Opieka nad ciężarnymi pod lupą NIK

2 godzin temu
Zdjęcie: Opieka nad ciężarnymi pod lupą NIK


Dyżury trwające choćby 96 godzin, kurcząca się liczba oddziałów ginekologiczno-położniczych, skracanie kontaktu matki z dzieckiem po porodzie czy pobieranie opłat za świadczenia finansowane przez NFZ. To tylko część wniosków płynących z kontroli przeprowadzonej przez Najwyższą Izbę Kontroli w zakresie funkcjonowania opieki okołoporodowej.

Kontrolą objęto 14 szpitali z oddziałami ginekologiczno-położniczymi i neonatologicznymi oraz 9 poradni ginekologiczno-położniczych i położnych podstawowej opieki zdrowotnej. W regionie świętokrzyskim NIK przyjrzał się jednostkom w Końskich, Starachowicach, Stąporkowie, Waśniowie, a także w Opatowie i Jędrzejowie.

Grzegorz Walendzik, dyrektor Świętokrzyskiej Delegatury NIK w Kielcach przypomina, iż opieka okołoporodowa jest jedną z najważniejszych form opieki zdrowotnej przekładająca się m.in. na dzietność. Dodaje przy tym, iż jej jakość ulega poprawie, ale przez cały czas w wielu miejscach dochodzi do sytuacji, które nie powinny być akceptowane w nowoczesnym systemie ochrony zdrowia.

– Zwracamy uwagę m.in. na ograniczenie dostępu do znieczulenia, wykonywanie procedur medycznych bez zgody rodzących oraz skracanie tzw. zalecanego kontaktu matki z dzieckiem tuż po porodzie. Pamiętajmy, iż opieka okołoporodowa musi zabezpieczać zdrowie matek i dzieci. Dlatego wskazaliśmy również na pewne utrudnienia wynikające z malejącej liczby oddziałów porodowych. Odległość od szpitala może też zmniejszać dostępność do nich – tłumaczy.

Z raportu NIK wynika, iż w latach 2022-2025 (I półrocze) liczba oddziałów ginekologiczno-położniczych, w których odbył się przynajmniej jeden poród w całym kraju zmniejszyła się z 348 do 305 (koniec czerwca 2025). Co więcej w 2025 roku oddziały położnicze nie funkcjonowały w 132 powiatach. W regionie świętokrzyskim było ich siedem. Z kontroli NIK wynika, iż najdalej do lekarza mają pacjentki z Włoszczowy, Jędrzejowa, Pińczowa, Kazimierzy Wielkiej, Buska Zdroju czy Staszowa. W każdym z tych przypadków odległość do najbliższego oddziału ginekologiczno-położniczego wynosi od prawie 40 do ponad 70 km.

Kolejnym problemem, który dotyka szczególnie województwo świętokrzyskie jest brak banku mleka kobiecego. Na mapie Polski takiej placówki nie posiada także region warmińsko-mazurski.

– Problem jest znany od kilku lat. Powstanie takiego banku stanowiłoby pomoc przy funkcjonowaniu oddziałów położniczych w naszym regionie. Jego brak wynika z kwestii organizacyjnej, która wymagałaby umowy między jednostkami medycznymi zajmującymi się opieką nad ciężarnymi kobietami. Powinna być to jednak przede wszystkim inicjatywa resortu zdrowia – mówi.

Wykryto również uchybienia w zakresie podstawowej opieki zdrowotnej przed, w trakcie oraz po porodzie. Dotyczą one m.in. niewłaściwie prowadzonej edukacji, czy braków w dokumentacji medycznej.

– Lekarze nie odnotowywali kierowania pacjentek do położnej. W jedynie dwóch poradniach przygotowano plan opieki przedporodowej oraz plan porodu. Powinien być to jednak wszędzie standard . Najczęściej nie wykonywano badań gruczołów sutkowych, nie dokonywano oceny wymiarów miednicy czy oceny ryzyka depresji. Część pacjentek w kontrolowanych miejscach nie miała wykonywanych podstawowych pomiarów, takich jak ciśnienie tętnicze, masa ciała czy inne wskaźniki. Nie wszystkim zapewniono zalecane badanie USG płodu. Nieprawidłowości dotyczyły także dokumentacji medycznej. W części poradni nie zawierały wszystkich wymaganych informacji czy miejsca na odnotowanie pełnego zakresu świadczeń. Stąd nie ma pewności jak kobieta przed porodem była prowadzona – wylicza Grzegorz Walendzik.

Zdaniem NIK rozwiązaniem powyższych nieprawidłowości może być wprowadzenie karty przebiegu ciąży, która miałaby być prowadzona przez osoby opiekujące się ciężarnymi kobietami. Dokument miałby zawierać rejestr badań i świadczeń wykonywanych w ramach opieki okołoporodowej. Grzegorz Walendzik wskazuje, iż kontrola ujawniła również przypadki ciężarnych kobiet, które nie wiedziały jakie bezpłatne świadczenia im przysługują.

– Często pacjentki udają się do prywatnych gabinetów, by wykonać różnego rodzaju badania, a tymczasem mogłyby je mieć nieodpłatnie w ramach podstawowej opieki zdrowotnej. Lekarze prowadzący czy położne nie mają obowiązku prawnego, aby informować pacjentki o zakresie świadczeń jakie im przysługują. Jednak jest to wskazane żeby kierowali je we adekwatne miejsce – stwierdza.

Kontrola NIK ujawniła też po raz kolejny przypadki lekarzy zatrudnionych na etacie, którzy pracują ponad normę.

– W 14 kontrolowanych szpitalach ustalono, iż lekarze zatrudnieni na umowach cywilno-prawnych pracowali nieprzerwanie ponad 24 godziny. Odnotowaliśmy 719 takich przypadków. Z kolei rekordziści pełnili dyżury trwające choćby 96 godz., co stwarza realne zagrożenie dla pacjentek, jak i dla samych lekarzy. W regionie świętokrzyskim stwierdziliśmy przypadki nieprzerwanej pracy trwającej choćby 48 godz. w Końskich oraz 55 godz. w Starachowicach – mówi dyrektor NIK w Kielcach.

Co można zmienić? Najwyższa Izba Kontroli w ramach opracowanego raportu poza wspomnianą kartą przebiegu ciąży, zarekomendowała Ministerstwu Zdrowia wyeliminowanie w obowiązujących aktach prawnych rozbieżności odnośnie terminu pierwszej wizyty położnej czy przypadków podwójnego finansowania świadczeń, gdy w placówce mającej umowę z Narodowym Funduszem Zdrowia pacjentki mogą korzystać z dodatkowej odpłatnej indywidualnej opieki położnej o podobnym zakresie.


Idź do oryginalnego materiału