Zaskakująco różnorodny muzyczny melanż złożył się na program tegorocznej, 29. edycji bielskiego Festiwalu Kompozytorów Polskich im. Henryka Mikołaja Góreckiego. Bohaterem nie został tym razem jeden wybitny twórca, ale spore grono artystów dawnych i współczesnych, reprezentujących bardzo różne odmiany muzyki. A łączyło ich jedno: związki z Bielskiem-Białą. Stąd hasło tego wydarzenia: „Głosy miasta”.
Pomysł w sam raz na rok, w którym Bielsko-Biała jest Stolicą Polskiej Kultury. Wymagał od Andrzeja Kosowskiego, dyrektora artystycznego PKP, i wspomagających go osób wykonania benedyktyńskiej wręcz pracy – poszukiwania w archiwach, bibliotekach, a choćby na strychach starych nut, płyt, filmów i taśm, by pokazać, jak bogate i nie w pełni znane są muzyczne tradycje miasta nad Białą. Trzy dni koncertów znacznie poszerzyły tę wiedzę.
Zabrzmiał więc nie tylko Hejnał Bielska-Białej na trąbki, skomponowany na ogłoszony w 1964 roku konkurs przez pochodzącego z Międzybrodzia Bialskiego Piotra Stachurę. Swą kompozycję – jak się okazało zwycięską – skromnie opatrzył tylko godłem, nie podając nazwiska. W odnalezieniu tajemniczego kompozytora pomogła „Kronika Beskidzka”, publikując komunikat wzywający zwycięzcę konkursu do Prezydium Miejskiej Rady Narodowej.
Piotr Szczutowski, Bielska Orkiestra Kameralna i Camerata Silesia
Dobrze znane od lat melodie z kreskówek produkowanych w Studiu Filmów Rysunkowych, skomponowane m.in. przez Zenona Kowalowskiego i Waldemara Kazaneckiego, przypomniała Bielska Orkiestra Kameralna pod dyrekcją Mateusza Walacha, który te kompozycje aranżacyjnie odświeżył. Zagrano też mniej znane kompozycje ze spektakli Banialuki i Teatru Polskiego. Skomponowali je związani z Bielskiem Małgorzata Hussar i Tadeusz Kocyba, a także Zygmunt Konieczny – jeden z filarów krakowskiej Piwnicy pod Baranami, a choćby – u progu swej światowej kariery – Krzysztof Penderecki. W 1959 roku napisał on muzykę do spektaklu Banialuki „Najdzielniejszy z rycerzy”. Był to sukces i po kilku latach zaproponowano mu rozbudowanie tej kompozycji do rozmiaru opery dziecięcej. Penderecki, mając już nadmiar zamówień, zaprosił do współpracy swojego studenta Marka Stachowskiego. W ten sposób w 1965 roku powstała operowa wersja historii o Strachu na wróble, który pragnie zaprzyjaźnić się z makami i staje w ich obronie. Podczas festiwalu partię Stracha z pierwszego aktu opery wykonał brawurowo Piotr Szczutowski z Bielskiego Centrum Kultury.
Natomiast popularny aktor Teatru Polskiego Tomasz Lorek zaśpiewał przedwojenny światowy przebój „Całuję twoją dłoń, madame”, skomponowany przez Ralpha Erwina, który urodził się (jako Erwin Vogl) w 1896 roku w Bielsku i w tutejszym teatrze stawiał pierwsze muzyczne kroki. Po I wojnie światowej robił już pod pseudonimem karierę w Wiedniu i Berlinie, a po dojściu nazistów do władzy wyemigrował, z powodu swego żydowskiego pochodzenia, do Francji, gdzie zmarł. Niemiecką kompozycją, autorstwa Güntera Oppenheimera, jest wielki swingowy przebój Marii Koterbskiej „Do grającej szafy grosik wrzuć”, przypomniany podczas festiwalu przez Renatę Przemyk, także Bielszczankę. Nie zabrakło też współczesnego jazzu. Swoją kompozycję „Norwid – Cztery utwory z orkiestrą” zaprezentowała ceniona pianistka młodego pokolenia Kasia Pietrzko ze swoim triem oraz saksofonistą Maciejem Kądzielą. A znalazły się w tym koncertowym melanżu także utwory w klimacie religijnym. Współczesną, opartą na tekstach biblijnych „Dziękczynną pieśń Miriam” słynnego bielskiego pianisty i kompozytora – eksperymentatora Janusza Kohuta pięknie zaśpiewała Joanna Korpiela-Jatkowska, także pochodząca z Bielska. Przypomniano też utwory Victora Clarissa Czajanka, utalentowanego, ale skazanego na niepamięć (bo jeden z utworów dedykował Hitlerowi) przedwojennego kompozytora i organisty kościoła św. Mikołaja.
Janusz Kohut
O związkach Karola Szymanowskiego z Bielskiem kilka wiadomo, a jednak jego Mazurek op. 50 nr 12 (w wersji na orkiestrę) nieprzypadkowo znalazł się w programie festiwalu. Otóż należy on do serii mazurków, które dedykował swemu przyjacielowi, wybitnemu bielskiemu pianiście Janowi Smeterlinowi (urodzonemu jako Hans Schmeterling, syn adwokata i przewodniczącego gminy żydowskiej), który z kolei często wykonywał na koncertach dzieła fortepianowe Szymanowskiego.
W repertuarze nie zabrakło utworów patrona festiwalu, a także innych związanych z Bielskiem współczesnych kompozytorów – Grażyny Krzanowskiej, Piotra Majchrzaka, Krzysztofa Maciejowskiego. Solistami byli pianiści Mateusz Dubiel, Michał Korzistka, Agata Adamczyk, wiolonczelistka Urszula Mizia, skrzypkowie Adam Wagner i Zenon Mojżysz, altowiolista Witold Szulakowski, oboista Arkadiusz Krupa, organista Maciej Leśniak. Wszystkich łączą związki z kuźnią talentów, jaką od osiemdziesięciu lat jest bielska Szkoła Muzyczna. Śpiewał Bielski Chór Kameralny oraz katowicka Camerata Silesia. Grała Orkiestra Symfoniczna bielskiego „Muzyka” pod dyrekcją Macieja Cisowskiego. Zespół zdążył już w tym roku szkolnym wystąpić z bardzo ciekawym koncertem w szkolnej sali, a kilka dni później – na warszawskim festiwalu „Szalone Dni Muzyki”. A w finale – Orkiestra Symfoniczna Filharmonii Śląskiej, którą dyrygował Jan Stańczyk, wnuk Henryka Mikołaja Góreckiego. Zaproszenie muzyków z Katowic nie było przypadkowe: bielscy artyści przekazali w ten sposób symboliczną pałeczkę muzykom z miasta, które w przyszłym roku będzie Polską Stolicą Kultury.
Kasia Pietrzko

1 godzina temu







![Dwie dekady wnikliwego „OKA”. Jak w Rudzie-Hucie wyrosła teatralna „szajka” [ZDJĘCIA]](https://static2.supertydzien.pl/data/articles/xga-4x3-dwie-dekady-wnikliwego-oka-jak-w-rudzie-hucie-wyrosla-teatralna-szajka-1791807984.jpg)








