Kierowca zobaczy znak informujący o początku odcinkowego pomiaru prędkości, a razem z nim od razu konkretną liczbę: 80, 100, 120 km/h albo inny limit obowiązujący na kontrolowanym fragmencie. Ministerstwo Infrastruktury rozpoczyna test nowego oznakowania odcinkowych pomiarów prędkości. Powód jest bardzo praktyczny. Kierowcy po zobaczeniu kamer i znaku D-51a często nie są pewni, jaki limit obowiązuje, gwałtownie hamują albo jadą znacznie wolniej niż pozwalają przepisy.
Kamery zainstalowane przy skrzyżowaniu. Grafika poglądowa. | Fot. PixabayNa znaku od razu zobaczysz, ile możesz jechać
Zmiana jest szczególnie interesująca z punktu widzenia Warszawy. Stolica ma już kilka dużych odcinkowych pomiarów na S2 i S8, a kolejne przygotowywane są w samym centrum miasta. Pod kontrolą znajdzie się tunel Wisłostrady, a następnie Most Poniatowskiego wraz z wiaduktami i łącznicami. W tym ostatnim przypadku Warszawa chce stworzyć system, którego nie da się ominąć zwykłym zjazdem z kontrolowanej trasy.
Krajowa Rada Bezpieczeństwa Ruchu Drogowego 11 września 2026 roku przyjęła uchwałę rozpoczynającą projekt badawczy dotyczący nowej wersji znaku D-51a, czyli znaku informującego o automatycznej kontroli średniej prędkości. Ministerstwo Infrastruktury pokazało już, jak ma wyglądać eksperymentalne oznakowanie.
Warto tu doprecyzować jedną rzecz. Nie będzie to po prostu drugi, osobny znak ograniczenia prędkości zawieszony kilka centymetrów pod D-51a. W zaprezentowanej przez resort wersji symbol znaku B-33 z konkretną wartością został wkomponowany w dolną lewą część znaku D-51a. Kierowca, patrząc na jedną tablicę, ma więc jednocześnie zobaczyć informację o rozpoczęciu pomiaru i obowiązującym limicie.
Jeżeli na kontrolowanym odcinku obowiązuje 100 km/h, na znaku pojawi się symbol ograniczenia z liczbą 100. Przy limicie 80 km/h kierowca zobaczy 80. Wartość będzie dostosowywana do rzeczywistych zasad obowiązujących na konkretnym odcinku.
Dzisiaj znak odcinkowego pomiaru nie musi powtarzać ograniczenia
I właśnie stąd bierze się cały problem. Obowiązujące przepisy nie wymagają, aby przy samym początku odcinkowego pomiaru ponownie ustawiano znak określający maksymalną prędkość. Ministerstwo Infrastruktury wyjaśniało wcześniej, iż limit wynika albo z ogólnych przepisów dotyczących konkretnego rodzaju drogi, albo z ustawionego wcześniej znaku B-33.
W teorii wszystko jest więc jasne. W praktyce kierowca wjeżdża na ekspresówkę, mija wcześniej kilka znaków, ograniczenie może być inne niż standardowe 120 km/h, a po zobaczeniu żółtych kamer i znaku odcinkowego pomiaru zaczyna się zastanawiać: „Tu jest 120, 100 czy może 80?”. Część osób dla bezpieczeństwa gwałtownie zwalnia. Ministerstwo przyznaje, iż takie zachowania same mogą tworzyć zagrożenie.
Wiceminister infrastruktury Stanisław Bukowiec wskazał, iż resort otrzymywał sygnały o dezorientacji kierowców na odcinkach objętych pomiarem. Właśnie dlatego państwo chce sprawdzić w rzeczywistym ruchu, czy podanie limitu bezpośrednio na znaku zmniejszy liczbę gwałtownych hamowań i ułatwi kierowcom utrzymywanie prawidłowej prędkości.
Na razie to test. Nowy znak nie pojawi się od razu przy każdym pomiarze w Polsce
To bardzo ważne. Nie weszło jeszcze rozporządzenie nakazujące wymianę wszystkich znaków D-51a w Polsce. Krajowa Rada Bezpieczeństwa Ruchu Drogowego uruchomiła projekt badawczy. Nowe oznakowanie ma zostać zamontowane na wybranych autostradach i drogach ekspresowych, na których już działa automatyczna kontrola średniej prędkości.
