
Sandecja Nowy Sącz wraca z Bielska-Białej z jednym punktem, choć przez długi czas miała szansę na pełną pulę. W piątek, 9 października, biało-czarni zremisowali na wyjeździe z Rekordem Bielsko-Biała 1:1 w 11. kolejce Betclic 2. Ligi. Prowadzenie sądeczanom zapewnił już w 13. minucie Bartosz Szeliga, jednak po przerwie gospodarze odpowiedzieli trafieniem Daniela Ściślaka. Spotkanie było jednocześnie debiutem Ireneusza Mamrota w roli pierwszego trenera Sandecji. Nie zabrakło dogodnych okazji, kontrowersji w końcówce i nerwowej walki o utrzymanie remisu.
Nowy trener, nowe otwarcie. Sandecja gwałtownie objęła prowadzenie
Piątkowe spotkanie w Bielsku-Białej wzbudzało szczególne zainteresowanie kibiców z Nowego Sącza. Po zmianie na stanowisku szkoleniowca drużynę po raz pierwszy poprowadził Ireneusz Mamrot, który przejął zespół po Rafale Smalcu.
Początek należał do gospodarzy, jednak z każdą kolejną minutą Sandecja coraz wyraźniej przejmowała inicjatywę. Biało-czarni starali się utrzymywać przy piłce, szukać wolnych przestrzeni i wykorzystywać szybkość swoich zawodników w ofensywie.
Pierwsze poważne ostrzeżenie dla Rekordu przyszło w 12. minucie. Marko Kolar znalazł się w dogodnej sytuacji strzeleckiej, ale bramkarz gospodarzy Wiktor Kaczorowski zdołał obronić jego uderzenie nogami.
Zaledwie kilkadziesiąt sekund później golkiper bielszczan nie miał już tyle szczęścia.
Bartosz Szeliga trafił w 13. minucie. Kapitalna akcja sądeczan
W 13. minucie Sandecja przeprowadziła skuteczną akcję ofensywną prawą stroną boiska. Maciej Żurawski minął dwóch zawodników Rekordu, a następnie wycofał piłkę do wbiegającego Bartosza Szeligi.
Obrońca biało-czarnych wykorzystał okazję i skierował futbolówkę do siatki, mimo interwencji bramkarza oraz próbującego ratować sytuację defensora gospodarzy.
Sandecja prowadziła 1:0, a Bartosz Szeliga mógł cieszyć się z pierwszego gola po powrocie do nowosądeckiego klubu.
Trafienie dodało przyjezdnym pewności siebie. Podopieczni Ireneusza Mamrota dobrze organizowali grę i przez znaczną część pierwszej połowy skutecznie ograniczali ofensywne zapędy gospodarzy.
Rekord próbował odpowiedzieć, jednak jego akcjom brakowało wykończenia. W 22. minucie zablokowane zostało uderzenie Kacpra Kasprzaka, natomiast dziesięć minut później Jan Sobociński nieznacznie pomylił się po strzale głową.
Sandecja mogła podwyższyć wynik. Bramkarz Rekordu uratował gospodarzy
Najlepsza okazja do zwiększenia przewagi pojawiła się w 34. minucie.
Sandecja stworzyła wówczas dwie bardzo dobre sytuacje bramkowe niemal jedna po drugiej. Najpierw groźnie uderzał Maciej Żurawski, a następnie Marcel Płocica.
W obu przypadkach znakomicie zachował się Wiktor Kaczorowski, który skutecznymi interwencjami uchronił Rekord przed utratą kolejnego gola.
Do przerwy wynik nie uległ zmianie. Biało-czarni schodzili do szatni z jednobramkowym prowadzeniem, pozostawiając po sobie dobre wrażenie, choć niewykorzystane sytuacje mogły później okazać się kosztowne.
Rekord ruszył po przerwie. Daniel Ściślak wyrównał głową
Po zmianie stron obraz meczu wyraźnie się zmienił. Trener gospodarzy Piotr Tworek skorygował ustawienie swojej drużyny, stawiając na większą aktywność w bocznych sektorach boiska.
Rekord zaczął grać odważniej, a Sandecja została zmuszona do częstszej defensywy.
Efekt przyszedł już w 53. minucie.
