Skarga dotycząca funkcjonowania Centrum Przesiadkowego Zawodzie trafiła na posiedzenie komisji skarg, wniosków i petycji. Tematem był incydent, do którego doszło w porze nocnej: toaleta dla osób z niepełnosprawnościami była zamknięta, mimo iż – jak podkreślano podczas obrad – obiekt ma być dostępny 24 godziny na dobę.
Z przedstawionych na komisji ustaleń wynika, iż nie była to awaria ani decyzja zarządcy. Radni usłyszeli, iż pracownik firmy ochroniarskiej samowolnie zamknął toaletę, tłumacząc swoje działanie problemami z osobami bezdomnymi pojawiającymi się w obiekcie. Takie postępowanie – jak wskazano – było niezgodne z regulaminem oraz zapisami umowy, która określa zasady funkcjonowania centrum i dostępności jego infrastruktury.
W toku omawiania skargi przekazano również, iż po interwencji dyrektora KZGM wobec firmy ochrony zastosowano kary umowne, a pracownik odpowiedzialny za zamknięcie toalety został odsunięty od pracy na obiektach miejskich. Komisja miała też podkreślać, iż kwestie porządkowe – choćby jeżeli są realnym wyzwaniem w tego typu miejscach – nie mogą prowadzić do ograniczania podstawowych usług, szczególnie tych, które są najważniejsze z punktu widzenia osób z niepełnosprawnościami.
Podczas posiedzenia mocno wybrzmiał też szerszy wątek: dostępność nie może być „warunkowa” ani zależna od uznaniowych decyzji pojedynczych pracowników ochrony. W ocenie radnych i urzędników to właśnie takie sytuacje najbardziej uderzają w zaufanie mieszkańców do miejskich inwestycji – bo centrum przesiadkowe ma służyć pasażerom w praktyce, a nie tylko na papierze.
Skargi także w mediach społecznościowych
Co istotne, zastrzeżenia dotyczące funkcjonowania centrum pojawiają się również poza oficjalnym obiegiem – m.in. w mediach społecznościowych. W jednym z wpisów na Facebooku mieszkaniec opisał swoje doświadczenia z ochroną obiektu i wskazywał, iż pasażerowie mają napotykać na sytuacje, które w praktyce ograniczają możliwość korzystania z budynku zgodnie z jego przeznaczeniem.
Autor wpisu relacjonował m.in., iż gdy czekał na autobus i chciał naładować telefon w poczekalni, miał usłyszeć, iż można to robić „maksymalnie 10 minut”. Opisał też sytuację z dnia, gdy na zewnątrz było około –8°C: mając kilkanaście minut do autobusu, chciał wejść do środka, by się ogrzać, jednak – według relacji – usłyszał, iż przez 45 minut nie można wejść, bo „trwa mycie podłogi”. W poście pojawił się także apel do innych pasażerów, by zgłaszali podobne przypadki, bo pojedyncze skargi mogą nie robić wrażenia.
Na komisji zwracano uwagę, iż centrum przesiadkowe ma znaczenie szczególnie zimą – jako miejsce, w którym pasażer może schronić się przed zimnem i skorzystać z podstawowej infrastruktury. Dlatego tak ważne jest, by zasady dostępności były jasne, respektowane i możliwe do sprawdzenia, a ewentualne problemy rozwiązywane systemowo – bez „doraźnych” decyzji uderzających w użytkowników.

2 godzin temu












