Obrońca Górnika Zabrze bez ogródek o aurze panującej na Groupama Arena. "Chyba w całej swojej karierze nie grałem w takim upale"

roosevelta81.pl 3 tygodni temu
Zdjęcie: Janicki_Ferencvaros


Piłkarze Górnika Zabrze w meczu z Ferencvarosem walczyli nie tylko z faworyzowanym rywalem, ale też wysoką temperaturą. Po starciu w Budapeszcie obrońca Trójkolorowych Rafał Janicki nie ukrywał, iż w takich warunkach nie było mu jeszcze dane grać w piłkę.

To był bardzo ciężki mecz. Pierwsza połowa miała dwa oblicza. Przed przerwą na nawodnienie lepszą drużyną był Ferencvaros, ale później to wy przejęliście inicjatywę. Z czego to wynikało?

- Gospodarze szybciej zaadaptowali się do panujących warunków, a nie było łatwo grać w takiej temperaturze. Myślę, iż rywale szybciej odnaleźli się na boisku: byli bardziej zadziorni, agresywni, szybsi i lepiej operowali piłką. Z tego powodu mieliśmy spore problemy przez pierwsze pół godziny. Dobrze, iż w tym czasie nie straciliśmy bramki, bo rywale stworzyli sobie dwie stuprocentowe sytuacje, których nie wykorzystali, a tak naprawdę powinni byli zamienić je na gole. Z czasem jednak trochę się obudziliśmy i nasza gra zaczęła wyglądać lepiej. Złapaliśmy swój rytm, dlatego szkoda, iż ostatecznie żadnej z naszych akcji nie zdołaliśmy sfinalizować trafieniem.

Myślisz, iż w rewanżu postawicie znacznie bardziej na ofensywę, by odrobić straty, czy w pierwszej połowie znów będziecie raczej badać ruchy Ferencvarosu i dopiero z czasem przejdziecie do ataku?

- Naszym planem od początku wcale nie było wyczekiwanie na ruch przeciwnika. Źle weszliśmy w to spotkanie, a rywal narzucił nam swoje warunki, przez co tak to ostatecznie wyglądało z boku. Na pewno zwrócimy na to uwagę, bo ten mecz miał przebiegać zupełnie inaczej. Trener z pewnością omówi to z nami podczas analizy. jeżeli chodzi o rewanż - nie mamy już nic do stracenia. Przegraliśmy 0:1, więc pozostaje nam tylko odwrócić losy dwumeczu. Myślę, iż już od pierwszej minuty będziemy chcieli pokazać na boisku nasze ambicje.

Jak oceniasz kwestię przełożenia waszego meczu ligowego? Czy to was nieco nie wybiło z uderzenia?

- Chyba nie ma tu złotego środka. Decyzje w tych sprawach nie należą do nas - jeżeli mamy grać, to gramy, a jeżeli mecz zostaje przełożony, to po prostu go nie rozgrywamy. Trener jest w tych kwestiach znacznie bardziej doświadczony, ma za sobą lata gry w europejskich pucharach i potrafi to odpowiednio rozplanować. My po prostu musimy się do tego dostosować. Osobiście nie sądzę jednak, by miało to decydujące znaczenie na boisku.

Jak odniesiesz się do warunków pogodowych? Na stadionie panowały warunki przypominające te w piekarniku. Tak to przynajmniej wyglądało na trybunach, a jak było z perspektywy murawy?

- Rzeczywiście, było bardzo gorąco, ale rywale mierzyli się z identyczną pogodą. Mam wrażenie, iż po prostu szybciej się do niej przystosowali. My mieliśmy trudności z wejściem w mecz i początek nie ułożył się po naszej myśli. Warunki były niezwykle wymagające. Przyznałem zresztą Erikowi, że. Powietrze dosłownie stało w miejscu i nie było czym oddychać. choćby gdyby sędzia zarządzał przerwę na nawodnienie co pięć minut, nikomu by to nie przeszkadzało.

Mierzyliście się z jedną drużyną grającą na zielono, a w sobotę w Radomiu zmierzycie się z kolejną. Jakie jest wasze nastawienie przed tym ligowym starciem?

- Oby było znacznie lepiej niż dzisiaj. Chcemy być gotowi już od pierwszej minuty i wejść w to spotkanie ze zdecydowanie większą energią. Taki początek, jak ten w dzisiejszym meczu, po prostu nam nie przystoi. Musimy wchodzić na adekwatne obroty znacznie szybciej, bo Ferencváros mógł dzisiaj otworzyć wynik już na samym początku starcia. Mam więc nadzieję, iż w Radomiu zaprezentujemy stuprocentową gotowość od pierwszego gwizdka.

Odpowiednie wejście w mecz będzie kluczem do tego, by w Radomiu zapunktować?

- Zdecydowanie. Czysta głowa i odpowiedni mental będą w tym meczu kluczowe.

Czy tak ekstremalne temperatury i konieczność rozgrywania meczów co trzy dni mogą odbić się na waszej fizycznej dyspozycji w weekend?

- Oby nie. Większość z nas nie jest przyzwyczajona do rytmu gry co trzy dni, więc w pewnym sensie sprawdzamy to teraz na żywym organizmie. Sztab szkoleniowy ma oczywiście do dyspozycji szczegółowe odczyty z systemów GPS, więc podejrzewam, iż ewentualne rotacje w składzie i decyzje o tym, kto wybiegnie na boisko, będą podejmowane na podstawie analizy tych danych.

Źródło: Roosevelta81.pl
Foto: Roosevelta81.pl

Idź do oryginalnego materiału