Mateusz Tekieli dośrodkował piłkę z prawej strony, a Daniel Ściślak wyskoczył najwyżej w polu karnym i skutecznym strzałem głową pokonał Bartosza Głogowskiego.
Na tablicy wyników pojawił się remis 1:1.
Dla pomocnika Rekordu było to kolejne trafienie głową w ligowym spotkaniu. Dla Sandecji – bolesna strata prowadzenia, które utrzymywała przez ponad 40 minut.
Zmarnowana szansa Żurawskiego i emocje w końcówce
Po wyrównaniu gospodarze nie zamierzali zwalniać tempa. Rekord coraz częściej pojawiał się pod polem karnym Sandecji, ale również biało-czarni potrafili odpowiedzieć groźnym kontratakiem.
W 66. minucie Maciej Żurawski stanął przed szansą na ponowne wyprowadzenie Sandecji na prowadzenie. Jego próba nie przyniosła jednak gola.
Swoich okazji szukali także gospodarze. Gabriel Kasprowicz oddał strzał zablokowany w ostatniej chwili, Adam Gibiec próbował efektownej przewrotki, a Daniel Świderski niecelnie uderzał głową.
W końcowej fazie spotkania sądeczanie domagali się rzutu karnego po starciu Konrada Karety z zawodnikiem Sandecji. Arbiter nie zdecydował się jednak wskazać na jedenasty metr.
Ostatnie minuty były dla drużyny Ireneusza Mamrota wyjątkowo trudne. Wprowadzony wcześniej Tobiáš Diviš doznał kontuzji i musiał opuścić boisko. Ponieważ Sandecja wykorzystała już dostępne okienka zmian, kończyła spotkanie w dziesięcioosobowym składzie.
Mimo osłabienia biało-czarni utrzymali remis do ostatniego gwizdka.
Debiut Ireneusza Mamrota z jednym punktem. Niedosyt w Nowym Sączu
Remis 1:1 trudno uznać za rezultat, który w pełni zadowala sądeckich kibiców. Sandecja miała bowiem szanse, aby jeszcze przed przerwą wypracować wyraźniejszą przewagę, a po zmianie stron ponownie objąć prowadzenie.
Z drugiej strony druga połowa pokazała, iż gospodarze potrafili przejąć inicjatywę i stworzyć zagrożenie pod bramką Bartosza Głogowskiego.
Dla Ireneusza Mamrota był to pierwszy oficjalny sprawdzian w roli szkoleniowca biało-czarnych. Nowy trener zobaczył zarówno potencjał ofensywny zespołu, jak i elementy wymagające poprawy, szczególnie w utrzymaniu kontroli nad spotkaniem po przerwie.
Warto przypomnieć, iż w sierpniu tego roku Sandecja pokonała Rekord Bielsko-Biała 3:0 w Pucharze Polski. Tym razem rywale podzielili się punktami.
Rekord Bielsko-Biała – Sandecja Nowy Sącz 1:1 (0:1)
Bramki: Daniel Ściślak (53.) – Bartosz Szeliga (13.).
Rekord Bielsko-Biała: Wiktor Kaczorowski – Dariusz Pawłowski, Konrad Kareta, Jan Sobociński, Filip Sapiński – Mateusz Tekieli (78. Mateusz Klichowicz), Adam Gibiec, Daniel Ściślak, Jakub Ryś (79. Piotr Wyroba), Jakub Kempny (62. Gabriel Kasprowicz) – Kacper Kasprzak (83. Daniel Świderski).
Sandecja Nowy Sącz: Bartosz Głogowski – Kamil Ogorzały, Wiktor Pleśnierowicz, Kamil Słaby, Bartosz Szeliga (70. Łukasz Gerstenstein) – Szymon Kawała (56. Eryk Kosiński), Maciej Żurawski (78. Filip Piszczek), Dominik Holaň, Adam Brenkus, Marcel Płocica – Marko Kolar (70. Tobiáš Diviš).
Żółte kartki: Jakub Kempny, Jakub Ryś, Piotr Wyroba – Kamil Słaby, Marcel Płocica, Eryk Kosiński, Adam Brenkus, Filip Piszczek.
Sędzia: Mateusz Mastaj (Rzeszów).
Źródła: Sandecja Nowy Sącz, BTS Rekord Bielsko-Biała, relacje pomeczowe.

1 godzina temu