Badacze będą porównywali sytuację przed i po zmianie oznakowania. Analizowana ma być między innymi średnia prędkość pojazdów, liczba gwałtownych zmian prędkości, przypadki ostrego hamowania, liczba naruszeń oraz zdarzenia drogowe. Projekt prowadzi Generalna Dyrekcja Dróg Krajowych i Autostrad przy współpracy Policji, GITD, Instytutu Badawczego Dróg i Mostów oraz Instytutu Transportu Samochodowego.
Dopiero wyniki mają dać odpowiedź, czy nową konstrukcję znaku należy na stałe wprowadzić do przepisów. Resort nie opublikował jeszcze listy konkretnych odcinków, na których pojawi się eksperymentalne oznakowanie.
Warszawa jest szczególnie ciekawym miejscem do takich testów
W stolicy i jej bezpośrednim sąsiedztwie odcinkowych pomiarów jest już wyjątkowo dużo. Na części z nich obowiązuje standardowe ograniczenie dla drogi ekspresowej, ale są też miejsca, w których limit jest niższy, niż kierowca może intuicyjnie zakładać. Najlepszym przykładem jest wschodni fragment Południowej Obwodnicy Warszawy.
Na odcinku S2 Warszawa – Zagórze samochody osobowe mogą poruszać się maksymalnie 100 km/h, mimo iż na dwujezdniowej drodze ekspresowej ogólny limit dla samochodu osobowego wynosi 120 km/h. System obejmuje około 10,3 km trasy. To właśnie takie miejsca pokazują, dlaczego dodatkowe umieszczenie ograniczenia na samym znaku OPP może być dla kierowcy przydatne.
Gdzie w tej chwili działają odcinkowe pomiary w Warszawie?
| S8 | Warszawa, ul. Łabiszyńska – Marki, ul. Szpitalna | 120 km/h auta osobowe, 80 km/h ciężarowe | Działa |
| S8 | Węzeł Warszawa Zachód – Blizne Łaszczyńskiego | 120 km/h auta osobowe, 80 km/h ciężarowe | Działa |
| S2 | Tunel Południowej Obwodnicy Warszawy pod Ursynowem | 80 km/h | Działa |
| S2 | Warszawa – Zagórze, wschodnia część POW | 100 km/h auta osobowe, 80 km/h ciężarowe | Działa |
| Tunel Wisłostrady | Tunel w rejonie Starego Miasta | Obecnie 50 km/h | W przygotowaniu |
| Most Poniatowskiego | Most, wiadukty oraz wybrane łącznice | Zgodnie z oznakowaniem obowiązującym na trasie | W przygotowaniu |
Na S8 kamery kontrolują łącznie około 14 km drogi
Dwa warszawskie systemy na S8 działają od listopada 2021 roku. Jeden obejmuje trasę pomiędzy ul. Łabiszyńską w Warszawie a ul. Szpitalną w Markach, drugi kontroluje przejazd pomiędzy węzłem Warszawa Zachód a rejonem Bliznego Łaszczyńskiego. Łącznie zainstalowano tam 30 kamer, a kontrolowane fragmenty mają około 14 km. Pomiar prowadzony jest w obu kierunkach.
System nie interesuje się tym, czy kierowca zwolnił dokładnie przed kamerą. Rejestrowany jest czas wjazdu na odcinek i czas jego opuszczenia, a następnie obliczana jest średnia prędkość. o ile wynik przekracza dopuszczalną wartość, materiał trafia do systemu CANARD.
W tunelu pod Ursynowem limit wynosi 80 km/h
Kolejny warszawski OPP działa w tunelu Południowej Obwodnicy Warszawy w ciągu S2. 12 kamer kontroluje około 2,5 km trasy na wszystkich trzech pasach w obu kierunkach. Dopuszczalna prędkość wynosi tam 80 km/h.
