Nasze rzeki poniżej historycznych minimów [GALERIA ZDJĘĆ]

slowopodlasia.pl 1 godzina temu
Twarde dane hydrologiczne z kluczowych stacji pomiarowych potwierdzają, iż sytuacja w regionie jest absolutnie wyjątkowa i krytyczna. Jak informuje Michał Sikora-Le, dyżurny synoptyk hydrolog z Centralnego Biura Hydrologii Operacyjnej IMGW w Warszawie, na opisywanych odcinkach rzek bez przerwy obowiązują oficjalne ostrzeżenia przed suszą hydrologiczną.Rekordowo niski stan wody– Na Bugu w profilu Krzyczew notujemy w tej chwili stan wody wynoszący 77 cm przy przepływie około 8–8,5 mł/s, gdzie dotychczasowe absolutne minimum przepływu (NNQ) wynosiło około 13 mł/s. We Włodawie te wartości wynoszą odpowiednio: 50 cm oraz około 5,5 mł/s, co również jest wartością drastycznie niższą od dotychczasowego absolutnego minimum na poziomie ponad 7,5 mł/s. Na stacjach takich jak Strzyżów, Kryłów, Krzyczew, Włodawa, Wyszków, Dorohusk, Frankopol i Małkinia wszędzie przepływy utrzymują się poniżej wartości NNQ. Z kolei na Krznie w profilu Malowa Góra notujemy przepływ 1,8 mł/s, który wprawdzie jest powyżej absolutnego minimum, ale kształtuje się poniżej średniego niskiego przepływu (SNQ), będącego granicą niżówki hydrologicznej – wylicza szczegółowo Michał Sikora-Le.Te dramatyczne liczby mają bezpośrednie przełożenie na sytuację w terenie. Zjawisko to, jako śmiertelne zagrożenie dla fauny i flory, opisuje gen. straży Marek Chwedaczuk, zastępca komendanta Stowarzyszenia Straży Ochrony Przyrody w Polsce z siedzibą w Jaworze. – W tym roku pobiliśmy rekord suszy hydrologicznej, który padł w 1963 roku. Wówczas stan wody w Bugu we Włodawie wynosił 62 cm, natomiast w bieżącym roku we Włodawie wynosi 50 cm. W dolinie rzeki Bug, szczególnie w Podlaskim Przełomie Bugu i na obszarach Natura 2000, obecny stan wody jest zagrożeniem śmiertelnym dla lokalnej przyrody – ostrzega gen. straży Marek Chwedaczuk. Jak podkreśla, zjawisko to prowadzi do błyskawicznego wysychania siedlisk bagiennych, torfowisk oraz łęgów.Wielomiesięczny deficyt opadówPrzyczyn tak drastycznego spadku wód należy szukać w wielomiesięcznym deficycie opadów oraz zjawiskach skumulowanych z ostatnich lat. Eksperci IMGW zwracają uwagę na kluczową rolę opadów zimowych i wiosennych, których w tym sezonie niemal zabrakło. – Pierwsze półrocze tego roku było bardzo suche i charakteryzowało się opadami znacząco poniżej normy. Dotyczy to również ubiegłej zimy. Rzeki na wschodzie Polski charakteryzują się tym, iż dużą rolę w ich zasilaniu odgrywają wody z topniejącego śniegu. Tego niestety było mało. Już na początku tego roku musieliśmy mierzyć się z deficytem wilgotności. Okres letni, charakteryzujący się wysokimi temperaturami, wzmożonym parowaniem oraz wysokim zapotrzebowaniem roślin na wodę, w połączeniu z opadami głównie o charakterze przelotnym, przyczynił się do pogorszenia sytuacji. Susza jest zjawiskiem, które nie zaczyna się i nie kończy każdego roku. Niestety od wielu sezonów zmagamy się z powracającą suszą, a zasoby wodne nie są należycie odnawiane od lat – wyjaśnia synoptyk Michał Sikora-Le.Ptaki migrująBrak wody natychmiastowo odbija się na ekosystemie. Wysychające koryta rzek zmuszają do migracji ptactwo, dla którego dolina Bugu jest kluczową ostoją. Na obszarach chronionego krajobrazu występuje ponad 200 gatunków ptaków, jednak wysychanie rzek odcina je od bazy pokarmowej i podnosi śmiertelność. – Ptaki migrują z powodu braku dostępu do wody i pokarmu. Bardzo dużo drapieżników, w tym bieliki, w ostatnim okresie znajdowano w stanie skrajnego wycieńczenia. Mniejsza dostępność ryb i gryzoni powoduje, iż ich populacje się zmniejszają. Część choruje, a część odlatuje w inne rejony kraju, np. na bagna Biebrzy – zauważa gen. Chwedaczuk. Opadająca woda odsłania też piaszczyste łachy i wierzbowe zarośla, co pozwala ssakom drapieżnym (lisom, jenotom) na bezproblemowy dostęp do gniazd ptaków wodno-błotnych i masowe wybieranie jaj oraz piskląt.Niezwykle trudna sytuacja panuje również pod powierzchnią wody i na podmokłych łąkach. - Fale upałów dochodzące do 40 stopni C powodują przyduchę i masowe śnięcie ryb w Bugu i Uherce oraz Krznie, co z kolei pozbawia pokarmu kolejne grupy zwierząt. Degradacja stanu rzek i torfowisk przyczynia się do ginięcia rzadkich gatunków roślin, szczególnie tych wodnych. Należą do nich grzybienie białe, grążele, kotewki. Te rośliny zanikają, bo lustro wody zanika, a promieniowanie słoneczne i