Jacek Klimczak od kilkunastu lat związany jest z siłownią. Jest trenerem personalnym i prowadzi grupę podopiecznych, realizując wspólnie z nimi wyznaczone cele. Jak przekonuje – siłowni nie należy się bać i warto odwiedzać ją nie tylko w styczniu!
PortalPłock: To mit czy fakt – w styczniu siłownia bywa przepełniona, czy to tylko nietrafiony internetowy mem?
Jacek Klimczak: No, bywa tłoczno [ŚMIECH]. Efektem postanowień noworocznych – z tego, co widzę – są głównie zajęte maszyny kardio. Z jednej strony to dobre, bo można się poruszać, ale co dalej? Dalej są treningi siłowe, gdzie popełniane są najczęstsze błędy.
PP: No właśnie, jakie błędy najczęściej popełniają amatorzy siłowni?
JK: Najczęstszy błąd, jaki widzę, to nakładanie na siebie zbyt dużych ciężarów. Brak techniki to klątwa wśród styczniowych ćwiczących. zwykle kończy się to kontuzjami i zniechęceniem do dalszych treningów. Oczywiście rowerek jest dobry dla osób chcących zrzucić kilogramy, ale nie wystarczy, jeżeli celem jest zmiana sylwetki czy wyrzeźbienie ciała. W takich przypadkach wskazane jest połączenie kardio i treningu siłowego. Polecam je wszystkim, zwłaszcza osobom w pewnym wieku.
PP: Najbezpieczniejszą metodą, żeby to wszystko miało ręce i nogi, jest chyba skorzystanie z pomocy trenera personalnego.
JK: To najprostsza metoda. Powiem więcej – choćby wskazana. Z internetu możemy się wiele nauczyć, ale przełożenie tej wiedzy na praktyczny trening siłowy to dwie różne rzeczy. Widzę wielu młodych chłopaków, którzy biorą się za „poważne ćwiczenia”, zakładają duże ciężary, czego skutki bywają tragiczne.
PP: Reagujesz w takich wypadkach?
JK: Tak! Często podchodzę i poprawiam albo podpowiadam. Niestety, równie często ktoś te rady bagatelizuje. Nie wiem, być może to kwestia ego, ale „olewcze” podejście do tematu i moich sugestii jest nagminne.
PP: Jak działa dobry trener personalny?
JK: Mogę powiedzieć na swoim przykładzie – pracuje z podopiecznym kompleksowo. Trening, dieta, plan realizacji celów – to wszystko musi być dopasowane indywidualnie. Każdy ma inne bodźce ruchowe, inny tryb życia, pracę siedzącą lub fizyczną. Dlatego plan i podejście zawsze muszą być indywidualne.
PP: Jakie najczęstsze prośby mają Twoi podopieczni? Zmiana sylwetki, zrzucenie kilogramów, a może przygotowanie do konkretnych zawodów?
JK: Najczęściej słyszę: „chcę schudnąć”. Świadomość jednak rośnie i cele się zmieniają. Niektórzy chcą poprawić sylwetkę i postawę ciała, inni po prostu czuć się zdrowiej i lepiej we własnym ciele. Jedno jest bardzo ważne i trzeba o tym pamiętać: zmiana ciała – jaka by nie była – to maraton, a nie sprint.
PP: Masz jakieś rady, jak nie stracić sylwestrowego zapału do ćwiczeń?
JK: Stawiamy sobie cele i konsekwentnie je realizujemy – najlepiej pod okiem trenera. To nie jest bardzo trudne, bo efekty przyjdą szybciej, niż nam się wydaje. A widoczne rezultaty są dodatkową motywacją do dalszego działania. Radzę każdemu zgłosić się do trenera albo napisać online do kogoś, kogo obserwujemy. Otrzymamy plan treningowy na kilka miesięcy – lub dłużej. jeżeli jest dobrze skonstruowany, a dieta trzymana, efekty zawsze będą zgodne z oczekiwaniami.
PP: Nie ma drogi na skróty?
JK: [ŚMIECH] Niestety, skutecznej nie ma.
PP: Na koniec rada dla kogoś, kto nie chce iść na siłownię – czy możemy zmienić sylwetkę w domu?
JK: Pewnie! Podstawą są zmiana nawyków żywieniowych i ruch. To się nazywa NEAT – spontaniczna aktywność w ciągu dnia. To najlepszy punkt wyjścia na początku. Pamiętajmy, iż chudnie się dzięki deficytowi kalorycznemu. Można go uzyskać, ograniczając jedzenie, zmieniając składniki posiłków lub właśnie poprzez NEAT. Wyjdźmy na spacer, zaparkujmy samochód dalej, zamieńmy auto na rower. Zapewniam – waga zacznie spadać!














