Niespodziewanka w Satelicie. Cracovia wygrywa w karnych i wyrównuje stan rywalizacji z GieKSą

8 godzin temu

Wczoraj hokeiści GieKSy rozgromili Cracovię aż 11:1. Dzisiaj niestety goście się odegrali, wygrywając po serii rzutów karnych 3:2. Po dwóch meczach ćwierćfinałów play-off jest więc remis 1:1.

Wczoraj w pierwszym ćwierćfinałowym spotkaniu play-offów GieKSa rozgromiła Cracovię 11:1. Już dzisiaj odbył się drugi pojedynek obu ekip. Stawką jest awans do półfinału. Dokona tego ten zespół, który odniesie cztery zwycięstwa. W trzeciej minucie sędziowie odgwizdali przewinienie Fabiana Kapicy. Choć gospodarze przez niemal całe dwie minuty nie wychodzili z tercji obronnej przeciwnika, nie udało im się zamienić przewagi na bramkę. Potem przez cały czas przewaga należała do Trójkolorowych, ale niespodziewanie to Krakowianie wyszli na prowadzenie w 9 min., kiedy krążek w siatce umieścił Montgomery. Po utracie gola Katowiczanie zaatakowali, dążąc do wyrównania, ale w 15 min., po jednej z nielicznych akcji gości, Montgomery wykorzystał podanie Kruczka i po raz drugi przechytrzył Eliassona. W ostatnich minutach wynik nie uległ juz zmianie I pierwsza tercja skończyła się dwubramkowym prowadzeniem przyjezdnych.

Od początku drugiej odsłony podopieczni trenera Jacka Płachty przeważali, ale pomimo licznych sytuacji Lipiainen wciąż pozostawał niepokonany. W 29 min. przewinienie otrzymał Runesson i tylko Krakowianie wiedzą w jaki sposób nie powiększyli prowadzenia, kiedy krążek tańczył na linii bramkowej katowickiej bramki. W 33 min. role się odwróciły. Tym razem w przewadze grał GKS, który był blisko kontaktowego gola, ale bezskutecznie. W końcówce tercji gospodarze dwoili się i troili, ale wciąż nie potrafili znaleźć sposobu na golkipera gości.

W trzeciej odsłonie obraz gry nie uległ zmianie. Gospodarze byli w ciągłym natarciu na bramkę Lipianena, ale choćby grając w przewadze wciąż ich gra nie przynosiła efektu bramkowego. W końcu w 56 min. krążek do siatki wpakował Fraszko, ale GieKSa wciąż potrzebowała jednego trafienia do wyrównania. W końcówce trener Jacek Płachta zdecydował się na wycofanie bramkarza. Ten manewr przyniósł rezultat na 61 sekund przed końcową syreną, kiedy Varttinen zaskoczył Lipiainena i doprowadził do dogrywki.

W doliczonym czasie gry żadnej z drużyn nie udało się przechylić szali zwycięstwa na swoją korzyść i o losach pojedynku zadecydowały rzuty karne, w których lepsi okazali się goście. Tym samym udało im się odegrać za wczorajszy pogrom i doprowadzić w ćwierćfinałowej rywalizacji do remisu 1:1. Kolejne dwa mecze obu ekip rozegrane zostaną w środę i w czwartek w Krakowie.

GKS Katowice – COMARCH Cracovia 2:3 (0:2, 0:0, 1:1, d. 0:0 k. 2:3)

Bramki: Fraszko, Varttinen – Montgomery (2)

GKS Katowice: Eliasson, Kieler – Runesson, Lundegard, Fraszko, Pasiut, Bepierszcz – Varttinen, Verveda, Dupuy, Anderson, Wronka – Chodor, Hoffman, Coatta, McNulty, Hofman Ja. – Maciaś, Dawid, Koivusaari, Michalski, Hofman Jo. Trener: Jacek Płachta

COMARCH Cracovia: Lipiainen, Klimowski – Jaśkiewicz, Shkrabau, Tiala, Montgomery, Kapa – Wajda, Jaracz, Karjalainen, Valtola, Mocarski – Noworyta, Kruczek, Toussaint, Bezwiński, Maki – Michalski, Mętel, Dziurdzia, Kapica, Gumiński. Trener: Krystian Dziubiński

Idź do oryginalnego materiału