Napastnik Górnika Zabrze o kulisach swojego transferu na Roosevelta. "Kiedy ktoś taki do Ciebie dzwoni i zaprasza do drużyny, to naprawdę wielki powód do dumy"

roosevelta81.pl 4 dni temu
Zdjęcie: Antiste


Janis Antiste był jednym z ostatnich tego lata wzmocnień Górnika Zabrze. Napastnik, który poprzedni sezon spędził w Rapidzie Wiedeń, a wcześniej czarował w barwach FC Nurnberg został wypożyczony na Roosevelta z Sassuolo z opcją wykupu i świetnie odnalazł się w trójkolorowych barwach. W rozmowie z serwisem Roosevelta81.pl napastnik Górnika opowiada m.in. o swoich pierwszych wrażeniach z pobytu w zabrzańskim klubie i w Polsce, poziomie PKO BP Ekstraklasy, kibicach i atmosferze na trybunach, a także o tym, jak z Francuza stał się Martynikańczykiem.

Jak ocenisz swoje pierwsze tygodnie w Górniku? Klub Cię w jakiś sposób zaskoczył, czy na ten moment wszystko wygląda tak, jak się spodziewałeś?

- Czuję się w Górniku znakomicie, zostałem świetnie przyjęty. Byłem bardzo mile zaskoczony samym powitaniem, a przede wszystkim atmosferą na stadionie podczas meczu z Ferencvaros. Zupełnie nie znałem polskiej ligi, więc była to dla mnie ogromna niespodzianka. Jestem zadowolony ze swoich początków, ale wiem, iż stać mnie na więcej. Wymagam od siebie bardzo dużo i chcę pomóc drużynie utrzymać świetne miejsce, na którym w tej chwili się znajdujemy. Na treningach daję z siebie maksa, a zależy mi przede wszystkim na złapaniu odpowiedniej chemii z nowymi kolegami z zespołu.

Przyszedłeś do Zabrza jako typowa "dziewiątka", by grać na szpicy. Czy są jakieś inne pozycje, na których równie dobrze się czujesz?

- jeżeli mam wybierać, zdecydowanie wolę grać jako klasyczna "dziewiątka". Oczywiście, mogę też występować w ustawieniu z dwoma napastnikami jako ten nieco cofnięty, który szuka wolnych przestrzeni i schodzi po piłkę do nogi, ale moją nominalną i wręcz ulubioną pozycją jest sam środek ataku.

Dwie bramki w trakcie pierwszego miesiąca występów w Górniku - taki wynik cię zadowala, a może uważasz, iż mogło być lepiej?

- Pewnie, iż mogło być lepiej. Choćby w moim pierwszym meczu w wyjściowym składzie w Częstochowie miałem szansę na dwa gole. Jak już wspomniałem, jestem wobec siebie bardzo wymagający i wiem, iż mogę wejść na jeszcze wyższy poziom.

Górnik prezentuje się w lidze rewelacyjnie - odnieśliście siedem zwycięstw w dziewięciu meczach. Zwiastuje to walkę o najwyższe cele. Spodziewałeś się, iż ta poprzeczka będzie zawieszona tak wysoko już w Twoim pierwszym sezonie przy Roosevelta?

- To prawda, zanotowaliśmy kapitalny początek sezonu, ale musimy twardo stąpać po ziemi. Z tego co zdążyłem zauważyć, polska liga jest bardzo wymagająca i dosłownie każdy może wygrać z każdym. Dlatego musimy zachować chłodną głowę i skupiać się po prostu na najbliższym meczu. Takie samo podejście wpaja nam w szatni trener i uważam, iż ma absolutną rację. Dzisiaj wszystko może się zdarzyć - wystarczy, iż przegramy jedno, drugie spotkanie, a sytuacja w tabeli diametralnie się zmieni. Jesteśmy w świetnej pozycji, ale wciąż bardzo dużo jest do ugrania.

Jak ogólnie porównałbyś polską ligę do tych, w których miałeś już okazję grać? Masz dość bogate piłkarskie CV...

- Polska liga przypomina mi trochę francuską, zwłaszcza pod tym względem, iż każdy z każdym może stracić punkty. Oczywiście to w pełni odrębne rozgrywki, które rządzą się swoimi prawami i specyfiką. Ale wskazałbym na Francję, ponieważ futbol jest tu bardzo otwarty, oglądamy mnóstwo kontrataków, a gra jest niezwykle fizyczna. Ta liga, która zdecydowanie przywodzi mi na myśl francuskie boiska.

Możesz zdradzić, jak wyglądały Twoje pierwsze rozmowy i przymiarki do transferu? Co Cię przekonało do wyboru Górnika?

- Klub najpierw skontaktował się z moimi agentami. Gdy opowiedzieli mi o Górniku, poprosiłem o zorganizowanie rozmowy z działaczami, a zwłaszcza z trenerem. Udało się to załatwić błyskawicznie - połączyliśmy się na wideokonferencji. Rozmawiałem z zarządem, później dołączył do nas Lukas Podolski. Przedstawili mi projekt klubu. Zależało mi też na zadaniu kilku pytań szkoleniowcowi, bo chciałem poznać jego wizję futbolu i dowiedzieć się, jak postrzega mój styl gry. Szalę transferu przeważył fakt, iż Podolski grał wcześniej z Miroslavem Klose - trenerem, z którym sam współpracowałem i którego bardzo cenię. To on pomógł mi uwolnić mój pełny potencjał. Mogłem się z nim skontaktować i zapytać o opinię. No i sam fakt, iż w Górniku grał tak znakomity napastnik jak Podolski. Kiedy ktoś taki do Ciebie dzwoni i zaprasza do drużyny, to naprawdę wielki powód do dumy.

