NETLAND MKS Kalisz przegrał na wyjeździe z Olympiakosem Pireus 24:30 w pierwszym meczu drugiej rundy EHF European Cup. Do przerwy kaliszanie tracili do mistrza Grecji tylko jedną bramkę, ale słaby początek drugiej połowy utrudnił im dalszą walkę. Rewanż odbędzie się 24 października o godz. 18.00 w Kalisz Arenie.
Gospodarze rozpoczęli od dwóch trafień, jednak MKS gwałtownie odpowiedział i już w piątej minucie prowadził 3:2. Przez kolejne minuty żadna z drużyn nie potrafiła wypracować wyraźnej przewagi. W 13. minucie było 8:8.
Olympiakos odskoczył po serii trzech bramek, obejmując prowadzenie 11:8. Zespół Rafała Kuptela odrobił jednak straty i w 20. minucie ponownie doprowadził do remisu. Do końca pierwszej połowy wynik pozostawał otwarty. Na przerwę Grecy schodzili z minimalną przewagą — 15:14.
Kosztowny początek drugiej połowy
Po zmianie stron gospodarze wykorzystali błędy kaliszan i zdobyli trzy bramki z rzędu. W 34. minucie prowadzili już 18:14. Niemoc strzelecką MKS-u przełamał dwie minuty później Marcel Sroczyk, ale gościom nie udało się odzyskać rytmu z pierwszej połowy.
Na kwadrans przed końcem Olympiakos wygrywał 23:18. Kaliszanie próbowali zmniejszyć straty, jednak gospodarze utrzymali przewagę i zwyciężyli 30:24.
- Pierwsza połowa była bardzo wyrównana, ale po przerwie źle weszliśmy w mecz. Rywale gwałtownie odskoczyli i przez praktycznie całą drugą połowę musieliśmy gonić wynik. Musimy popełniać mniej błędów, bo zespół taki jak Olympiakos potrafi je natychmiast wykorzystać. To bardzo doświadczona drużyna, która gwałtownie przechodzi do kontrataku i nie daje przeciwnikowi zbyt wiele czasu w reakcję – podkreśla Dawid Fedeńczak, skrzydłowy NETLAND MKS-u Kalisz.
Sześć bramek do odrobienia
Przed rewanżem kaliszanie szukają powodów do optymizmu przede wszystkim w grze sprzed przerwy. Przez pierwsze 30 minut dotrzymywali kroku mistrzowi Grecji, a po utracie trzech bramek z rzędu potrafili wrócić do remisu.
- Szkoda początku drugiej połowy, ale przed nami jeszcze rewanż. Przy naszej wspaniałej publiczności wszystko jest możliwe. Pokazaliśmy, iż w pierwszej połowie potrafimy grać z Olympiakosem jak równy z równym. Dlaczego więc nie mielibyśmy odrobić sześciu bramek, szczególnie przed własnymi kibicami? – dodaje Dawid Fedeńczak.
Spotkanie rewanżowe zostanie rozegrane w sobotę, 24 października, o godz. 18.00 w Kalisz Arenie. MKS stanie przed zadaniem odrobienia sześciobramkowej straty, a stawką będzie awans do kolejnej rundy europejskich rozgrywek.
PZA

3 dni temu
















