Kiedy przestaliśmy ze sobą rozmawiać?
Nie pamiętam dokładnie, kiedy to się stało.
Nie było komunikatu w telewizji. Nikt nie ogłosił tego w Dzienniku Ustaw. Nie dostaliśmy choćby powiadomienia na telefon.
A jednak chyba gdzieś po drodze przestaliśmy ze sobą rozmawiać.
Oczywiście mówimy więcej niż kiedykolwiek. Piszemy komentarze, wysyłamy wiadomości, nagrywamy rolki, publikujemy posty. Mamy Facebooka, Messengera, TikToka, WhatsAppa i jeszcze kilka innych miejsc, dzięki którym możemy być ze sobą w kontakcie przez całą dobę.
Tylko czy naprawdę jesteśmy?
Spójrzcie czasem na stolik w restauracji. Siedzą przy nim cztery osoby. Kiedyś prawdopodobnie rozmawiałyby ze sobą. Dzisiaj każda może siedzieć pochylona nad własnym telefonem.
Paradoks naszych czasów?
Mamy możliwość kontaktu z człowiekiem znajdującym się na drugim końcu świata, a czasami nie potrafimy porozmawiać z tym, który siedzi pół metra od nas.
Ale telefon jest chyba tylko częścią problemu.
Mam wrażenie, iż zapomnieliśmy również, po co adekwatnie się rozmawia.
Kiedyś człowiek rozmawiał między innymi po to, żeby dowiedzieć się, co myśli drugi człowiek.
Dzisiaj coraz częściej rozmawiamy po to, żeby powiedzieć mu, iż myśli źle.
Widać to wszędzie.
W polityce nie dyskutujemy. Okopujemy się.
W sporcie nie wymieniamy opinii. Bronimy swoich klubów niczym ostatniej reduty.
W internecie nie próbujemy zrozumieć autora komentarza. Najpierw sprawdzamy, jak gwałtownie możemy mu odpowiedzieć.
A jeżeli ktoś ma inne zdanie?
No cóż.
Najwyraźniej się nie zna.
Jest głupi.
Sprzedany.
Złośliwy.
Albo reprezentuje „tamtych”.
Sam niedawno przekonałem się, iż wystarczy napisać kilka zdań o meczu piłkarskim, żeby błyskawicznie dowiedzieć się od ludzi, których nigdy wcześniej nie spotkałem, jakie mam braki w wiedzy.
I wiecie co?
To choćby jest zabawne.
Gorzej, kiedy ten sam mechanizm przenosimy do normalnego życia.
Bo coraz częściej nie słuchamy człowieka, który do nas mówi. Czekamy tylko na moment, kiedy skończy zdanie, żebyśmy mogli rozpocząć własne.
A czasami choćby nie czekamy.
Przerywamy.
Poprawiamy.
Udowadniamy.
Wygrywamy.
Tylko adekwatnie co wygrywamy?
Rozmowę?
Z człowiekiem, którego podobno lubimy?
Przez wiele lat pracy w sporcie nauczyłem się jednej rzeczy. Można mieć dwóch świetnych zawodników, którzy zupełnie inaczej widzą tę samą sytuację na boisku.
Jeden mówi: „powinieneś podać”.
Drugi odpowiada: „powinieneś pobiec”.
I wiecie, co jest najciekawsze?
Obaj mogą mieć trochę racji.
Życie też nie jest transmisją telewizyjną z jedną kamerą ustawioną idealnie nad boiskiem.
Każdy patrzy z innego miejsca.
Ma inne doświadczenia.
Innych rodziców.
Inne sukcesy.
Inne porażki.
Inne blizny.
Dlatego człowiek siedzący naprzeciwko nas może widzieć dokładnie tę samą sytuację zupełnie inaczej.
I to wcale nie oznacza, iż jest idiotą.
Wiem, mocna teoria.
Internet może jej nie zaakceptować.
Dzisiaj szczególnie trudno przychodzi nam wypowiedzenie kilku prostych zdań:
„Nie wiem”.
„Możliwe, iż masz rację”.
„Nie pomyślałem o tym w ten sposób”.
Albo najtrudniejszego:
„Pomyliłem się”.
Spróbujcie kiedyś powiedzieć podczas dyskusji: „Wiesz co? Przekonałeś mnie”.
Możliwe, iż rozmówca przez chwilę nie będzie wiedział, co zrobić.
Bo przecież miał przygotowane jeszcze siedem argumentów, trzy linki i screena z Facebooka.
A my właśnie zakończyliśmy wojnę.
Może więc problem naszych czasów nie polega na tym, iż za bardzo się różnimy.
Ludzie zawsze się różnili.
Kłócili się o politykę, pieniądze, sport, wychowanie dzieci i o to, czy rosół powinien być z makaronem cienkim czy grubym.
I jakoś świat przetrwał.
Problem zaczyna się wtedy, kiedy przestajemy być ciekawi, dlaczego drugi człowiek myśli inaczej.
Bo rozmowa nie wymaga zgody.
Wymaga szacunku.
Możemy skończyć dyskusję, pozostając przy swoich zdaniach, i przez cały czas podać sobie rękę.
Możemy kibicować innym drużynom.
Głosować na innych ludzi.
Inaczej wychowywać dzieci.
Inaczej patrzeć na świat.
I przez cały czas usiąść razem przy kawie.
Może właśnie tego najbardziej nam dzisiaj brakuje.
Nie kolejnej aplikacji do komunikowania się.
Nie szybszego internetu.
Nie większego zasięgu.
Tylko zwyczajnego człowieka siedzącego naprzeciwko, który zamiast zastanawiać się, co za chwilę odpowiedzieć, przez moment naprawdę posłucha tego, co mamy mu do powiedzenia.
Bo mamy dziś tysiące znajomych, setki kontaktów i dziesiątki sposobów komunikacji.
A czasami coraz mniej ludzi, z którymi naprawdę potrafimy porozmawiać.
Do następnej rozmowy.
Oby prawdziwej.
Zielony Trener




![Żagański Skate Jam już po raz czwarty [ZDJĘCIA]](https://zachod.pl/wp-content/uploads/2026/08/0994e7a8385a895ccd48dfc8f18e8ebf_xl.jpg)










![Nieuznany gol dla City w 91. minucie. Po chwili euforia [WIDEO]](https://sf-administracja.wpcdn.pl/storage2/featured_original/6a8b109aa37bb8_36261266.jpg)