Tunel jest dobrym przykładem miejsca, w którym kierowcy muszą zwracać szczególną uwagę na znaki, a nie tylko na ogólne limity przypisane do drogi ekspresowej. Dodatkowo nad jezdnią funkcjonują znaki zmiennej treści. W razie zdarzenia, awarii lub innych problemów zarządca może zmieniać organizację ruchu i ograniczenia.
Nowy OPP na S2 gwałtownie stał się jednym z najbardziej zapracowanych w kraju
Od początku 2026 roku działa także system określany przez CANARD jako Warszawa – Zagórze. Kontroluje około 10,3 km wschodniej części S2. Dla samochodów osobowych obowiązuje tam 100 km/h, dla ciężarowych 80 km/h.
Według danych CANARD przytaczanych latem 2026 roku system w ciągu pierwszych 6 miesięcy zarejestrował 37 944 przypadki przekroczenia średniej prędkości. Dawało to około 210 rejestracji dziennie i czyniło warszawski odcinek jednym z rekordowych OPP w Polsce. To również pokazuje, jak duże znaczenie może mieć czytelne podanie limitu bezpośrednio na początku pomiaru.
Tunel Wisłostrady będzie pierwszym miejskim OPP poza trasami szybkiego ruchu
Warszawa idzie jednak krok dalej. Odcinkowy pomiar powstaje także na zwykłej miejskiej arterii. W tunelu Wisłostrady obowiązuje w tej chwili limit 50 km/h, a ZDM podpisał już umowę na montaż systemu. Wykonawca dostał 300 dni na instalację i uruchomienie urządzeń.
Warszawscy drogowcy uzasadniają inwestycję wynikami wcześniejszych pomiarów. W badaniach z 2018 roku zaledwie około 5 proc. samochodów przejeżdżało tunelem z prędkością nieprzekraczającą 50 km/h. Średnia wynosiła 66-72 km/h, a 15 proc. kierowców poruszało się szybciej niż 86-88 km/h. Rekordowy zmierzony przejazd zbliżył się do 174 km/h.
ZDM zapowiedział jednocześnie, iż po uruchomieniu OPP zweryfikuje obowiązujący limit. Nie przesądzono jednak, iż zostanie on podwyższony. Na dziś obowiązującą wartością pozostaje 50 km/h.
Most Poniatowskiego dostanie system, którego nie da się ominąć zjazdem
Jeszcze ciekawiej ma wyglądać kontrola na Moście Poniatowskiego. ZDM ogłosił w lipcu przetarg na dostawę i montaż odcinkowego pomiaru na moście i jego wiaduktach. System zastąpi obecne fotoradary.
Najważniejsza różnica będzie jednak dotyczyła łącznic. Warszawa chce objąć kontrolą nie tylko prosty fragment od punktu A do punktu B, ale również zjazdy i wjazdy, w tym węzeł z Wisłostradą. Kierowca nie ma mieć możliwości opuszczenia kontrolowanego odcinka jedną łącznicą, a następnie powrotu na trasę już za kamerą końcową. ZDM określa projekt jako pierwszy tak „szczelny” odcinkowy pomiar w Polsce.
Po podpisaniu umowy wykonawca będzie miał 300 dni na uruchomienie systemu. Dlatego nie należy jeszcze podawać konkretnego dnia rozpoczęcia wystawiania mandatów. Obecne fotoradary na moście będą działały do czasu przejścia na nowy model, a następnie mają zostać wykorzystane w innych lokalizacjach Warszawy.
Nowego znaku nie należy jeszcze obiecywać na Moście Poniatowskiego i Wisłostradzie
Tu pojawia się istotne rozróżnienie. Projekt nowego znaku D-51a z wpisanym limitem ma być w tej chwili testowany na autostradach i drogach ekspresowych. Tunel Wisłostrady i Most Poniatowskiego nie należą do tych kategorii dróg.
Dlatego na dziś nie ma podstaw, aby stwierdzić, iż po uruchomieniu warszawskich miejskich OPP od razu staną tam właśnie nowe eksperymentalne znaki. o ile badania dadzą dobre wyniki, rozwiązanie może później zostać wpisane do przepisów i stosowane szerzej. W pierwszym etapie najbardziej naturalnymi miejscami dla testów w rejonie stolicy są jednak warszawskie odcinki S2 i S8.
