Napastnik Górnika Zabrze kilka pamięta z finału STS Pucharu Polski. "Na boisku jestem w swoim żywiole i tak skupiony, te wszystkie bodźce nie docierają"

roosevelta81.pl 5 dni temu
Zdjęcie: Korona_Liseth


Sondre Liseth sięgając po STS Puchar Polski z Górnikiem Zabrze zdobył pierwsze trofeum w swojej karierze. Norweski napastnik nie ukrywa, iż finał na PGE Narodowym był dla niego wspaniałym przeżyciem, a z trybun dopingowała go liczna grupa członków rodziny i przyjaciół, którzy po raz pierwszy byli w Polsce.

- Myślę, iż niewielu piłkarzy ma przywilej grać w takich meczach i to wspaniałe doświadczenie... To był dzień, który zapamiętamy na zawsze - wszyscy w klubie i kibice. To jest najlepsze uczucie. Jesteśmy bardzo szczęśliwi - przyznaje napastnik Górnika Zabrze.

Norweg nie mógł czuć się na PGE Narodowym osamotniony. - Na ten mecz z mojej strony przyjechało jakieś dwadzieścia osób. Było z tym trochę pracy, ale ostatecznie daliśmy radę. Wszystko było załatwione. Pojechali do Warszawy, zobaczyli trochę polskiej kultury... Dopisała pogoda i sam mecz był świetny. Myślę, iż dla wszystkich, kto kocha Górnika i mu kibicuje, to był wspaniały, wspaniały weekend - kiwa głową z uznaniem Liseth.

Napastnik Trójkolorowych nie ukrywa, iż stołeczny obiekt zrobił na nim ogromne wrażenie. - Ten stadion jest wspaniały. Ale z drugiej strony, kiedy sędzia gwiżdże po raz pierwszy, dla mnie to bez znaczenia czy patrzy na mnie siedem, czy sześćdziesiąt tysięcy ludzi. Jestem wtedy tak mocno w swoim żywiole i tak skupiony, iż te wszystkie dźwięki i bodźce do mnie po prostu nie docierają - wtedy tylko gram w piłkę. Przed i po meczu odczuwam to jednak zupełnie inaczej. Wtedy dopiero to do mnie w pełni dociera. Kiedy po końcowym gwizdku patrzę na tę stronę stadionu całą w barwach Górnika, na naszych kibiców i flagi... Wtedy zdaje sobie sprawę z tego, iż to coś naprawdę specjalnego - przyznaje 28-latek.

W najbliższą sobotę będzie mieć miejsce finał Norwegii, w którym BODO/Glimt zmierzy się z SK Brann. - Tamtejszy stadion mieści bodajże 24 tysiące kibiców, więc to połowa wielkości PGE Narodowego. Oczywiście sam puchar ma w Norwegii duże znaczenie, zagra w nim sporo moich kolegów. To duży mecz, ale to, czego doświadczyłem tutaj w Warszawie, to zupełnie inny poziom, coś wspaniałego. Cieszę się, iż miałem możliwość tam wystąpić - dodaje Liseth.

Zwycięstwo Górnika w STS Pucharze Polski nie uszło uwadze norweskich mediów. - Informację o naszym zwycięstwie podawały lokalne wiadomości w Norwegii, pisały gazety w miejscach, w których grałem wcześniej. No i oczywiście dostałem mnóstwo prywatnych wiadomości, bo przez lata kariery grałem z wieloma ludźmi, znałem dziennikarzy, ludzi z innych klubów. To było naprawdę bardzo miłe - puentuje gracz zdobywcy pucharu kraju.

Źródło: Roosevelta81.pl
Foto: Roosevelta81.pl

Idź do oryginalnego materiału