O kulisach sportu pisze Bogdan Poprawski: Psycholog w sporcie

goniec.net 6 godzin temu
Sympatycy sportu, a szczególnie tenisa, wiedzą co nieco na temat psychologa w sporcie.
Najlepsza polska tenisistka zatrudniła już dawno temu swoją osobista psycholożkę Darię Abramowicz i korzysta z jej rad. Obserwatorzy, tak sportowi jak i kibice mają zróżnicowane opinie, ale psycholog w sporcie jest potrzebny. Tak czy owak.,
Zacznę od mojego osobistego „psychologicznego” trenowania moich zawodników. Mój najlepszy dyskobol w bardzo młodym wieku wygrał Igrzyska Imperium Brytyjskiego „Commonwealth Games” w wieku zaledwie 21 lat z całkiem przyzwoitym wynikiem jak na niespełna 3 lata treningu: prawie 60 m. Rozpalił tym samym wyobraźnię i już ustawiał się na podium Igrzysk Olimpijskich w Seulu, które miały się odbyć za dwa lata. Ani on, ani ja nie mieliśmy doświadczenia z największej areny sportowej, ale jak to zwykle bywa – uczymy się przez własne doświadczenia.
Przygotowałem zawodnika najlepiej, jak tylko mogłem pod względem fizycznym i technicznym. Nie zwracałem specjalnie uwagi na stronę psychiczną, bo sam zawodnik praktycznie nigdy się nie spalał. Zawsze startował na wyższym poziomie niż treningowym, a o to przede wszystkim chodzi.
Pierwszy olimpijski start wyszedł mizernie. Spodziewaliśmy się wyniku na poziome 62-63 metrów, gdyż tak treningowo zapowiadało się, jednak nic z tego nie wyszło. Po konkursie porozmawialiśmy o powodach takiego słabego startu. Zawodnik powiedział mi: trenerze. Niesamowita presja.
Zacząłem analizować to jego stanowisko w mój, bardzo prosty sposób i zapytałem” Jaka presja? Eliminacje odbywały się o 9.00 rano, nikogo na widowni, żadnej telewizji, sam zawodnik nieznany szerszej publiczności. Jedynie rodzina, przyjaciele i trener czegoś tam oczekiwali. Wydawałoby się, iż przecież takie samo koło, taki sam dysk, taki sam promień do lądowania dysku i taka porażka Po latach doświadczeń doszedłem do wniosku, iż chyba ja jestem powodem takich niepotrzebnych napięć przedstartowych i startowych. Byłem zawsze bardzo wymagający.
W efekcie, mój dyskobol ustanowił rekord Kanady, zdobył 9 tytułów mistrzowskich i przeszedł do historii jako jeden z najwybitniejszych przedstawicieli lekkiej atletyki.
Podszedłem inaczej w przypadku drugiego wielkiego talentu, którey wyłowiłem w miejscowości Timmins. Po prostu – bez rozbudzania wielkich oczekiwań. Obaj postanowiliśmy cieszyć się życiem na bieżąco. Chłopak był niesamowicie utalentowany, jednak mój angaż w sporcie został ucięty przez rząd federalny i kolejne okresy rozwoju przypadły na uczestnictwo w systemie amerykańskim NCAA. Mój psychologiczny eksperyment, zresztą dobrze zapowiadający się, runął w gruzach.
Teraz porównam te moje doświadczenia z sytuacją Igi Świątek.
Oczywiście takie porównania będą koślawe, tak jak jabłka z gruszką. Iga jest prowadzona od dziecka przez bardzo wymagającego ojca. Nie ma nic w tym złego. Cała masa chińskich matek jest wymagająca w stosunku do swoich dzieci zmuszając je niejako do 6 godzinnego treningu muzycznego, gra na fortepianie, skrzypcach itp., albo specjalne zajęcia dodatkowe z nauk ścisłych. Wyniki mają imponujące, szczególnie w młodym wieku, ale także i później.
Iga miała szczęście, iż wyniki gwałtownie przyszły. Jej siostra takiego reżimu nie wytrzymała. Wprawdzie mówi się, iż zrezygnowała z powodu kontuzji, ale znawcy wiedza, iż kandydatem na mistrzynię nie była.
Tenis jest sportem niezwykle wymagającym. Zawodniczka jest na telewizyjnych ekranach godzinami i cała uwaga jest właśnie na nią skierowana. kilka osób może sobie w takiej sytuacji poradzić. Aryna Sabalenka jest wyjątkiem.
Nagrody finansowe w tenisie są ogromne, co dodatkowo powoduje stres. Potrzebna jest osoba w sztabie, która może w tym pomoc. Czy to będzie psycholog czy masażysta – nie ma znaczenia.
www.bogdanpoprawski.com
Idź do oryginalnego materiału