Wokół Warszawy również gwałtownie przybywa kamer
Odcinkowe pomiary tworzą już coraz gęstszą sieć na głównych trasach wylotowych ze stolicy. W 2026 roku system CANARD został znacząco rozbudowany. W bezpośrednim otoczeniu Warszawy kierowcy mogą spotkać kontrole między innymi na S8 w kierunku Nadarzyna i Wołomina, na S7 w stronę Grójca oraz na innych fragmentach głównych dróg prowadzących do aglomeracji.
| Opacz – Puchały | S8 | około 2,3 km |
| Obwodnica Nadarzyna | S8 | około 3,2 km |
| Rejon Zielonki i Wołomina | S8 | około 8 km |
| Tarczyn – rejon Grójca | S7 | około 7,4 km |
| Kanie – Otrębusy | DW719 | około 1,3 km |
Lista stale się zmienia wraz z uruchamianiem kolejnych urządzeń, dlatego przed dłuższą trasą nie warto opierać się wyłącznie na pamięci. O początku kontroli zawsze informuje oznakowanie ustawione przy drodze.
Nie liczy się maksymalna prędkość, tylko średnia z całego odcinka
Odcinkowy pomiar działa zupełnie inaczej niż klasyczny fotoradar. Kamera na początku odczytuje tablicę rejestracyjną i zapisuje dokładny czas wjazdu. Druga robi to samo przy wyjeździe. System zna długość odcinka, więc może obliczyć średnią prędkość pojazdu pomiędzy kamerami.
Jeżeli na odcinku z limitem 100 km/h kierowca przez część drogi jedzie 130 km/h, a następnie tuż przed końcową kamerą gwałtownie zwalnia do 70 km/h, nie oznacza to automatycznie uniknięcia odpowiedzialności. Liczy się czas całego przejazdu. Zwolnienie przed samą bramownicą nie działa tak jak przy tradycyjnym fotoradarze.
Mandat może wynieść choćby 2500 zł, a przy recydywie 5000 zł
| do 10 km/h | 50 zł | – |
| 11-15 km/h | 100 zł | – |
| 16-20 km/h | 200 zł | – |
| 21-25 km/h | 300 zł | – |
| 26-30 km/h | 400 zł | – |
| 31-40 km/h | 800 zł | 1600 zł |
| 41-50 km/h | 1000 zł | 2000 zł |
| 51-60 km/h | 1500 zł | 3000 zł |
| 61-70 km/h | 2000 zł | 4000 zł |
| ponad 70 km/h | 2500 zł | 5000 zł |
Do mandatu dochodzą punkty karne. Najpoważniejsze przekroczenia oznaczają choćby 15 punktów. W przypadku recydywy drogowej wysokość mandatu za najpoważniejsze przekroczenia prędkości może zostać podwojona.
Nowy znak ma zakończyć zgadywanie przed kamerami
Cały pomysł sprowadza się do bardzo prostej zasady: skoro państwo kontroluje średnią prędkość na kilku lub kilkunastu kilometrach drogi, kierowca powinien od razu wiedzieć, do jakiej wartości ma tę średnią utrzymać. Nie powinien przypominać sobie, czy 2 km wcześniej minął znak 100, czy w tym miejscu obowiązuje już standardowe 120 km/h.
Dlatego eksperymentalny D-51a łączy obie informacje. Na jednej tablicy pojawi się symbol odcinkowego pomiaru oraz liczba określająca dopuszczalną prędkość. jeżeli testy wykażą, iż kierowcy rzadziej gwałtownie hamują i lepiej przestrzegają adekwatnego limitu, rozwiązanie może później stać się nowym standardem.
Dla Warszawy moment jest szczególnie ciekawy. Odcinkowe pomiary z tras szybkiego ruchu zaczynają wchodzić na zwykłe miejskie ulice. Po S8, tunelu S2 i nowym odcinku S2 Warszawa – Zagórze przyjdzie czas na tunel Wisłostrady i Most Poniatowskiego. Kierowcy będą więc spotykali taki sposób kontroli już nie tylko przy wyjeździe z miasta, ale również podczas codziennego przejazdu przez samo centrum stolicy.

1 godzina temu











