Nieudane powroty byłego gracza Bundesligi

roosevelta81.pl 10 godzin temu

Niemiecki skrzydłowy wrócił do gry po serii urazów, które ciągnęły się za nim przez całą poprzednią rundę. Roberto trenować z drużyną miał okazję dopiero po powrocie z obozu przygotowawczego w Belek a szansę na wybiegnięcie na murawę dostał w spotkaniu z Niecieczą i w dłuższym wymiarze czasowym w Śląskim Klasyku.

Michal Gasparik pytany na konferencjach przedmeczowych o Massimo zwykle powtarzał, iż to bardzo dynamiczny, szybki gracz i czeka na jego powrót do pełni dyspozycji. Niemiec nabawił się urazu kostki przez który pauzował od 8 kolejki ligowej i okazję do zbierania minut na boisku miał dopiero w wyjazdowym spotkaniu w Niecieczy. W sobotnim Śląskim Klasyku zmienił debiutanta Dimiego - Ikia zagrał pierwszy mecz po przerwie a zmiana podyktowana była nadchodzącym meczem pucharowym w Poznaniu. Nie ukrywam, iż wszyscy chcieliśmy zobaczyć Massimo w grze - komentował pytania o hierarchię skrzydłowych trener Trójkolorowych.

Kibice i dziennikarze mają wątpliwości co do zaangażowania niemieckiego zawodnika, który ma spory bagaż doświadczeń na swoim koncie. Massimo zaliczył 40 meczów w Bundeslidze w Stuttgarcie i drugie tyle na niższym poziomie rozgrywkowym w Niemczech w barwach Greuther Furth czy Arminii. Pomimo tego wchodząc w końcówkach spotkań wygląda jakby nie wykazywał odpowiednich cech wolicjonalnych wymaganych u rezerwowego. W Niecieczy Roberto tylko truchtał po murawie, w Katowicach kilkukrotnie dochodził do przeciwników w posiadaniu piłki, udało mu się ją choćby raz wyłuskać i obsłużyć Lisetha. Nie widać było jednak tak potrzebnego zaangażowania w grę obronną, a zamiast tego obserwowaliśmy częste odpuszczanie pojedynków.

Sam trener był widocznie zirytowany postawą zawodnika - Nie dał nam nic. Rozmawiamy o zawodniku z Bundesligi, który rozegrał tam 50 spotkań i ja czekam na to aż coś pokaże, bo grał na pierwszym i drugim poziomie w Niemczech, więc to nie jest pierwszy-lepszy piłkarz - grzmiał Gasparik na konferencji prasowej. Czy 1700 minut w pierwszej lidze niemieckiej i 2600 na jej zapleczu, to dużo? Z pewnością za zachodnią granicą gra się na innej intensywności, selekcja zawodników jest dużo większa i nie jest łatwo znaleźć się na stałe w składach zespołów pokroju Stuttgartu.

Możemy się zgodzić z krytyką piłkarza, który ma bogatą historię kontuzji, który powoli wraca po kolejnym urazie i widać wyraźnie, iż podchodzi mocno asekuracyjnie do starć z obrońcami pokroju potężnie zbudowanego Klemenza. Massimo pokazał już w tym sezonie, chociażby ubiegłorocznym meczem z Lechem czy Rakowem w Częstochowie, iż ma łatwość w dochodzeniu do sytuacji strzeleckich, dysponuje fenomenalnym przyspieszeniem i możemy mieć sporo pożytku jeżeli tylko będzie w optymalnej dyspozycji. Potrzebuje tylko trochę ogrania i więcej zaangażowania, którego w ostatnich spotkaniach zabrakło. Tylko, iż ostatnie, to nie kwestia meczów w Niemczech, podań od kolegów, czy choćby niesprzyjającej pogody, tylko woli walki samego piłkarza.

Źródło: Roosevelta81.pl
Foto: Roosevelta81.pl

Idź do oryginalnego materiału