Egzaminatorzy z Wojewódzkiego Ośrodka Ruchu Drogowego w Kielcach wymyślili własne zasady, by oblewać kursantów – informuje portal brd24.pl. Na przykład niedodanie gazu podczas jazdy na łuku czy minimalny uślizg koła podczas ruszania na wzniesieniu.
Portal opisuje trzy sposoby negatywnego oceniania egzaminatorów z kieleckiego WORD i oddziału terenowego w Ostrowcu Świętokrzyskim. To „sposób na uślizg”, „sposób na gaz” i „sposób na milczenie”. Autor artykułu Andrzej Łapa w rozmowie z Radiem Kielce przyznaje, iż podjął temat po interwencji instruktorów z województwa świętokrzyskiego, którzy skarżyli się na nieprawidłowe ocenianie swoich kursantów na egzaminach.
– Kiedy zwróciłem się do urzędu marszałkowskiego w Kielcach o informacje dotyczące niezdanych egzaminów, okazało się, iż niektórzy egzaminatorzy przekraczali swoje kompetencje. Niektórzy wystawiali wynik negatywny zadania, gdy kandydat na kierowcę ruszył na wzniesieniu i zabuksowały mu koła. Nie ma takiego wymogu, by przyczepność kół utrzymać na wzniesieniu. W opisywanych przypadkach kierowcy mieli do czynienia ze śliską nawierzchnią, więc każdemu może zdarzyć się, iż koło zabuksuje. To nie jest powód do wystawienia wyniku negatywnego – ocenia Andrzej Łapa.
„Sposób na gaz” dotyczy z kolei pokonywania tzw. „łuku”. Zdający egzamin nie nacisnął podczas jego pokonywania pedału gazu, bo wykorzystał współczesne możliwości techniczne samochodu, co zostało przez egzaminatora uznane za błąd. Z kolei „sposób na milczenie” miał dotyczyć oblewania kursantów po wydawaniu im ograniczonych komunikatów słownych na placu manewrowym.
– Kandydat sprawdzał wylosowane dwa elementy, np. poziom płynu hamulcowego i działanie świateł mijania, a następnie czekał na kolejne polecenie. Egzaminator również milczał. Po pewnym czasie miał pytać, czy zdający zakończył pierwsze zadanie. o ile kandydat odpowiadał twierdząco, dowiadywał się, iż wykonał je nieprawidłowo, ponieważ… nie przygotował się jeszcze do jazdy. Przy drugim takim zachowaniu egzamin miał kończyć się wynikiem negatywnym – opisuje portal i dodaje, iż inny egzaminator po sprawdzeniu płynów i świateł wydaje polecenie, by przygotować się do jazdy, a ten nie.
Kielce. WORD / Fot. Jarosław Kubalski – Radio KielcePortal brd.pl udokumentował, iż niektórzy zdający odwoływali się od wyniku egzaminu do Urzędu Marszałkowskiego Województwa Świętokrzyskiego w Kielcach, który jest organem nadzorującym. Urząd w opisanych sytuacjach kwestionował ocenę egzaminatorów i unieważniał egzaminy. W jednym przypadku sprawa trafiła choćby do Ministerstwa Infrastruktury, bo urząd wystąpił o interpretację przepisów.
W artykule „Kieleccy kosiarze. Egzaminatorzy wymyślili własne zasady, by oblewać kursantów” portal brd24.pl przytoczył też dane dotyczące zdawalności z 2025 roku. Okazało się, iż u niektórych egzaminatorów zdawalność sięga ok. 50 proc., u innych wynosi zaledwie 18 proc.
Artur Łapa, autor artykułu i jednocześnie instruktor jazdy mówi, iż jego intencją było ukazanie społeczeństwu, jak w nierówny sposób są oceniani zdający egzamin na prawo jazdy.
– Nie może być takiej sytuacji, iż jeden egzaminator pozwala na pewne praktyki, a drugi nie. Część sądów potwierdza rację egzaminatorów, część przyznaje rację osobom zdającym – podkreśla.
Zbigniew Duda, dyrektor Wojewódzkiego Ośrodka Ruchu Drogowego w Kielcach zwraca uwagę na decyzje sądu. Jak mówi, oceny urzędu marszałkowskiego nie zawsze były tymi ostatecznymi, a egzaminatorzy odwoływali się później do Wojewódzkiego Sądu Administracyjnego, który to im przyznawał rację. Dyrektor zapewnia, iż zależy mu na tym, by osoby podchodzące do egzaminu były oceniane sprawiedliwie, jednocześnie przyznaje, iż egzaminatorzy są różni – bardziej i mniej surowi.
– To tak jak w szkole. Wiem, iż przepisy obowiązują wszystkich, ale wewnątrz nich też można różnie działać. Być bardziej rygorystycznym, bądź mniej. My na ten temat rozmawiamy z egzaminatorami, natomiast nie mam możliwości prawnej i zresztą nie powinienem takiej mieć, by wnikać w wynik egzaminów – mówi Zbigniew Duda.
Dyrektor dodaje, iż osobiście liczy na to, iż medialne doniesienia nakłonią do refleksji także egzaminatorów, bo nie wszystkie przewinienia osób podchodzących do egzaminu są tej samej wagi, o czym kierowcy później przekonają się w życiu. W jego ocenie temat ten prowokuje też do stawiania pytań o gruntowną reformę przeprowadzania egzaminów.
O opinię poprosiliśmy także Jakuba Hanaka, instruktora techniki jazdy i dziennikarza Polskiego Radia Kierowców, który ocenił, iż opisane przez portal brd24.pl sposoby negatywnego oceniania kierowców są absurdalne i niedostosowane do obecnych realiów.
– Tkwimy w przepisach z lat 80-90 minionego wieku. Zmienił się ruch, sposób poruszania po drogach. Ruch jest znacznie większy niż kiedyś i dziś powinniśmy zwracać uwagę na inne rzeczy niż ruszanie pod górę – uważa Jakub Hanak. – Nie może być tak, iż egzaminator uwziął się na jeden sposób oceniania egzaminowanych i bierze pod uwagę tak błahe powody. W kwestii przepisów nie powinno być miejsca na wolną interpretację konkretnych zachowań kierowcy. o ile widzimy rażący błąd, wtedy egzamin powinien zakończyć się ze skutkiem negatywnym, ale opisane sytuacje zdecydowanie takimi nie są – komentuje.

1 godzina temu









