Ogólna sytuacja Widzewa jest naprawdę zła. Po 26. kolejkach czerwono-biało-czerwoni zajmują przedostatnie miejsce w tabeli. Są więc zagrożeni spadkiem. Do bezpiecznej strefy tracą punkt.
To oczywiście wynik zdecydowanie poniżej oczekiwań, bo przecież w dwóch ostatnich oknach Widzew wydał około 100 milionów złotych na wzmocnienia. Kupował piłkarzy za rekordowe kwoty na różne pozycje, sprowadzał wyróżniających się graczy silnych lig, ściągał reprezentantów swoich krajów, w tym dwóch Polski. Nie udało się jednak zbudować zespołu choćby na środek tabeli, a przecież ambicje były jeszcze większe.
Dlaczego drużyna Widzewa nie działa?
Mniej więcej wiadomo, dlaczego tak się zadziało. W tym sezonie drużynę prowadzi już czwarty trener, różne były koncepcje prowadzenia zespołu, w ogóle jego budowy. Najlepszy przykład to skrzydłowi, których sprowadzono za ogromne pieniądze, ale nie grają w ogóle, bo zespół przeszedł na inne ustawienie. Na szczegółową analizę - dlaczego miało być tak dobrze, a wyszło tak bardzo źle, jeszcze przyjdzie czas.
Najważniejsze to określić powody słabych wyników jak najszybciej, tu i teraz. w tej chwili trwa reprezentacyjna przerwa, a po niej przed Widzewem (i innymi zespołami PKO BP Ekstraklasy) osiem kolejek, w których zdecyduje się, kto zostanie mistrzem, kto zagra w pucharach, a kto utrzyma się i spadnie. Łódzka drużyna - co obrazowo podkreśla Aleksandar Vuković - jest pływa w sosie z zespołami, które albo w lidze zostaną, albo się z nią pożegnają.
https://lodzkisport.pl/pilka-nozna/utrzymanie-w-lidze-jest-w-sercu-lodzi/FolLBZ1NdZ53C2E1WEhADiagnoza jest bardzo prosta i są na to twarde dowody. W dużym stopniu słusznie mówi się, iż cała drużyna broni i cała atakuje, ale wiadomo, iż nie do końca to prawda. Widzew dobrze broni, a słabo atakuje. Defensywa jest od pewnego czasu w naprawdę dobrym poziomie, a ofensywa na bardzo niskim, bliskim dna.
Po porażce z Pogonią Szczecin, która była ostatnim meczem w roli pierwszego trenera Igora Jovićevicia, Widzew nie przegrał trzech kolejnych spotkań już pod wodzą Aleksandara Vukovicia. Drużyna zdobyła w nich 5 punktów. To więcej od ośmiu innych zespołów, wśród których są takie zespoły jak Raków Częstochowa, Zagłębie Lubin i Jagiellonia Białystok, które walczą o tytuł i puchary, ale też Radomiak i Arka Gdynia, które chcą się utrzymać. W przypadku Widzewa czujemy niedosyt, ale malutki kroczek został zrobiony. Legia Warszawa, która też jest zagrożona, zdobyła również 5 punktów, więc Łodzianom nie uciekła. Punkt więcej zdobyły za to m.in. Piast Gliwice, Lechia Gdańsk i Korona Kielce.
Ofensywa Widzewa leży i kwiczy
Te 5 punktów Widzew zdobył głównie dzięki dobrej defensywie. Bo z przodu wyglądało to fatalnie. W niedzielnym meczu z Górnikiem Zabrze Widzewiacy ani razu nie trafili w bramkę, tydzień wcześniej w spotkaniu z Arką Gdynia tylko raz. Rywale nie byli wiele lepsi, co świadczyć może nie tylko o ich słabości, ale też o dobrej grze obronnej Widzewa.
Słabość łódzkiej drużyny w ofensywie widać gołym okiem i w liczbach. W pięciu ostatnich meczach Widzew zdobył tylko dwa gole, co jest najgorszym wynikiem w całej lidze. choćby czerwona latarnia ligi - Bruk-Bet Termalica Nieciecza - ma ich dwa razy więcej. Lech Poznań strzelił ich 12, a Piast - 10. Sebastian Bergier, najlepszy strzelec Widzewa nie zdobył ani jednej bramki z gry w tym roku. Po raz ostatni ta sztuka udała mu się w Mikołajki. W siedmiu kolejnych spotkaniach nie trafił do siatki (tylko dwa razy z karnych), a od jakiegoś czasu nie ma choćby okazji. Bywa, iż zachowuje się, jakby pierwszy raz grał w piłkę.
https://twitter.com/i/status/2035776554051977513Jego zmiennik Andi Zeqiri na bramkę w lidze czeka od ośmiu meczów. W tym sezonie w PKO BP Ekstraklasie tylko raz trafił do siatki.
Goli i asyst nie notują też skrzydłowi. Najlepszy ofensywny pomocnik zespołu - Fran Alvarez, niedawno cieszył się z bramki strzelonej Lechowi Poznań. Czekał na nią od października i jedenastu meczów. Juljan Shehu, który przecież wygrywał mecze dla Widzewa, bramki nie zdobył od listopada. Od tamtej pory Widzew rozegrał 10 ligowych meczów. Jedynie Emil Kornvig miał w tym roku dwa "wystrzały", ale to o wiele za mało, by regularnie wygrywać.
Najlepsi w całej lidze
Działa defensywa. W swoim ostatnim okresie poprawił ją już Jovićević. I chociaż jego sukcesor trochę pozmieniał po swojemu (np. przywrócił do gry Mateusza Żyrę), to nic nie popsuł. Za kadencji Vuko Widzew stracił tylko jednego gola. W dwóch ostatnich zachował czyste konto, co w tym sezonie zdarzyło się tylko raz. To zasługa bramkarzy, którzy w końcu naprawdę pomagają (Veljko Ilić oraz Bartłomiej Drągowski), a także obrońców, na czele z Przemysławem Wiśniewskim, który stał się szefem defensywy.
Tak, jak żale nad ofensywą zespołu można podeprzeć statystykami, tak pochwały dla obrony również. Mecz z Górnikiem był siódmym z rzędu, w którym Widzew nie stracił więcej niż jedną bramkę. A ósmym, jeżeli dołożymy spotkanie Pucharu Polski z GKS-em Katowice. Tak duża liczba spotkań w tej statystyce to najlepszy dowód, iż to nie jest przypadek. W tych siedmiu meczach czerwono-biało-czerwoni stracili tylko trzy gole i to najlepszy wynik w całej lidze. Najwięcej, bo aż po 12, Piast, Wisła i Bruk-Bet Termalica.
https://lodzkisport.pl/pilka-nozna/byl-nadzieja-widzewa-jest-w-reprezentacyjnej-formie/6wl99afZCdOt456Rw83ZDrużynę buduje się od tyłu - to znane piłkarskie powiedzenie. Vuko już to ma. Teraz ma trochę czasu, by naprawiać swój zespół pod drugą bramką. Samą obroną da się remisować, ale to może być za mało, by się utrzymać. Więcej "wystrzałów" musi być po drugiej stronie boiska.

3 godzin temu







