Obrońca Górnika Zabrze wskazuje na największą siłę wicemistrza Polski. "Każdy piłkarz doskonale wie, co ma grać"

roosevelta81.pl 1 tydzień temu
Zdjęcie: Drużyna_radość_Zmrzly_Sacek_Urbański_Sadilek


W meczu z Jagiellonią Białystok Ondrej Zmrzly zagrał na prawej stronie defensywy Górnika Zabrze. Pod nieobecność Michala Sacka nominalny lewy obrońca musiał stawić czoła wyzwaniu, ale nie był to dla niego powód do rozdzierania szat. Jak przekonuje reprezentant Czech, w szatni wicemistrza Polski niuanse taktyczne nie są dla żadnego z zawodników zagwozdką.

Jesteśmy po ciężkim, ale wygranym przez nas meczu. Powiedz, jak to spotkanie wyglądało z Twojej perspektywy?

Myślę, iż w dużej mierze kontrolowaliśmy ten mecz przez większość czasu. Tylko na samym początku brakowało nam trochę tempa po trzech tygodniach przerwy reprezentacyjnej. Dziewięciu naszych piłkarzy wyjechało na kadry, więc nie jest łatwo od razu zgrać to wszystko z powrotem w jednym zespole. Jednak po 15-20 minutach graliśmy już to, co sobie założyliśmy.

Dużym zaskoczeniem dla kibiców był fakt, iż wyszedłeś na prawej obronie. Kiedy dowiedziałeś się, iż tam zagrasz? Czy to był Twój pierwszy raz na tej pozycji?

Tak, zagrałem tam po raz pierwszy. Spodziewałem się tego już w trakcie tygodnia. Wiedziałem, iż Sacek nie jest w pełni sił, rozmawialiśmy z chłopakami w szatni o jego problemach i o tym, iż sytuacja może wymagać mojego występu na prawej stronie. Przyjąłem to spokojnie, w ogóle się nie denerwowałem. To mniej więcej ta sama rola, wymaga jedynie nieco innej orientacji na boisku, więc nie było to dla mnie szczególnie trudne. Dobrze się przygotowałem, od dwóch dni byłem pewien, iż tam wystąpię. Ćwiczyliśmy ten wariant na treningach i uważam, iż wypadło to całkiem nieźle.

W pierwszej połowie zagrałeś chyba nieco bardziej zachowawczo, trzymając się z tyłu, ale w drugiej częściej podłączałeś się do ataku. Twoje zagranie przy pierwszej bramce w zasadzie otworzyło wynik meczu.

Tak, wynikało to z faktu, iż Jaga chciała grać długimi piłkami za nasze plecy. Posyłali sporo takich przekątnych podań. Zarówno Schmidt, jak i Hansen ustawiali się szeroko przy liniach i próbowali wbiegać za nasze plecy - chociażby za Erika. W pierwszej połowie musieliśmy tego mocno pilnować i trochę na nich poczekać. W drugiej odsłonie zagraliśmy już odważniej. Mecz ułożył się tak, iż rywale opadli z sił. My mieliśmy przewagę kondycyjną, bo przed przerwą umiejętnie przeczekaliśmy ich ataki i nie musieliśmy aż tyle biegać. Dzięki temu w drugiej połowie mogliśmy grać zdecydowanie wyżej w ofensywie i wszystko funkcjonowało już bardzo dobrze.

Za nami długa przerwa reprezentacyjna. Ty również rozegrałeś w tym czasie dwa mecze. Jak z perspektywy piłkarza wygląda powrót do klubu po takiej pauzie? Łatwo było wejść w rytm treningowy przed tą kolejką?

Mówiąc za siebie - tak, było łatwo. Bardzo cieszyłem się z powrotu do klubu. Wiedziałem, iż mam dużą szansę na występ od pierwszych minut, więc z euforią na to czekałem i to przejście nie sprawiło mi żadnych trudności. Na treningach robiliśmy to samo co zawsze. Mamy swój nakreślony plan, który wszyscy w zespole doskonale znają, więc z meczu na mecz kilka się tu zmienia. Oczywiście dochodzą pewne taktyczne detale, ale myślę, iż w naszej drużynie każdy piłkarz doskonale już wie, co ma grać.

Źródło: Roosevelta81.pl / Czwarta Trybuna Podcast
Wideo: Czwarta Trybuna Podcast
Foto: Roosevelta81.pl

Idź do oryginalnego materiału