W ciągu ostatnich kilkunastu lat Zachód, a szczególnie Unia Europejska, Wielka Brytania i Australia, stały się orędownikami ambitnych celów klimatycznych, obiecując dekarbonizację gospodarek i osiągnięcie tzw. net zero emissions. Cele te mają polegać na redukcji emisji gazów cieplarnianych do zera netto, czyli takiej redukcji, iż resztkowe emisje zostają skompensowane poprzez usuwanie dwutlenku węgla z atmosfery. Dogmatyczny zielony komunizm przynosi jednak wymierne efekty – coraz mniej opłaca się działalność gospodarcza w tym krajach.
Niemieckie firmy wynoszą się z kraju. Jednak jak wskazuje analiza na portalu The Net Zero Paradox No One Admits – OilPrice.com, istnieje niewygodna prawda, której zwolennicy net zero nie chcą uznać: Niemcy i inne kraje, deklarujące redukcję CO2, w rzeczywistości „eksportują” emisje. Wysiłki legislacyjne i kosztowne programy ograniczania emisji doprowadziły do wynikania przemysłu ciężkiego poza granice UE – głównie do Azji i Afryki. Większość produkcji cementu, stali i innych materiałów o dużym śladzie emisji odbywa się dzisiaj w Chinach, Indiach czy Wietnamie, podczas gdy Europa pozornie redukuje swoje emisje.
To zjawisko jest bardziej niż lingwistyczną sztuczką: jest to maskowanie prawdziwych emisji poprzez przesunięcie ich poza granice państw zachodnich. Gospodarki UE mogą deklarować spadki emisji, ale w praktyce ich popyt na towary przez cały czas napędza produkcję w krajach, które spalają węgiel i paliwa kopalne bez ograniczeń.
W efekcie, w Niemczech bezrobocie jest największe od 12 lat. Firmy przenoszą stamtąd produkcję do miejsc, gdzie nie płacą za ETS. Na całym świecie rosną emisje z wyjątkiem Europy, ale tylko dlatego, iż fabryki są przenoszone stąd do Azji i Afryki i tam emitują dużo więcej niż robiły to na „Starym Kontynencie”. Miejsca pracy powstają w nowych lokalizacjach i bogacą się nie Europejczycy, ale np. Hindusi, z tą różnicą, iż w nowych lokacjach nie montuje się żadnych filtrów. Indie choćby zmieniły prawo i nie wymagają ich celowo, po to, by zachęcić do inwestycji u siebie w ciężki przemysł.
Unijna polityka net zero promuje również ogromne inwestycje w odnawialne źródła energii, elektromobilność czy magazynowanie energii. W 2024 roku świat wydał na transformację energetyczną ponad 2,4 biliona dolarów, z czego prawie połowa pochodziła z Chin – największego inwestora w technologie niskoemisyjne. Jednak paradoksalnie, pomimo rekordowej skali inwestycji, globalne zapotrzebowanie na węgiel przez cały czas rośnie i osiąga kolejne rekordy. W 2024 roku wydobyto ok. 8,77 mld ton węgla – więcej niż kiedykolwiek wcześniej – a w 2025 r. prognozy wskazują na jeszcze większy wzrost.
Taka dynamika wskazuje, iż globalna polityka klimatyczna, choć głośna w mediach i legislaturach, nie przekłada się na spadek rzeczywistej emisji – głównie dlatego, iż redukcje w Europie są kompensowane poprzez wzrost w innych regionach świata.
Często używany przez nas termin „zielony komunizm” opisuje ideologiczny, centralnie planowany model transformacji gospodarczej, który naciska na dekarbonizację kosztem konkurencyjności, wzrostu gospodarczego i bezpieczeństwa energetycznego.
Główne aspekty naszej krytyki to:
- Eksport emisji – surowe przepisy klimatyczne nie eliminują emisji globalnie, ale jedynie przesuwają je poza granice UE.
-
Wysokie koszty transformacji – ambitne cele klimatyczne wymuszają ogromne nakłady na technologie odnawialne, które często są mniej wydajne i bardziej kapitałochłonne niż tradycyjne źródła energii. To obciąża budżety państw i konsumentów.
-
Nadmierna biurokracja i regulacje – centralne planowanie i narzucanie norm emisji redukuje elastyczność rynków energetycznych i zniechęca do innowacji, które pojawiają się bardziej naturalnie w konkurencyjnym środowisku rynkowym.
W rezultacie, polityka klimatyczna UE przypomina centralne planowanie znane ze Związku Sowieckiego, w którym regulacje nadmiernie ingerują w gospodarkę, nie przynosząc proporcjonalnych efektów środowiskowych ani ekonomicznych.
Paradoks net zero pokazuje, iż światowa polityka klimatyczna może być bardziej iluzją niż realną transformacją: Europa chwali się redukcjami emisji, podczas gdy faktyczne emisje przenoszą się do państw „trzeciego świata”. Jednocześnie rosną globalne emisje węgla, co podważa skuteczność unijnych strategii.
Krótko: świat się z nas śmieje i kopci tyle, ile potrzebuje do własnego rozwoju.
Polecamy również: Rząd Tuska uderza w hotelarzy

3 godzin temu




![Pogoda dla Torunia [5.02.2026]](https://tylkotorun.pl/wp-content/uploads/2021/04/POGODA-DLA-TORUNIA-12.jpg)