temperatura powyżej 40 stopni C (bo takie u nas zanotowano) prowadzą do ich obumierania - zauważa gen. Chwedaczuk. - Wysoka temperatura prowadzi również do braku tlenu w torfowiskach. Torfowiska wtedy murszeją i cała roślinność, która na nich rośnie, obumiera. Wszystkie rośliny bagienne, a jest ich dużo, typu rosiczka, siedmiopalecznik błotny, storczyki, krwawnica błotna, krwiściągi, kukułka krwista i wiele innych, w tym mchy podlegające ochronie - zasychają - dodaje. Rozmnażają się gatunki inwazyjneGdy te tereny podlegają degradacji, zaczynają się rozmnażać gatunki inwazyjne. - Cały Bug i Uherka to rzeki nieuregulowane, jedne z ostatnich takich w Europie. Ekosystem tych rzek zawsze będzie uzależniony od rocznych opadów deszczu oraz pokrywy śnieżnej w okresie zimowym. Wszystkie rośliny i zwierzęta są od tego uzależnione. Brak wiosennych wylewów prowadzi do zarastania łęgów i łąk torfowych roślinnością krzewiastą. Gdy te tereny podlegają degradacji, na naszych terenach zaczynają się rozmnażać gatunki inwazyjne. Bardzo inwazyjnym gatunkiem jest nawłoć kanadyjska, którą każdy widzi na łąkach: żółto kwitnąca, wysoka. Bardzo często występuje też niecierpek gruczołowaty oraz rdestowce, które są niezwykle ekspansywne. jeżeli ich głębokie korzenie dostaną się do gruntu, są praktycznie nie do wytępienia na dzień dzisiejszy- mówi strażnik przyrody.Susza hydrologiczna i wycinka roślinności uderzają także w populację owadów. – Jeszcze 30–40 lat temu łąki były pełne wielu gatunków motyli. Dziś choćby bielinek kapustnik stał się rzadkim okazem, a inne gatunki są na wymarciu. Gąsienice nie mają pokarmu, a dodatkowo giną podczas koszenia łąk i belowania siana. jeżeli nic się nie zmieni, za 10–20 lat motyle będziemy oglądać tylko w atlasach – prognozuje gen. Chwedaczuk.Susza uderza w turystykę i wędkarstwo nad BugiemSkutki postępującej suszy hydrologicznej na obszarach nadrzecznych są coraz silniej odczuwalne przez lokalną społeczność i biznes turystyczny. - Wysychające koryto rzeki Bug w znacznym stopniu ograniczyło organizację spływów kajakowych. Występują miejsca, w których nie ma możliwości przepłynięcia. Stan wody jest poniżej 10 cm - mówi Emilia Żukowska, inspektor w Urzędzie Miejskim w Janowie Podlaskim.Mimo to właściciele gospodarstw agroturystycznych znajdujących się w gminie Janów Podlaski do tej pory nie zgłaszali mniejszego obłożenia spowodowanego niskim stanem wody w rzece Bug. - Natomiast ograniczone są możliwości korzystania z rzeki, np. połowu ryb - zaznacza urzędniczka, co potwierdza pan Tomasz, który jeszcze w 2020 roku regularnie wędkował na Bugu w Neplach. - Jeszcze kilka lat temu Bug w okolicy Nepli był prawdziwym rajem. Łowiło się tam niemal wszystko: od pięknych sandaczy i szczupaków, przez sumy, aż po leszcze i sapy. Dziś przy takim stanie wody najlepsze miejscówki po prostu zniknęły. W miejscach, gdzie dawniej stały drapieżniki, teraz woda ledwo sięga kolan, a rzeka miejscami przypomina płycizny, przez które strach przepłynąć choćby łódką czy pontonem - opowiada wędkarz z gminy Rossosz.Wciąż za mało opadówPrognozy na najbliższy czas nie dają nadziei na szybki przełom. Jak szacuje IMGW-PIB, wrzesień nie przyniesie jeszcze trwałej poprawy sytuacji w zlewni Bugu i Krzny. – W najbliższych tygodniach susza hydrologiczna przez cały czas pozostanie dużym zagrożeniem. We wrześniu prognozowane opady przez cały czas wykazują głównie przelotny charakter, a temperatury są stosunkowo wysokie. Sytuacja może zacząć ulegać stopniowej poprawie pod koniec miesiąca w związku ze zmniejszającym się zapotrzebowaniem roślin na wodę, spadkiem temperatury powietrza i zmianą charakterystyki opadów – zapowiada Michał Sikora-Le.W obliczu tak głębokiego kryzysu przyrodniczego generał Straży Ochrony Przyrody z siedzibą w Jaworze apeluje o natychmiastową pomoc ze strony lokalnych społeczności. – Zwracam się do samorządów, przyrodników i wszystkich ludzi kochających przyrodę: wystawiajmy poidła z wodą w ogrodach i na działkach, zwłaszcza gdy temperatury przekraczają 30 stopni C. Wystarczy miska z wodą postawiona na kamieniu, by ptaki – od małych sikor po dzięcioły – mogły się napić i ochłodzić. W ten prosty sposób możemy pomóc im przetrwać najtrudniejszy czas – podsumowuje gen. Marek Chwedaczuk.Gmina chce przystąpienia do inicjatywy mieszkaniowejNowe wydanie Słowa Podlasia już gotowe! Sprawdźcie, o czym piszemyWypadł z jezdni na łuku drogi
Idź do oryginalnego materiału