chwalić"

roosevelta81.pl 5 dni temu
Zdjęcie: Gasparik_Monaco


Górnik Zabrze przed meczem z Motorem Lublin odbył w stolicy Lubelszczyzny trening przedmeczowy. Drużyna wicemistrza Polski nie miała jednak świadomości, iż zajęcia obserwuje przedstawiciel wieczornego rywala.

Sobota, 19 października, godz. 11:00. Piłkarze Górnika na boisku Lublinianki Lublin odbywają ostatni przed wieczornym starciem z Motorem trening. Ma on formę przedmeczowego rozruchu, ćwiczone są też defensywne stałe fragmenty gry. Część piłkarzy z Zabrza imituje ofensywne stałe fragmenty gry lubelskiej drużyny, zaś linia defensywna ma przećwiczyć warianty obronne.

Nie jest to trening najważniejszy - taktykę i większość zasadniczych dla przebiegu meczu zajęć Trójkolorowi odbyli na własnych obiektach. Z boku ktoś im się przygląda. Mieszkaniec Lublina? Przypadkowy przechodzień? Nie, to przedstawiciel sztabu szkoleniowego Motoru. Otrzymał on miejskimi kanałami informację o miejscu i godzinie treningu Górnika i udał się na zajęcia, by podpatrzeć rywala.

To w Lublinie częsta praktyka. Podobnie członkowie sztabu Motoru podglądali trening Legii Warszawa. Za każdym razem trener Mariusz Misiura chwali się tym na konferencji prasowej. - Wiedzieliśmy od wczoraj, iż dzisiaj Legia będzie miała trening w Lublinie i kluczem dla nas było, żeby ten trening zobaczyć - mówił po meczu z drużyną ze stolicy trener Motoru.

Nie inaczej było w sobotni wieczór. - My dzisiaj mieliśmy okazję oglądać trening Górnika o godzinie 11:00, jak się przygotowali ze fragmentów gry. Proszę mi wierzyć, iż szacunek dla sztabu Górnika, bo wszystko to było odwzorowane tak, w jaki sposób to potem u nas wyglądało - powiedział po zakończonym bezbramkowym remisem z wicemistrzem Polski trener drużyny z Lublina.

Po raz kolejny szkoleniowiec Motoru wysyła jasny sygnał do drużyn z reszty Polski: "Chcecie trenować przed meczem z nami? Zróbcie zajęcia w Radomiu, Puławach czy innym mieście. Na waszych zajęciach w Lublinie będzie nasz przedstawiciel".

- Ja tego nie rozumiem. Zupełnie nie pojmuję, jak można się tym jeszcze chwalić na konferencji prasowej - kręci głową z niedowierzaniem w rozmowie z serwisem Roosevelta81.pl Michal Gasparik, trener Górnika. - Dla nas to, iż nas podglądali to nie był problem. Ćwiczyliśmy tylko stałe fragmenty gry w defensywie, pokazywaliśmy zawodnikom to, co robi Motor. To żaden kłopot, jeżeli oni to oglądają, bo nie są w stanie niczego zmienić na kilka godzin przed meczem. A choćby jeżeli coś zmienią, to nie mają tego na tyle wytrenowanego, żeby nas zaskoczyć. Zresztą było to widać w meczu, chłopaki byli świetnie przygotowani w defensywie na mocne stałe fragmenty Motoru - dodaje opiekun zabrzańskiej drużyny.

Czy Górnik także wysyła swoich przedstawicieli na treningi rywali w pobliskich miejscowościach? - Ja mam zupełnie inne podejście. Nie mam takiej potrzeby, po prostu skupiamy się na własnym zespole. Wydaje mi się, iż tacy trenerzy pokazują w ten sposób trochę słabości i zdecydowanie nie jest to fair play - przyznaje trener wicemistrza Polski.

W Anglii za podglądanie treningów rywala Southampton zostało wykluczone z play off. W Polsce za podglądanie treningu Śląska Wrocław na sztab szkoleniowy Legii Warszawa spłynęła fala krytyki. W Lublinie z kolei tego rodzaju praktyki przechodzą bez echa. Nie jest to niezgodne z przepisami, ale czy etyczne? Spuśćmy na to zasłonę milczenia...

Źródło: Roosevelta81.pl
Foto: Roosevelta81.pl

Idź do oryginalnego materiału