Jakie były Twoje pierwsze wrażenia z Polski? Wiem, iż we Francji nasz kraj bywa często postrzegany jako "Europa B".

- Szczerze mówiąc, zupełnie tego nie odczułem, a moje wrażenia z pobytu w Polsce są niezwykle pozytywne. Jak wspominałem, wcześniej nie znałem waszego kraju, ale jestem nim bardzo miło zaskoczony. Jest tu bardzo ładnie, zielono, spokojnie. Bardzo podoba mi się też życzliwość tutejszych ludzi. Bariera językowa oczywiście istnieje, ale i tak strasznie się cieszę, iż tu trafiłem. Jedynym drobnym minusem mogą być srogie temperatury zimą, ale poza tym wszystko układa się świetnie. Mrozy to jedyne, czego obawiam się w Górniku (śmiech).

Runda jesienna kończy się w grudniu, a do gry wracacie już w styczniu. Te zimowe miesiące w Polsce to nieraz kilkanaście stopni poniżej zera.

- Tak, żona zdążyła mnie już uświadomić tuż po przyjeździe - gwałtownie sprawdziła, jakich temperatur możemy się spodziewać (śmiech). Trudno, przygotujemy się, jak tylko potrafimy. Zaopatrzymy się w ciepłe ubrania i znajdziemy sposób, żeby jakoś znieść te mrozy. Przecież i tak nie mamy innego wyjścia (śmiech).

Jak to się w ogóle stało, iż trafiłeś do reprezentacji Martyniki? To dość interesujący temat.

- Wyszło to bardzo naturalnie. Trener kadry kontaktował się ze mną kilkukrotnie już w przeszłości, ale wtedy nie czułem się jeszcze w pełni gotowy psychicznie, by pojechać na zgrupowanie i dać z siebie wszystko. W zeszłym roku podjąłem jednak ostateczną decyzję. Uznałem, iż to odpowiedni moment. Potrzebowałem też minut na boisku, bo mój ówczesny sezon w klubie był mocno skomplikowany. Selekcjoner mnie powołał i świetnie przyjął. To wybór, z którego jestem niezwykle dumny - to w końcu moje korzenie, bo Martynikańczykiem jest mój ojciec - i cieszę się, iż mogę zakładać koszulkę tego kraju. Każde zgrupowanie to świetna przygoda, której nie mogę się już doczekać.

Grałeś w kilku europejskich krajach i klubach - jak na ich tle wygląda Górnik pod kątem organizacji i poziomu sportowego?

- Moje odczucia w pełni pokrywają się z tym, czego oczekiwałem od początku. Jestem bardzo mile zaskoczony klubowym marketingiem - wokół klubu, drużyny, nadchodzących wydarzeń budowana jest świetna otoczka, a ludzie za to odpowiedzialni zarządzają tym wzorowo. Infrastruktura jest na najwyższym poziomie, niczego nam nie brakuje. Mamy doskonałe zaplecze, siłownię, świetnie zorganizowaną odnowę biologiczną. Myślę, iż trzymamy bardzo wysokie standardy. Oczywiście w takich Włoszech wygląda to nieco inaczej, tam priorytety kładzie się na inne kwestie i trudno wprost porównywać poszczególne kraje, ale organizacja w Górniku stoi na naprawdę znakomitym poziomie.

A kibice? Grałeś już wcześniej, gdziekolwiek miałeś okazję występować, przy tak fanatycznej publiczności?

- Zdarzało mi się grać przed świetnymi kibicami, choćby w Norymberdze czy Rapidzie Wiedeń. Ale muszę to powtórzyć: jestem pod ogromnym wrażeniem, bo absolutnie nie spodziewałem się aż takiego entuzjazmu, fanatyzmu, oddania ludzi, którzy są wokół klubu. Uważam, iż mamy najlepszych kibiców w lidze. Trybuny są praktycznie pełne na każdym meczu, a fani zawsze stoją za nami murem - niezależnie od tego, czy gramy dobrze, czy zdarzają nam się słabsze momenty. Gra tutaj sprawia mi ogromną przyjemność, bo to właśnie ta atmosfera nas napędza. Osobiście niesamowicie mnie to motywuje, a najlepszym sposobem na odwdzięczenie się za doping jest dobra gra i sprawianie kibicom radości.

Możesz zdradzić, jakie cele wyznaczyłeś sobie, przychodząc do Górnika? Chcesz o coś powalczyć z klubem, czy masz świadomość, iż Zabrze to świetne "okno wystawowe" i po cichu liczysz na duży transfer za granicę?

- Wszyscy piłkarze grają po to, by zdobywać trofea. Mam oczywiście swoje cele osobiste, ale wolę zachować je dla siebie. Jestem wobec siebie skrupulatny, lubię perfekcjonizm, więc moje oczekiwania i ambicje są naprawdę wysokie. Wierzę, iż jeżeli zrealizuję to, co sobie założyłem, w przyszłości mogą otworzyć się przede mną kolejne interesujące możliwości. Na ten moment jestem jednak całkowicie skupiony na drużynie i dobrym wejściu w ten sezon. Zobaczymy, co przyniesie czas.

Rozmawiał: eMZet

W II części rozmowy z serwisem Roosevelta81.pl napastnik Górnika opowie m.in. o trenerze Michale Gaspariku, rywalizacji w eliminacjach europejskich pucharów, walce o miejsce w ataku i... numerze "9", który nosi na plecach. Serdecznie zapraszamy do lektury już w środowy poranek!

Źródło: Roosevelta81.pl
Foto: Roosevelta81.pl

Idź do oryginalnego materiału